Bydgoszcz
17C
Niebo częściowo zachmurzone
88% wilgotność
Wiatr: 3km/h WNW
H 17 • L 17
17C
Wt
19C
Sr
21C
Czw
25C
Pt
20C
Sob
FORDON: Awaria tramwaju linii nr 7 na ulicy Akademickiej na wysokości ul. Romanowskiej (kierunek Łoskoń). Wstrzymano ruch tramwajowy w obu kierunkach.
Metropolia BydgoskaMETROPOLIAZanim przyszli wszyscy święci
DSF0004
30.10.2015 | 14:23

Zanim przyszli wszyscy święci

Na zdjęciu: Znicze na cmentarzu przy ulicy Toruńskiej

Fot. Stanisław Gazda

Na początku były Lemuralia, święto obchodzone przez starożytnych Rzymian 9, 11 i 13 maja. Lemurami nazywano złe duchy zmarłych przed którymi należało się strzec. Służyły temu magiczne obrzędy, których wykonanie należało do obowiązków ojca rzymskiej rodziny. Wraz ze wzrostem potęgi Chrześcijaństwa święto to nabrało charakteru nowej religii – w końcu dzień 13 maja ogłoszono Dniem Wszystkich Świętych. Jednak zwyczaj świętowania na wiosnę stopniowo wygasał, więc datę uroczystości przeniesiono na 1 listopada – wtedy to wypadało celtyckie święto Samhain, kiedy to duchy zmarłych w minionym roku i nienarodzonym jeszcze ludzi schodziły na ziemię szukając żywych, w których mogłyby zamieszkać w roku przyszłym. Jako że kluczowa w obchodach święta była noc z 31 października na 1 listopada, kiedy to Celtowie próbowali ze wszelkich sił odpędzić złe duchy, pewnym jest, że ta właśnie tradycja zapoczątkowała hucznie obchodzone w krajach anglosaskich i coraz popularniejsze w Polsce Halloween .

Z tą datę pokrywają się również słowiańskie święta, znane szerszemu odbiorcy głównie dzięki „Dziadom” Adama Mickiewicza. Słowianie jednak, w przeciwieństwie od Rzymian czy Celtów duchów zmarłych nie odpędzali, gościli je raczej podczas uczt w domach i na cmentarzach. Zmarły był mile widziany – stąd najprawdopodobniej wziął się zwyczaj palenia zniczy na grobach – dawniej nasi przodkowie rozpalali ogniska, które miały wskazać duszy drogę do żyjących bliskich.

Wszystkie te zwyczaje w mniejszym czy większym stopniu oswajają śmierć i nieznany świat zmarłych. Wierzenia w życie pozagrobowe występują w niemal każdej kulturze co świadczy tylko o naszym przywiązaniu do życia, swojego istnienia, przywiązaniu na tyle silnym, by po przerwaniu procesów życiowych szukać ich kontynuacji, tak często łączonej z uzasadnieniem jego sensu. Tutaj rodzi się paradoks – bo jak szukać sensu zjawiska w zjawisku całkowicie przeciwstawnym, albo w braku zjawiska – śmierć jest jedynie momentem przejściowym, finałem życia, który prowadzi nas albo w wieczny niebyt albo w miejsce, z którego nikt jeszcze nie wrócił.

Kolejnym paradoksem jest fakt, że nieśmiertelność możemy uzyskać jedynie bez własnego udziału, niejako poza nami,  w pamięci innych, wciąż żyjących ludzi. Klamra między życiem a nieżyciem jest spięta mocno, jedno jest dla drugiego punktem odniesienia – nawet jeśli uznamy, że stan bycia martwym jako stan doświadczany empirycznie przez podmiot nie istnieje, to zawsze ma przecież miejsce w wyobraźni człowieka. A to wyobraźnia właśnie jest siłą, która napędzała rozwój ludzkości, siłą która wzniosła piramidy i współczesne miasta.

W świecie, w którym odpowiedź na fundamentalne pytanie „ co jest po śmierci” nadal mieści się tylko w sferze wiary pozostaje nam żyć tak, by jedyną dla nas pewną nieśmiertelność osiągnąć przez jak najlepsze wspomnienia tych, którzy mieli z nami kontakt.
Reszta jest zagadką na którą odpowiedź, prędzej czy później, poznamy wszyscy.

Powiązane treści