Bydgoszcz
1C
Niebo częściowo zachmurzone
100% wilgotność
Wiatr: 2km/h E
H 1 • L 1
-1C
Sob
0C
Nd
-4C
Pon
-1C
Wt
2C
Sr
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportZnany bydgoski arbiter kończy karierę. Ze sportu nie odchodzi
adam lyczmański - fot olek ryska
11.06.2017 | 11:01

Znany bydgoski arbiter kończy karierę. Ze sportu nie odchodzi

Adam Lyczmański kończy karierę sędziego.

Na zdjęciu: Adam Lyczmański nie zamierza odchodzić ze świata sportu.

Fot. Olek Ryska

Ta informacja zaskoczyła całe środowisko piłkarskie. Adam Lyczmański, doświadczony arbiter piłkarski, podjął decyzję o zakończeniu kariery.

Swoją przygodę z sędziowaniem Adam Lyczmański rozpoczął osiemnaście lat temu – kursy sędziowskie ukończył w 1999 roku. Na szczeblu centralnym prowadził mecze od sezonu 2004/2005. Sędziował zarówno w Ekstraklasie, jak w I lidze, w której to prowadził ostatni pojedynek w swojej karierze. 19 listopada był rozjemcą w starciu Pogoń Siedlce – GKS Tychy.

Co wpłynęło na podjęcie decyzji o zakończeniu kariery? – Jestem zbyt poważnym człowiekiem, żeby móc takie decyzje podejmować spotanicznie – mówi MetropoliiBydgoskiej.pl Adam Lyczmański. – Ta decyzja jest
jak najbardziej odpowiedzialna, świadoma i przemyślana. Dość długo dojrzewałem do jej podjęcia, a koniec sezonu był odpowiednim momentem do zakończenia kariery. Konsultowałem tę decyzję z dwiema osobami, które na pewno pomogły mi w jej podjęciu – dodał Lyczmański.

Jak zaznaczył były już arbiter, wielu ludzi było zaskoczonych podjętą przez niego decyzją. – Pytali,  po co to robisz, dlaczego. Jednak generalnie nawet od ludzi niezwiązanych z futbolem dostałem bardzo dużo pozytywnych komentarzy – podkreśla i dodaje, że koniec kariery sędziowskiej nie oznacza jego całkowitego odejścia z futbolu. – Przy piłce zostaję, ale będę teraz w innej roli. Przede mną nowe wzywania, zaś ten sędziowski rozdział już definitywnie zamknąłem – mówi..

Jak wspomina swoją karierę sędziowską? – Zdecydowanie więcej było meczów dobrych, choć te gorsze też się zdarzały – zaznacza. Wypada wspomnieć, że w Ekstraklasie prowadził mecz Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok, gdzie podjął kilka kontrowersyjnych decyzji. – Takie mecze się zdarzają. Kilka razy rozmawiałem wówczas z ówczesnym trenerem Jagiellonii, Czesławem Michniewiczem – podkreśla. Najlepsze momenty? – To chyba ten debiutancki sezon w elicie (2008/2009 – red.), kiedy zostałem wyróżniony nagrodą Kryształowy Gwizdek dla najlepszego arbitra w lidze – wspomina Lyczmański. – Przez kilka lat nikt nie wiedział, że taki sędzia istnieje, a ja gwizdałem dobrze i nie popełniałem błędów – zaznacza.

Wypada też wspomnieć, że w trzech ostatnich sezonach I ligi (2014, 2015, 2016) bydgoszczanin wygrywał plebiscyt piłkarzy na najlepszego sędziego zaplecza Ekstraklasy. Przyznał również, że nie wyklucza napisania w przyszłości autobiografii. – Sędziowałem osiemnaście lat, wiedzę pozyskaną na szczeblu centralnym będę teraz przekazywał młodszym kolegom. Możliwe, że w autobiografii opiszę plusy i minusy pracy sędziów – podkreśla.

Wiele osób komentowało, że Adam Lyczmański pozostawia piłkę dla żużla. – Od dziecka lubiłem sport żużlowy. Praca w Polonii to pasja, ale priorytetem dla mnie jest futbol – przyznaje Lyczmański. Jakie wzorce można przeszczepić ze środowiska piłkarskiego do żużlowego? – Od dwóch sezonów współpracuję z klubem. Przede wszystkim, do żużla ze świata futbolu można przenieść wzorce organizacyjne i treningowe. Od czasu, kiedy współpracuję z chłopakami, wraz z Dariuszem Ignatowskim i Marcinem Stawlukiem, to wprowadziliśmy nowe wzorce. Wypada wspomnieć, że od czasu kontuzji przed sezonem Tomasza Orwata, nic poważnego chłopakom się nie przydarzyło. Ze współpracy z Polonią czerpię satysfakcję.

Czy Lyczmańskiemu będzie brakowało sędziowania pojedynków? – Na pewno będzie trochę brakowało tej pracy i zarządzania gry zawodników. Wyjdę z szatni sędziowskiej, ale już nie na murawę, tylko na trybuny. Niewykluczone, że będę teraz pełnił funkcję obserwatora, a wspomnę tylko, że Maciej Daszkiewicz, z którym współpracowałem w trójce sędziowskiej, teraz został powołany na obserwatora szczebla centralnego – mówi Lyczmański. I przyznaje: – Nie wykluczam tego, że jakieś mecze charytatywne, pokazowe, czy sparingowe będę prowadził. Gdyby przyszło do mnie zaproszenie na taką imprezę, to wówczas na pewno skorzystam – kończy arbiter.

Podobne wpisy

Powiązane treści

Program do mailingu FreshMail
 

Program do mailingu FreshMail