Bydgoszcz
17C
Słonecznie
82% wilgotność
Wiatr: 4km/h SW
H 17 • L 17
14C
Pon
18C
Wt
21C
Sr
22C
Czw
23C
Pt
Dziś ukazało się najnowsze, czerwcowe wydanie papierowe METROPOLIABYDGOSKA.PL. Zapraszamy do lektury!
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportZnany bydgoski arbiter kończy karierę. Ze sportu nie odchodzi
adam lyczmański - fot olek ryska
11.06.2017 | 11:01

Znany bydgoski arbiter kończy karierę. Ze sportu nie odchodzi

Na zdjęciu: Adam Lyczmański nie zamierza odchodzić ze świata sportu.

Fot. Olek Ryska

Ta informacja zaskoczyła całe środowisko piłkarskie. Adam Lyczmański, doświadczony arbiter piłkarski, podjął decyzję o zakończeniu kariery.

Swoją przygodę z sędziowaniem Adam Lyczmański rozpoczął osiemnaście lat temu – kursy sędziowskie ukończył w 1999 roku. Na szczeblu centralnym prowadził mecze od sezonu 2004/2005. Sędziował zarówno w Ekstraklasie, jak w I lidze, w której to prowadził ostatni pojedynek w swojej karierze. 19 listopada był rozjemcą w starciu Pogoń Siedlce – GKS Tychy.

Co wpłynęło na podjęcie decyzji o zakończeniu kariery? – Jestem zbyt poważnym człowiekiem, żeby móc takie decyzje podejmować spotanicznie – mówi MetropoliiBydgoskiej.pl Adam Lyczmański. – Ta decyzja jest
jak najbardziej odpowiedzialna, świadoma i przemyślana. Dość długo dojrzewałem do jej podjęcia, a koniec sezonu był odpowiednim momentem do zakończenia kariery. Konsultowałem tę decyzję z dwiema osobami, które na pewno pomogły mi w jej podjęciu – dodał Lyczmański.

Jak zaznaczył były już arbiter, wielu ludzi było zaskoczonych podjętą przez niego decyzją. – Pytali,  po co to robisz, dlaczego. Jednak generalnie nawet od ludzi niezwiązanych z futbolem dostałem bardzo dużo pozytywnych komentarzy – podkreśla i dodaje, że koniec kariery sędziowskiej nie oznacza jego całkowitego odejścia z futbolu. – Przy piłce zostaję, ale będę teraz w innej roli. Przede mną nowe wzywania, zaś ten sędziowski rozdział już definitywnie zamknąłem – mówi..

Jak wspomina swoją karierę sędziowską? – Zdecydowanie więcej było meczów dobrych, choć te gorsze też się zdarzały – zaznacza. Wypada wspomnieć, że w Ekstraklasie prowadził mecz Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok, gdzie podjął kilka kontrowersyjnych decyzji. – Takie mecze się zdarzają. Kilka razy rozmawiałem wówczas z ówczesnym trenerem Jagiellonii, Czesławem Michniewiczem – podkreśla. Najlepsze momenty? – To chyba ten debiutancki sezon w elicie (2008/2009 – red.), kiedy zostałem wyróżniony nagrodą Kryształowy Gwizdek dla najlepszego arbitra w lidze – wspomina Lyczmański. – Przez kilka lat nikt nie wiedział, że taki sędzia istnieje, a ja gwizdałem dobrze i nie popełniałem błędów – zaznacza.

Wypada też wspomnieć, że w trzech ostatnich sezonach I ligi (2014, 2015, 2016) bydgoszczanin wygrywał plebiscyt piłkarzy na najlepszego sędziego zaplecza Ekstraklasy. Przyznał również, że nie wyklucza napisania w przyszłości autobiografii. – Sędziowałem osiemnaście lat, wiedzę pozyskaną na szczeblu centralnym będę teraz przekazywał młodszym kolegom. Możliwe, że w autobiografii opiszę plusy i minusy pracy sędziów – podkreśla.

Wiele osób komentowało, że Adam Lyczmański pozostawia piłkę dla żużla. – Od dziecka lubiłem sport żużlowy. Praca w Polonii to pasja, ale priorytetem dla mnie jest futbol – przyznaje Lyczmański. Jakie wzorce można przeszczepić ze środowiska piłkarskiego do żużlowego? – Od dwóch sezonów współpracuję z klubem. Przede wszystkim, do żużla ze świata futbolu można przenieść wzorce organizacyjne i treningowe. Od czasu, kiedy współpracuję z chłopakami, wraz z Dariuszem Ignatowskim i Marcinem Stawlukiem, to wprowadziliśmy nowe wzorce. Wypada wspomnieć, że od czasu kontuzji przed sezonem Tomasza Orwata, nic poważnego chłopakom się nie przydarzyło. Ze współpracy z Polonią czerpię satysfakcję.

Czy Lyczmańskiemu będzie brakowało sędziowania pojedynków? – Na pewno będzie trochę brakowało tej pracy i zarządzania gry zawodników. Wyjdę z szatni sędziowskiej, ale już nie na murawę, tylko na trybuny. Niewykluczone, że będę teraz pełnił funkcję obserwatora, a wspomnę tylko, że Maciej Daszkiewicz, z którym współpracowałem w trójce sędziowskiej, teraz został powołany na obserwatora szczebla centralnego – mówi Lyczmański. I przyznaje: – Nie wykluczam tego, że jakieś mecze charytatywne, pokazowe, czy sparingowe będę prowadził. Gdyby przyszło do mnie zaproszenie na taką imprezę, to wówczas na pewno skorzystam – kończy arbiter.

Podobne wpisy

Powiązane treści