Bydgoszcz
7C
100% wilgotność
Wiatr: 1km/h ENE
H 7 • L 7
13C
Pt
14C
Sob
16C
Nd
13C
Pon
12C
Wt
Kolizja samochodu osobowego z tramwajem linii nr 4 na Szpitalnej. Ruch w kierunku pętli Glinki wstrzymany.
Metropolia BydgoskaBydgoszczKomunikacjaZwiązkowcy nieugięci, prezydent też. A pasażerowie czekają
Rafał Bruski, Mirosław Kozłowicz
01.12.2015 | 10:27

Związkowcy nieugięci, prezydent też. A pasażerowie czekają

Komunikacja miejska w Bydgoszczy od wtorkowego poranka działa w szczątkowej formie. Ale drogowcy zapowiadają, że już wkrótce na ulice wyjadą dodatkowe autobusy.

Na zdjęciu: Prezydent Rafał Bruski (z lewej) zapewnia, że czeka w ratuszu na liderów strajku.

Fot. Eryk Dominiczak

– To nielegalny strajk – oświadczył na przedpołudniowej, zwołanej w trybie pilnym, konferencji prasowej prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. Ale jednocześnie zaznaczył, że jest otwarty na rozmowy z liderami protestujących. Równolegle, Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej organizuje dla mieszkańców autobusy od innych przewoźników.

Strajk na terenie zajezdni należących do Miejskich Zakładów Komunikacyjnych trwa od rana. Tuż przed godziną czwartą ogłoszono, że zarówno tramwaje, jak i autobusy miejskiego przewoźnika nie wyjadą na trasy dopóki na stanowisko prezesa nie wróci Paweł Czyrny, który w pierwszej połowie listopada zrezygnował z pełnionej funkcji. Na jego następcę prezydent Bruski zarekomendował w piątek Łukasza Niedźwieckiego, który tego samego dnia pożegnał się z ratuszem. Tej nominacji nie zaakceptowały związki zawodowe. Ani rozmowa z samym Niedźwieckim, ani zastępcą prezydenta Mirosławem Kozłowiczem (obie odbyły się we wtorek) nie przyniosły w tej sprawie przełomu.

W efekcie strajku bydgoszczanie nie mogli skorzystać z niemal dwustu pojazdów, które każdego dnia obsługują linie komunikacyjne w mieście. Na trasach są jedynie 34 autobusy KDD Trans, prywatnego przewoźnika, który od ubiegłego roku realizuje połączenia na liniach nr 55, 67 i 69. W wersji awaryjnej skierował on swoje pojazdy również na inne linie – między innymi nr 52, 54, 58 czy 71.

Ale ZDMiKP zapewnia, że robi wszystko, aby popołudniowe godziny szczytu nie zakończyły się podobnym do porannego paraliżem. – Sprowadzamy autobusy należące do innych przewoźników. W tym momencie, według stanu na 8:30, jedzie do nas czterdzieści pojazdów – wyjaśnia p.o. dyrektora ZDMiKP Tomasz Szymański. Docelowo, uzupełniony ma być jednak cały tabor autobusowy. – Także za państwa pośrednictwem apelujemy do wszystkich, którzy mają wolne pojazdy, że jesteśmy gotowi od razu złożyć zlecenie na realizację przewozów – mówi prezydent Bruski. Na jak długo? – Tak długo jak to będzie konieczne – dodaje sternik miasta.

A terminu granicznego dla zakończenia strajku nie ma. Jest za to główny postulat – dymisja Niedźwieckiego i przywrócenie na stanowisko eks-prezesa Czyrnego. Zdaniem związkowców, to on odpowiada za dobrą kondycję firmy i spokój wśród załogi. – Łukasz Niedźwiecki jest współodpowiedzialny za tworzenie dokumentów niekorzystnych dla spółki – twierdzi Andrzej Arndt, szef Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w MZK. Prezydent Bruski ripostuje jednak, że Niedźwiecki „nie podjął jeszcze żadnej decyzji”, a już „jest krytykowany”. – Sądzę, że przywrócenie prezesa Czyrnego nie jest jednak prawdziwym powodem – podkreśla Rafał Bruski. Jakie mogę być inne powody strajku – tego jednak włodarz miasta nie wskazuje.

Przyczyną dymisji Pawła Czyrnego, jak utrzymują przedstawiciele związków zawodowych, miały być wspomniane niekorzystne dla MZK umowy. Miało z nich wynikać, że w 2016 roku spółka otrzyma kilka (mówi się o 7-8) milionów złotych mniej. – Tyle że w swoim piśmie informującym o rezygnacji prezes Czyrny nie wskazał żadnego powodu – przekazał we wtorek prezydent Bruski. Chcieliśmy zapytać samego zainteresowanego, jakie były przyczyny jego rezygnacji oraz, czy gotowy jest podjąć się dalszego pełnienia funkcji szefa firmy, ale nie udało nam się z nim skontaktować. Jak ustaliliśmy, przebywa na urlopie (nadal jest pracownikiem MZK). Andrzej Arndt zapewnia jednak, że Czyrny „jest gotowy do działania”.

Prezydent Bruski na konferencji prasowej zaprosił liderów strajku do ratusza, aby porozmawiać na temat patowej obecnie sytuacji. Przekonywał też, że żadne cięcia i zwolnienia w MZK nie są planowane. Dodał przy tym, że jako funkcjonariusz publiczny jest zmuszony skierować sprawę do prokuratury. – Czy i jakie wyciągnie ona konsekwencje – to już nie wchodzi w zakres moich kompetencji – podsumował.

Powiązane treści