Bydgoszcz
16C
Niebo głównie zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h N
H 16 • L 16
16C
Nd
15C
Pon
17C
Wt
18C
Sr
17C
Czw
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITEPublicystyka LITEWołanie ze świata ciszy. Codzienne zmagania osób niesłyszących
Głuchoniemi - foto - fot. Stanisław Gazda
27.08.2017 | 07:20

Wołanie ze świata ciszy. Codzienne zmagania osób niesłyszących

Na zdjęciu: Język migowy jest językiem rozwijającym się, więc trzeba go używać non stop, aby realnie pomagać osobom głuchym – podkreślają specjaliści.

Fot. Stanisław Gazda

Ktoś, kto nie jest osobą głuchoniemą, nigdy nie zrozumie głuchego i niesłyszącego. Nie pojmie, jak to jest we własnym kraju, we własnym mieście, na własnej ulicy, nie móc porozumieć się z drugim człowiekiem. Każdy myśli: OK, on nie słyszy, ale przecież może napisać na kartce i się dogada. Otóż problem jest znacznie bardziej złożony…

Osoba niesłysząca czy głuchoniema nie odróżnia się od innych osób na ulicy. Wszędzie dojdzie. Jak trzeba, to podskoczy, by czegoś sięgnąć. Bez kłopotu dobiegnie do obranego celu. W czym więc jest problem? Gdy staje przed druga osobą. Wówczas zaczyna się dramat…

Centrum Bydgoszczy. Duży bank, główna poczta, centralna apteka. Tam bez użycia kartki papieru i długopisu głuchoniemy nie załatwi nic. Co zrobić, gdy kartka papieru i długopis okażą się niewystarczającym środkiem porozumienia?

No to piszą do nas, do Polskiego Związku Głuchych w Bydgoszczy sms-y, dzwonią przez Skype’a albo przychodzą i błagają o pomoc któregoś z czterech tłumaczy języka migowego – wyjaśnia Bożena Borowska, kierownik Ośrodka Rehabilitacji i Wsparcia Społecznego PZG w Bydgoszczy. – Jeżeli w danej chwili jest w związku wolny tłumacz, wychodzi do głuchoniemego do miasta i udziela mu pomocy.

Nasz mózg cały czas pracuje i cały czas zdobywa nowe informacje. Zapisuje je, by wykorzystać w różnych sytuacjach naszego życia. Osoba niesłysząca jest tego pozbawiona. Mózg takiej osoby jest w połowie uśpiony. Rejestruje tylko to, co widzi. Tylko to zapisuje się w jej pamięci. W uszach osoby niesłyszącej jest permanentna, totalna cisza.

Ucząc osoby niesłyszące języka migowego, zawsze na początku kursu proszę, by zamknęły oczy i wyobraziły sobie, że stoją na ulicy Pekinu. Wszyscy gdzieś biegną, spieszą się. A ty stoisz i nie wiesz, dokąd iść. Zaczepiasz ludzi, próbujesz zapytać, gdzie jest to miejsce, do którego chcesz dojść. Część osób macha ręką i biegnie dalej, część podejmuje wyzwanie i próbuje ci coś wytłumaczyć, ale ty nic nie rozumiesz z uwagi na barierę językową. Po kilku próbach zaczepiani rozmówcy machają rękami i zostawiają cię z poczuciem bezradności i nierozwiązanym problemem. Tak właśnie jest z osobami niesłyszącymi  – niezrozumiane, często uważane (bezpodstawnie) za opóźnione w rozwoju bądź upośledzone, pozostają same ze swoimi problemami, mając poczucie osamotnienia i niezrozumienia – mówi pani Bożena.

Osoby niesłyszące posługują się znacznie uboższym językiem niż osoby słyszące. Język polski jest dla nich „obcym” językiem. One znają polski język migowy. Ma inną gramatykę, znacznie mniejszą liczbę słów. To język, w którym nie używa się przenośni i porównań. Przykład? „Znalazłem dziesięć złotych pod drzewem” – każdy słyszący zrozumie to zdanie. Osoba niesłysząca pomyśli, że 10 złotych było „pod drzewem” dosłownie – tzn. pod ziemią.

Umówiłam się kiedyś z grupą niesłyszących pod Multikinem. Byłam już zniecierpliwiona, gdy nie było nikogo o wyznaczonej porze. Okazało się, że czekali na parkingu pod Multikinem – wspomina Bożena Borowska.

W Oddziałe Kujawsko-Pomorskiego Polskiego Związku Głuchych w Bydgoszczy poznajemy największe problemy tego środowiska, zarówno jeżeli chodzi o bariery utrudniające funkcjonowanie, jak też związane z rozwiązaniami natury prawnej, przepisami, z którymi na co dzień zderza się około sześćset pięćdziesiąt zarejestrowanych czynnych członków PZG z terenu powiatu bydgoskiego. Kolejne pięćset to osoby niezrzeszone.

Jedni i drudzy, będąc osobami niesłyszącymi, idąc załatwiać jakąkolwiek sprawę, czy to do urzędu, szkoły czy lekarza, najlepiej czują się w obecności tłumacza języka migowego. Niestety, pomimo ustawy o języku migowym, nie wszystkie instytucje zapewniają takiego tłumacza. Ponadto zapis w ustawie mówiący o tym, że potrzebę tłumacza w danym urzędzie należy zgłosić z trzydniowym wyprzedzeniem jest – zdaniem niesłyszących – żenujący. Życie, to także sytuacje nagłe, nieprzewidziane. – Wówczas pozostaje tylko bezradność – tłumaczą.

Gdzie jak gdzie, ale w siedzibie Narodowego Funduszu Zdrowia powinny być osoby, które byłyby w stanie pomóc głuchoniemym załatwić ich sprawy. Owszem, jest kilka osób po kursach, ale…

Cóż z tego?! Sama je uczyłam, tyle że było to kilka lat temu – podkreśla Bożena Borowska. – Problemów osób niesłyszących nie załatwi osoba, która przeszła nawet trzy poziomy kursu języka migowego. Dlatego że używa tego języka zbyt rzadko. Aby być tłumaczem, trzeba tego języka używać codziennie. Każdego dnia kontaktować się z osobami głuchymi, aby od nich uczyć się nowych znaków. Język migowy jest językiem żywym, ciągle rozwijającym się.

W obecnych czasach technologia poszła bardzo do przodu. Istnieje możliwość korzystania z tłumacza języka migowego w wersji online. Powstało kilka firm, które podpisały umowy z urzędami czy szpitalami na tłumaczenia. Prowadzą dyżury, podczas których dostępny jest tłumacz w określonych godzinach i można się z nim połączyć. Urzędy i szpitale po podpisaniu umowy mają odpowiednie aplikacje, dzięki którym łączą się z tłumaczem, gdy przybędzie do nich głuchoniemy klient lub pacjent.

W Bydgoszczy z takich rozwiązań skorzystać można w urzędzie miasta, urzędzie wojewódzkim oraz na stacji Bydgoszcz Główna. W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy oraz w komendach miejskich i powiatowych w naszym regionie również zapewniona jest obsługa przy pomocy tłumacza języka migowego lub tłumacza-przewodnika. Problem w tym, że i tu potrzebę skorzystania z usługi tłumacza ze wskazaniem wybranej metody komunikowania należy zgłosić co najmniej 3 dni robocze przed planowaną wizytą w komendzie (z wyłączeniem sytuacji nagłych).

Zgodnie z ustawą o języku migowym i innych środkach komunikowania się z 2011 roku organy administracji publicznej są zobowiązane do zapewnienia realizacji usługi pozwalającej na komunikowanie się z osobami doświadczającymi trwale lub okresowo trudności w komunikowaniu się. Najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie w kluczowych instytucjach stałego etatu tłumacza migowego, aby był to zawód godnie opłacany. Najlepszym, ale nie idealnym. Tłumacz języka migowego powinien zapewnić osobie niesłyszącej bezpieczeństwo i zaufanie. Bardzo często załatwiane są przecież sprawy prywatne, intymne.

My, jako stowarzyszenie, w bieżącym roku po raz pierwszy otrzymaliśmy dotację z urzędu miasta na zatrudnienie tłumacza na cały rok – dodaje Bożena Borowska. – Miasto dało 35 tysięcy złotych na zatrudnienie jednej osoby, która jako tłumacz będzie wspierała  wszystkich niesłyszących, nie tylko członków naszego stowarzyszenia.  Jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni. Poprzednie dotacje na ten cel wynosiły w latach ubiegłych po 5 lub 7 tys. zł na rok. Jesteśmy wszędzie: w szpitalach, urzędach, szkołach, zakładach pracy, przedszkolach, żłobkach. Tłumaczymy dosłownie wszystko. Jednak na nasze potrzeby jedna osoba to bardzo mało. Dlatego organizacja pozarządowa taka, jak nasza, musi pisać projekty, pozyskiwać granty, żeby pomagać osobom niesłyszącym normalnie żyć. Tak być nie powinno.

A co jeśli organizacja nie otrzyma dotacji, co jeśli wniosek nie spodoba się osobie oceniającej go pod względem merytorycznym?  Kto się wtedy zajmie osobami niesłyszącymi?

Powiązane treści