Bydgoszcz
8C
Słonecznie
70% wilgotność
Wiatr: 7km/h W
H 8 • L 8
13C
Wt
12C
Sr
16C
Czw
15C
Pt
14C
Sob
ZDMiKP: Kolizja w pobliżu przystanku Gdańska/Stadion Zawisza. Możliwe są opóźnienia.
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnaleWystraszyły się surowych kar. Byłe pracownice placówki medycznej chcą oddać pieniądze
Pałuckie Centrum Zdrowia - adwokaci oskarżonych kobiet_ SF
13.09.2018 | 10:29

Wystraszyły się surowych kar. Byłe pracownice placówki medycznej chcą oddać pieniądze

W toku śledztwa kobiety przyznały się do winy.

Na zdjęciu: Adwokaci oskarżonych kobiet poinformowali o tym, że obie oskarżone chcą oddać wyłudzone pieniądze.

Fot. Szymon Fiałkowski

Dwie kobiety, które wyłudziły ponad 7 milionów złotych z kasy Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie, chcą oddać placówce pieniądze. 

Przypomnijmy, że Elżbieta G. i Renata G. w toku prowadzonego postępowania przyznały się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze. Pierwsza z kobiet zaproponowała karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych, zaś druga, która była księgową placówki – chciała iść za kratki na 3 lata oraz zapłacić 25 tys. zł grzywny. Na takie kary nie chciał zgodzić się przedstawiciel placówki. Oskarżyciel posiłkowy domagał się dla Renaty G. 8 lat więzienia, a dla Elżbiety G. kary 4 lat. Obie wyłudziły w sumie z placówki ponad 7 milionów złotych, a z uwagi na charakter sprawy prokurator zabezpieczył na poczet przyszłych kar i środków o charakterze majątkowym mienie w łącznej kwocie około 1 000 000 zł. Zabezpieczeniem objęto m.in.: środki finansowe, sprzęt RTV, samochód osobowy oraz nieruchomości oskarżonej Renaty G., ustanawiając na nich tzw. hipoteki przymusowe.

Na czym polegał proceder, który inicjowały kobiety? – Ujawniony w toku prowadzonego śledztwa mechanizm przestępczego działania polegał na cyklicznym wprowadzaniu przez oskarżoną kierowników placówki medycznej w błąd co do rzeczywistych adresatów zlecanych w elektronicznym systemie księgowym przelewów bankowych, co umożliwiało jej przekazywanie na prywatne rachunki (zarówno Renaty G., jak i współdziałającej z nią, także objętej aktem oskarżenia, pracownicy szpitala Elżbiety G.) środków finansowych przeznaczonych pierwotnie na działalność jednostki. Korzystając ze swojej wiedzy specjalistycznej główna księgowa podejmowała następnie działania mające na celu zatarcie przestępczej działalności poprzez manipulowanie dokumentacją finansowo-księgową (m.in. tworzenie wydruków wyciągów pomijających „nielegalne” przelewy, czy przygotowywanie nierzetelnych wewnętrznych dokumentów księgowych) – tłumaczy Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik prasowa bydgoskiej Prokuratury Okręgowej, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.

Podczas środowej rozprawy, która była drugą w tej sprawie, nastąpił zwrot. – Strony podjęły rozmowy i są one w toku – przyznał mec. Piotr Dobrzański, reprezentujący oskarżone kobiety i zaproponował wyznaczenie przez sąd ostatniego terminu w tej sprawie. Fakt prowadzenia rozmów potwierdził mec. Jacek Onoszkowicz-Jacyna, który jest w sprawie oskarżycielem posiłkowym (przedstawicielem szpitala). – Potwierdzam, że takie rozmowy są prowadzone i mam nadzieję, że w ciągu miesiąca się zakończą. Szpital ocenia realnie możliwości zaspokojenia w miarę szybkiego. Punktem wyjścia jest zaspokojenie przynajmniej w sposób niebudzący wątpliwości przynajmniej w wysokości 30 procent, a resztę według harmonogramu spłaty – dodał.

Wcześniej, mec. Onoszkowicz-Jacyna przedstawiał wyliczenia, po których placówka doznała strat.  – Kwoty wyłudzone (1,7 mln) to jest 26-letnia pensja pielęgniarek, a za 5,3 mln zł można przez 25 lat prowadzić specjalistyczny gabinet lekarski. Te kwoty praktycznie zniknęły. Kara i grzywna zaproponowana nie jest adekwatna do popełnionego czynu – tłumaczył pełnomocnik Pałuckiego Centrum Zdrowia. Jak mówił, cała sprawa wzburzyła mieszkańców Żnina, jak i środowisko medyczne w tym mieście. Dodał, że placówka była kontrolowana. – Kontrolę przeprowadzali niezależni audytorzy. Proces zatwierdzenia wszystkich wypłat odbywał się w formie elektronicznej. Była wprowadzona nakładka, która pokazywała, że na ekranie był wyświetlony inny beneficjent kwoty, a środki trafiały na inne konta. Miesięcznie zmienianych było blisko 350 rekordów, a bank tego nie zmieniał – zaznaczył.

Sąd przychylił się do wniosku adwokatów i wyznaczył w tej sprawie ostatni termin rozprawy na 10 października.

Powiązane treści