Bydgoszcz
16C
Niebo częściowo zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h WNW
H 16 • L 16
20C
Nd
16C
Pon
23C
Wt
25C
Sr
30C
Czw
Dziś ukazało się najnowsze, czerwcowe wydanie papierowe METROPOLIABYDGOSKA.PL. Zapraszamy do lektury!
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportWybrzeże pachnące komuną. Gdański epizod Gollobów
Polonia Bydgoszcz, prezentacja - ST (26)
17.04.2017 | 14:15

Wybrzeże pachnące komuną. Gdański epizod Gollobów

Na zdjęciu: Jacek Gollob nie wspomina pobytu w Gdańsku najlepiej.

Fot. ST

W świąteczny poniedziałek żużlowcy Polonii mieli zmierzyć się z Wybrzeżem Gdańsk. W klubie z Trójmiasta na początku swojej kariery jeździli bracia Gollobowie.

Najsłynniejsze rodzeństwo polskiego żużla trafiło do trójmiejskiego klubu w 1989 roku. Obaj bracia zdali egzamin na żużlową licencję rok wcześniej, ale tylko Tomasz zdążył zadebiutować w I lidze w barwach Polonii, występując w pięciu meczach, w których zdobył jedenaście punktów.

Po osiągnięciu pełnoletniości młodszy z braci musiał udać się na służbę do wojska. Wstąpił na ochotnika, a przygoda z armią miała skończyć się po tygodniu, gdy zgodnie z planem przyszły mistrz świata miał zostać oddelegowany do należącego wtedy do resortu Wybrzeża Gdańsk. – Z tygodnia zrobiły się cztery miesiące. Dodam, że niezbyt ciekawe – wspominał Gollob w swojej biografii napisanej razem z Dariuszem Ostafińskim.

Żużlowca nie ominęło bicie wojskowymi pasami, czyszczenie toalet szczoteczką do mycia zębów oraz wycieranie podłóg sznurowadłem. Jak sam wspomina, gdy wrócił do domu, jego mama przeżegnała się i zabroniła wracać. Gollob pojechał jednak z powrotem do Gdańska i spędził w koszarach jeszcze kilka tygodni. Gdy dostał rozkaz pakowania się i przejścia do rezerwy, nie dowierzał.

Czas spędzony w wojsku nie wpłynął źle na formę 18-letniego wówczas sportowca. Po powrocie na tor był czołowym zawodnikiem występującego w najwyższej klasie rozgrywkowej Wybrzeża, zdobywając średnio ponad dwa punkty na bieg. Dobrze spisał się m.in. w wyjazdowym meczu z Polonią. Na Sportowej zdobył jedenaście punktów z bonusem. – Tak naprawdę był to pierwszy rok startów Tomka, bo poprzedni w Bydgoszczy był nieudany. Przeprowadzka do Gdańska zaowocowała dobrymi wynikami – wspomina Władysław Gollob.

Jego syn stawał wówczas na podium mistrzostw Polski juniorów oraz Srebrnego i Brązowego Kasku. Największy sukces w tamtym roku wywalczył w październiku w Lesznie, zajmując trzecie miejsce w indywidualnych mistrzostwach kraju. – Tylko przypadkiem nie został mistrzem, bo w wyścigu, w którym prowadził, jego konkurent wywrócił się i w powtórce już nie udało się wygrać – mówi Władysław Gollob.

Wybrzeże z Gollobem w składzie zdobyło wtedy także młodzieżowe mistrzostwo Polski par klubowych, ale Gollob jedynie z parkingu przyglądał się rywalizując na torze Jarosławom: Kalinowskiemu i Olszewskiemu.

Zdecydowanie gorzej pobyt w Gdańsku wspomina starszy z braci. Jacek w 1989 roku czekał dopiero na debiut w rozgrywkach ligowych, ale już na początku sezonu złamał nogę. Na tor wyjechał dopiero w końcówce rozgrywek i zdobył cztery punkty w dwóch biegach wysoko wygranego meczu z ówczesnym outsiderem I ligi – Ostrovią Ostrów Wlkp.

O sile Wybrzeże stanowili w tamtym sezonie, oprócz Golloba, także wspomniany Olszewski, jak również Dariusz Stenka. Mimo to, gdańszczanom nie udało się utrzymać w I lidze, która akurat przechodziła reorganizację i liczbę zespołów zredukowano z dziesięciu do ośmiu. Wybrzeże zajęło dziewiąte miejsce i wraz z Ostrovią oraz Unią Tarnów pożegnało się z elitą. Mistrzem kraju została – trzeci raz z rzędu – Unia Leszno.

Po zakończeniu sezonu Gollobowie mogli wrócić do Polonii, choć ich ojciec przyznaje, że rozmawiał z gdańskimi działaczami o pozostaniu nad morzem. – My w tamtym czasie proponowaliśmy amatorskie warunki. Potrzebowaliśmy tylko mieszkania, a w przyszłości jakiegoś motocykla. Z tym jednak były problemy, bo pachniało jeszcze komuną i nie udało się niczego ustalić. Wróciliśmy więc do Polonii i kariera synów rozwinęła się zgodnie z oczekiwaniami – mówi Władysław Gollob. Młodszy z jego synów dobrze wspomina czas spędzony w Gdańsku. – Robiłem tam szybkie postępy, ale nie ukrywam, że powrót do Bydgoszczy był mi bardzo na rękę. Tęskniłem i chciałem jeździć w domu – pisał na łamach swojej książki. W Bydgoszczy działacze wiedzieli, z jakimi talentami mają do czynienia i po powrocie na braci czekały mieszkania na osiedlu Leśnym. Dalszy ciąg historii wszyscy doskonale znają.

Powiązane treści