Bydgoszcz
14C
Słonecznie
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h W
H 14 • L 14
22C
Sr
28C
Czw
32C
Pt
34C
Sob
30C
Nd
Metropolia BydgoskaBlogiZainwestujmy w transport miejski
tramwaj do Fordonu
17.01.2018 | 14:17

Zainwestujmy w transport miejski

Na zdjęciu: Komunikacja tramwajowa ma duże znaczenia dla miasta

Fot.

Plan wprowadzenia kolejnych ulg w bydgoskim transporcie zbiorowym zmusza do zastanowienia się nad tym, kto jeszcze płaci za transport zbiorowy w Bydgoszczy? W 2017 roku na transport miejski miasto przeznaczyło ok. 178 407 377 zł z czego wpływy z biletów stanowiły 76 670 000 zł. Oznacza to więc, że zyski z biletów stanowią około 43% ogólnych kosztów funkcjonowania bydgoskiej komunikacji miejskiej. Jak podaje ratusz, ulgi dla uczniów będą stanowiły dodatkowy koszt dla budżetu rzędu 1,5 mln złotych.

A gdyby tak przyjąć model estoński i wprowadzić w Bydgoszczy darmowy transport publiczny dla mieszkańców miasta?

W Polsce dotychczas darmowa komunikacja miejska to domena mniejszych miast. Na taki krok zdecydowało się już kilka samorządów w kraju. Lubin (ok. 74 tys. mieszkańców), Nysa (ok. 44,5 tys. mieszkańców), Kościerzyna (23 tys. mieszkańców) i Pruszcz Gdański (ok. 28 tys. mieszkańców) – tu już dziś pojedziemy autobusami za darmo. Co prawda ciężko porównywać te miejscowości do liczącej około 354 tysięcy mieszkańców Bydgoszczy, ale jest też stolica Estonii – Tallin (ponad 440 tysięcy mieszkańców), w którym darmowa komunikacja miejska funkcjonuje już od kilku lat.

Darmową komunikację publiczną dla mieszkańców stolicy Estonii wprowadzono w styczniu 2013 roku. Rocznie miasto wydaje na komunikację miejską około 62 miliony euro (czyli niecałe 260 milionów złotych rocznie). To o ponad 80 milionów złotych więcej, jak Bydgoszcz. Również przewozy pasażerskie są wyższe w stolicy Estonii. Rocznie z komunikacji publicznej korzysta tam 142 mln mieszkańców. U nas 96 milionów. Przewaga Tallina nie dziwi, jest w końcu większy od Bydgoszczy, a ponadto to stolica kraju. Kraju, którego liczba ludności jest mniejsza od Warszawy czy naszego województwa. Wraz z wprowadzeniem darmowego transportu nie pogorszyła się jednak jakość taboru. Ogólny wzrost liczby pasażerów wyniósł 8%.

Wprowadzenie darmowego transportu publicznego nie pociągnęło za sobą także samych negatywów. Co prawda na widoczniejsze efekty trzeba było poczekać prawie 3 lata, ale chyba było warto. Na dzień dzisiejszy prawie połowa mieszkańców miasta korzysta z transportu publicznego. Zwiększyła się także o około 7% liczba mieszkańców stolicy (do darmowych przejazdów uprawnieni są tylko mieszkańcy miasta, którzy wykupili odpowiednią kartę za 2 euro). Wzrost liczby mieszkańców pociągnął za sobą wzrost wpływów z tytułu podatków. Tallin zyskał na tym 20 milionów euro rocznie. Oprócz tego ruch samochodów w centrum miasta spadł o około 5%, poprawiła się jakość powietrza i wprowadzono szereg ułatwień dla transportu publicznego.  Odnosząc to do Bydgoszczy (wzrosty ze stolicy Estonii) to Bydgoszcz mogłaby zyskać ponad 25 tysięcy mieszkańców, co przeliczając przez wpływy z podatków, mogłoby przynieść dodatkowe 34 miliony złotych rocznie Mielibyśmy więc rekompensatę prawie połowy dzisiejszych zysków jakie miasto uzyskuje z tytułu wpływów za bilety na komunikację miejską.

Oczywiście ciężko nam porównać funkcjonowanie dwóch odmiennych systemów transportu zbiorowego. W Bydgoszczy mamy znacznie więcej linii tramwajowych. Nie mamy za to kolei miejskiej, którą blokuje m.in. Prezydent Miasta, czy przepraw promowych i trolejbusów. Rocznie też musielibyśmy rezygnować z budowy jednego basenu lub lodowiska pokroju TorBydu aby pokryć różnicę w finansowaniu komunikacji miejskiej, której koszta mogłyby także się zwiększyć. Co jednak jest pewne, to zmniejszyłyby się koszty infrastruktury budowanej pod samochody osobowe. Wzrost użytkowników transportu zbiorowego oznacza spadek użytkowników transportu indywidualnego, a więc i nie będzie trzeba przeznaczać tak wielu nakładów na remonty i budowy dróg, budowy parkingów czy na walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Pomysł więc jest jak najbardziej wart rozważenia. Udało się w Estonii, czemu więc nie miałoby się udać i u nas?

Co jednak, jeżeli nie droga Tallina?

Na całym świecie funkcjonuje wiele różnych udogodnień mających pomóc w rozładowywaniu korków w miastach, a także wspomóc walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Oprócz samego rozwijania sieci dróg i systemów transportowych miast i metropolii jednym ze sposobów jest częściowo bezpłatny transport miejski. I takowy funkcjonuje także w Bydgoszczy. Co prawda chodzi tu jedynie o linię 57 i krótki odcinek Trasy Uniwersyteckiej (bo miasto nie potrafi po dzień dzisiejszy zbudować kładki dla pieszych przez Brdę w tym miejscu), ale jednak. Tego typu rozwiązania funkcjonują na całym świecie. W Melbourne za darmo pojedziemy tramwajem w centrum miasta (Free Tram Zone). W Manchesterze funkcjonują 3 darmowe linie autobusowe kursujące co 10 minut (Metroshuttle). Kursują z jednego punktu miasta w kilku kierunkach. Kuala Lumpur i Livigno ma 4 darmowe linie, Baltimore 6. W Calgary z kolei mamy darmowe przejazdy kolejką miejską na określonym odcinku.

Wprowadzenie takich rozwiązań w Bydgoszczy również mogłoby mieć sens. Z punktu widzenia postrzegania miasta darmowe przejazdy linią 80 byłyby dobrym pomysłem. Linia ta łączy przecież bydgoski Port Lotniczy z Dworcem Głównym. Byłaby to więc idealna sprawa wizerunkowa ze znacznym udogodnieniem dla osób latających z i do Bydgoszczy, a następnie wyruszających w dalszą trasę. W walce o pasażera i rozwój lotniska, jak najbardziej coś na plus. Za darmo można by także poruszać się w centrum miasta tramwajami (od r. Toruńskiego/Fordońskiego do r. Grunwaldzkiego/Dworca Głównego, Bielaw i LPKiW). Można by też rozważyć całkowity brak opłat za przejazdy liniami tramwajowymi w ogóle. Kwestia tylko konsekwencji i odwagi ze strony władz miejskich. I tu jest bodajże największy problem.

Jak pokazuje ostatnio pogoda, smog dotyczy także i Bydgoszczy. Kilkukrotnie mieliśmy nad Brdą do czynienia ze znacznym przekroczeniami poziomów zanieczyszczeń. Mamy szansę na walkę z tym zjawiskiem nie tylko zmieniając sposób ogrzewania mieszkań i domów na bardziej ekologiczny, ale i poprzez wzrost zazielenienia miasta oraz zmianę preferencji transportowych mieszkańców Bydgoszczy. Do tego nie skłonią nas jednak ulgi jedynie dla najmłodszych i najstarszych mieszkańców miasta. Bez względu na to jak bardzo słuszne nie są, a tu trzeba oddać radnemu Nitkiewiczowi, że pomysł miał dobry, to Bydgoszcz musi wykonać krok dalej. W końcu użytkownikami samochodów osobowych pozostają przede wszystkim osoby z przedziału wyłączonego w większości z jakichkolwiek ulg na podróże bydgoską komunikacją miejską.

Daniel Kaszubowski

Partia Zieloni

Bydgoszczanin. Partia Zieloni. Współprowadzący profil Bydgoskie Miejsca Pamięci.

Panel dyskusyjny


Dyskusja dla wszystkich

Powiązane treści