Bydgoszcz
10C
Słonecznie
93% wilgotność
Wiatr: 4km/h ESE
H 10 • L 10
13C
Pt
13C
Sob
11C
Nd
12C
Pon
11C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaPowiat BydgoskiBiznesŻołędowo: Świat w czapkach od Szychowiaków [ZDJĘCIA]
Czapki Szychowiaków
21.03.2016 | 14:01

Żołędowo: Świat w czapkach od Szychowiaków [ZDJĘCIA]

Produkująca czapki firma AZET Hats&Caps kooperuje z USA, Pakistanem, Kuwejtem, Chinami – praktycznie z całym światem.

Na zdjęciu: Czapki od Szychowiaków, to także rekonstrukcje historyczne.

Fot. Stanisław Gazda

Nieważne, że większość klientów zagranicznych miała poważne problemy z poprawnym wymówieniem nazwy Żołędowo k. Bydgoszczy, że przed dwudziestoma laty wieś tę znaleźć można było tylko na bardzo dokładnych mapach. Za to działającą tam firmę „AZET”, prowadzoną przez Wojciecha i Tomasza Szychowiaków, już wówczas, znano doskonale w wielu krajach Europy i w kilku armiach NATO.
Czapki wyprodukowane w Żołędowie nosili m.in. żołnierze duńscy i belgijscy oraz komandosi z GROM-u, a także członkowie Centralnego Ze¬społu Artystycznego Wojska Polskiego, Kompanii Reprezentacyjnej WP oraz Orkiestry Reprezentacyjnej WP i ówczesnego Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Wykonane u Szychowiaków kopie historycznych żołnierskich nakryć głowy, były elementem umundurowania żołnierzy w filmie „Pan Tadeusz”.

Jerzy Szychowiak zaczynał od krawiectwa ciężkiego – damskiego i męskiego. Nigdy nie przypuszczał, że zostanie czapnikiem. Stało się jednak inaczej. Prawie 25 lat poświęcił na rozwój wzornictwa czapek w bydgoskim „Modusie”. Wtedy definitywnie porzucił krawiectwo dla czapnictwa. Razem z doświadczonym, przedwojennym czapnikiem Bogdanem Warszawskim, zaprojektował i wykonał pierwszą współczesną rogatywkę dla Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Na rentę odszedł ze stanowiska kierownika ds. produkcji. Kłopoty zdrowotne pozwalały mu na wykonywanie pracy jedynie w warunkach chronionych.

Miał wiedzę, doświadczenie, znał rynek i klientów. Jego kolega miał potrzebne fundusze. Postanowili założyć spółkę krawiecką, zajmującą się m.in. szyciem czapek. l tak się zaczęło. Pierwsze zamówienie złożyło PKP, następne Dania. Otworzyły one drogę na rynki krajowe i europejskie.

Pierwszym zagranicznym klientem Jerzego Szychowiaka był duński pośrednik, poszukujący producenta czak dla orkiestry miejskiej w Kopenhadze. Czapki z Żołędowa okazały się lżejsze, estetyczniejsze, trwalsze i tańsze niż te wykonywane dotąd metodą chałupniczą przez Duńczyków. A że wieść o dobrej robocie rozchodzi się lotem błyskawicy, toteż bardzo prędko przyszło kolejne zamówienie od innej duńskiej orkiestry, a następnie od duńskiej armii i marynarki wojennej. Najwięcej problemów, a później satysfakcji, przysporzyła zakładowi produkcja lekkich, nieprzemakalnych, czapek zimowych, które można nosić przy znacznych wahaniach temperatur. Żal było patrzeć na naszych żołnierzy pozostających wiernymi starym „uszankom”.

Gdy skończyła się „militarna przygoda” z Duńczykami, rozpoczęła się „ekspansja” na duńskie kluby bejsbolowe, jeździeckie i żeglarskie oraz na szwedzką policję, pocztę, kolej, linie lotnicze i wyższe uczelnie. Udało się też wejść na rynek niemiecki. Tu zadecydowała jakość. W firmie Szychowiaków nie pracowało i nie pracuje się na akord. Każda czapka  wykonywana jest ze szczególną starannością.

-Dla zachodniego zleceniodawcy – mówi Jerzy Szychowiak – najbardziej liczą się: jakość, solidność i terminowość wykonania. Spełnienie przez nas tych wymogów otworzyło nam drogę do armii belgijskiej i libijskiej.

Dziś firma AZET Hats&Caps kooperuje z USA, Pakistanem, Kuwejtem, Chinami – praktycznie z całym światem. Dlatego, że niezmiennie jej wyróżnikiem na rynku jest wysoka jakość produktów. Fakt, nie są tanie, ale jeżeli dla kogoś ważny jest wyrób o najwyższej jakości – Żołędowo, a w nim firmę AZET znajduje bez trudu. Dobra fama i renoma nie mogą pozostać w ukryciu, chociażby z tej racji, że konkurencja śledzi swoją konkurencję i na powierzchnię wypływają tylko najlepsi.  Stamtąd łatwiej jest ich wyłowić. Łatwiej jest także samemu wyjść z ofertą do kolejnych producentów lub handlowców. Ale z firmą AZET jest tak, że częściej ją ktoś szuka niż ona szuka kogoś.

Więcej w wydaniu papierowym MetropoliiBydgoskiej.PL oraz w wersji PDF do pobrania [TUTAJ].

Podobne wpisy

Powiązane treści