Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

20 lat temu wybrał Polonię. Pierwszy sezon Krzysztofa Buczkowskiego w Bydgoszczy

Dodano: 12.06.2024 | 09:56

Na zdjęciu: Krzysztof Buczkowski pierwszy raz startował w Polonii Bydgoszcz w sezonie 2005.

Fot. Szymon Fiałkowski

W tym roku minie 20 lat od kiedy Krzysztof Buczkowski po raz pierwszy został żużlowcem Polonii Bydgoszcz. Nastolatek trafił na Sportową po dobrym sezonie w I-ligowym GTŻ Grudziądz. I choć po latach “Buczek” przyznaje, że przeskok był bardzo duży, to już w pierwszym sezonie mógł cieszyć się ze srebrnego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski.

Buczkowski był wówczas uważany za jednego z najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia. Już jako 17-latek pokazał się z dobrej strony w rozgrywkach II ligi 2003, które dla grudziądzan zakończyły się awansem. W sezonie 2004 potwierdził spore możliwości, będąc jednym z najlepszych młodzieżowców na zapleczu Ekstraligi. Do tego miał już na swoim koncie dwa finały Mistrzostw Europy Juniorów i miejsce na podium Brązowego Kasku.

Chciało go pół ligi

Nie mogło więc dziwić, że po zdolnego nastolatka ustawiła się kolejka chętnych. Media donosiły o zainteresowaniu klubów z Gdańska, Wrocławia, Częstochowy i Bydgoszczy. Grudziądz także chciał zatrzymać wychowanka.

– Przyszedłem tak trochę w pakiecie z Robertem Sawiną. Nie bez znaczenia były też osoby Leszka Tillingera, Bogdana Sawarskiego i perspektywa pozyskania sponsora. No i oczywiście odległość od domu – wspomina dziś Buczkowski, dodając jeszcze, że Polonia miała wtedy naprawdę mocną drużynę.

Buczkowski, który w Grudziądzu mógł podpatrywać Billy’ego Hamilla, w Bydgoszczy trafił na Andreasa Jonssona, Piotra Protasiewicza czy Jacka Krzyżaniaka. – Było od kogo się uczyć – przyznaje żużlowiec. Formację młodzieżową stworzył razem z Krystianem Klechą i Marcinem Jędrzejewskim. Była to zdecydowanie mocniejsza drużyna niż rok wcześniej, ale chyba mało kto spodziewał się, że ten sezon będzie aż tak udany dla bydgoszczan.

Wicemistrz Polski Atlas Wrocław musiał obejść się smakiem i zamiast Buczkowskiego pozyskał Mariusza Pacholaka. – Teraz wszyscy mówią, że Buczkowski to objawienie, a naszym zdaniem Pacholak wcale nie jest gorszy – przekonywał Andrzej Rusko.

Trudne początki

Transfer Krzysztofa ogłoszono wraz ze sprowadzeniem Protasiewicza i Sawiny jeszcze w listopadzie 2004 roku. Prezentacja drużyny przed sezonem odbyła się kilka miesięcy później w hali Łuczniczka, gdzie Buczkowski w garniturze pozował do zdjęć z kibicami i rozdawał autografy.

Przeskok z I ligi do najwyższej klasy rozgrywkowej okazał się bardzo trudny. Dziś Buczkowski mówi wprost, że wówczas się przeliczył. Pierwszy raz podpisał kontrakt zawodowy. – Wcześniej w GTŻ byłem na kontrakcie amatorskim. Po transferze było trudno. Trzeba było sobie wszystko zorganizować, a nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Nie miałem jeszcze własnego teamu, pomagał mi głównie ojciec. Byli jeszcze mechanicy klubowi i Witek Gromowski, ale początek był naprawdę bardzo trudny – wspomina “Buczek”.

(dalsza część artykułu pod reklamą)

20 lat temu wybrał Polonię. Pierwszy sezon Krzysztofa Buczkowskiego w Bydgoszczy

Debiut w Ekstralidze przypadł na mecz z Włókniarzem Częstochowa. Buczkowski zdobył 3+1 w trzech startach. Podobne zdobycze notował przez większość sezonu.

– Spalam się nieraz na pierwszy bieg. Potem jest jeszcze czwarty i nie wiadomo, co dalej. Wiele zależy od postawy kolegów z drużyny. Wiem, że na torze w Bydgoszczy pojadą oni super, bo każdy jest idealnie dopasowany do nawierzchni. Moje szanse pojawiają się na wyjazdach, gdzie jeżdżę trochę częściej – mówił w trakcie sezonu w wywiadzie dla Tygodnika Żużlowego.

Bohater w Zielonej Górze

I właśnie na wyjeździe Buczkowski zanotował najlepszy występ w sezonie, gdy na początku czerwca w Zielonej Górze zdobył 9 punktów w 5 startach, przyczyniając się do zwycięstwa 46:43 (Polonia jechała wówczas bez Jonssona).

– Pamiętam, że tam były bardzo trudne warunki. Przed meczem był deszcz albo nawet w trakcie padało – przypomina sobie po latach. Ma rację, bo z powodu warunków atmosferycznych mecz zaczął się z ponad godzinnym opóźnieniem.

38-letni obecnie żużlowiec z tamtego sezonu szczególnie wspomina też mecz derbowy z Apatorem Toruń. Tam co prawda zapisał na swoim koncie tylko 2 punkty w 2 startach, ale zapadła mu w pamięć atmosfera tego spotkania. Na trybunach zasiadło bowiem prawie 20 tysięcy kibiców, którzy widzieli jak Polonia wygrywa z odwiecznym rywalem 49:41.

Pierwszy medal DMP

To zwycięstwo było ważnym krokiem do 1. miejsca po fazie zasadniczej. Bydgoszczanie wygrali pierwszą część sezonu z zaledwie punktem przewagi nad Apatorem i Unią Tarnów. System rozgrywek był wówczas taki, że zespoły z miejsc 1-2 czekały w półfinałach, a drużyny z miejsc 3-6 zmierzyły się w I rundzie play-off.

W efekcie w półfinale Polonia trafiła na Włókniarza Częstochowa, którego w rewanżu rozbiła aż 61:29, zapewniając sobie awans do finału. Tam zmierzyła się z broniącą tytułu Unią Tarnów.

– To była wtedy bardzo dobra ekipa, z braćmi Gollobami, Rickardssonem, Kołodziejem – wymienia Buczkowski. Unia okazała się na tyle dobra, że wygrała oba mecze finałowe i w Bydgoszczy cieszyła się z drugiego tytułu z rzędu. Polonia zdobyła srebrny medal DMP – pozostaje to do dziś najlepsze osiągnięcie w erze “po Gollobie”.

Buczkowski skończył tamten sezon ze średnią 1,075. I choć doświadczony już dziś zawodnik mówi wprost, że jego dyspozycja była daleka od oczekiwań, to chyba wyciągnął wówczas dobre wnioski, bo w kolejnym roku punktował już dużo lepiej. A historia, która wówczas się zaczęła, z przerwami trwa do dzisiaj.

20 lat temu wybrał Polonię. Pierwszy sezon Krzysztofa Buczkowskiego w Bydgoszczy

0 0 votes
Article Rating
Sebastian Torzewski
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
kibic
kibic
1 miesiąc temu

Dzięki Buczek, że jesteś.
A Wiktorek niech już do nas nie wraca.