Bydgoszcz
11C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h SSW
H 12 • L 11
14C
Nd
12C
Pon
11C
Wt
11C
Sr
11C
Czw
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportAndreas Lyager czuje się szybki. „Rywalizacja wpłynie na nas korzystnie”
Andreas Lyager - SF
18.12.2019 | 16:52

Andreas Lyager czuje się szybki. „Rywalizacja wpłynie na nas korzystnie”

Na zdjęciu: Andreas Lyager dobrze czuje się na torze w Bydgoszczy.

Fot. Szymon Fiałkowski

Zooleszcz Polonia Bydgoszcz w minionym okienku transferowym przeprowadziła kilka ciekawych transferów. Jednym z nich z pewnością jest zakontraktowanie byłego zawodnika m.in. Włókniarza Częstochowa – Andreasa Lyagera.

Lyager to 22-latek, który pomimo młodego wieku zebrał już w sporcie żużlowym sporo doświadczenia. W swoim CV ma wpisany m.in. rok spędzony w ekstraligowym Włókniarzu Częstochowa, gdzie zbierał szlify pod czujnym okiem trenera Marka Cieślaka. Startował także w indywidualnych mistrzostwach świata juniorów. W 2018 wśród najlepszych młodych jeźdźców globu zajął bardzo wysoką, piątą lokatę. Następny rok przyniósł mu także okazję do ścigania się z dziką kartą w zawodach SEC w Vojens, gdzie zaprezentował się przyzwoicie i przywiózł 7 punktów. Poza startami w polskich ligach oraz turniejach indywidualnych, jeździł także w Szwecji i Danii.

Pierwsze kroki w żużlowym świecie

Lyager urodził się w niespełna 40-tysięcznej miejscowości Fredericia, we wschodniej Jutlandii. To właśnie tam, w swoim rodzinnym mieście jeszcze jako mały chłopiec, rozpoczął swoją przygodę z żużlem i wstąpił do miejscowego klubu FMK Fredericia Motor Klub, gdzie wychował się także były zawodnik bydgoskiej Polonii – Patrick Hougaard.

Na początku nie było łatwo. Większość rzeczy, których się nauczyłem, musiałem uczyć się sam. Na szczęście, kiedy byłem dzieckiem otaczało mnie mnóstwo ludzi, którym zależało na mnie i dawali mi naprawdę cenne rady, dzięki którym mogłem rozwijać swoje umiejętności i iść naprzód. W mieście, gdzie się urodziłem, żużel był bardzo popularny, zwłaszcza kiedy byłem w wieku 4 –10 lat i to bardzo mi pomagało – wspomina Lyager.

Jak wiadomo, dla żużlowców Polska jest niczym kraina mlekiem i miodem płynąca. Ogromne zainteresowanie, duże pieniądze oraz regularne okazje do startów. Zużlowcy z innych krajów nie mają tak komfortowej sytuacji i często bardzo brakuje im okazji do prezentowania swoich umiejętności. Wśród Australijczyków, wielu młodych zawodników zmuszonych jest do opuszczenia swojego pięknego, ciepłego kraju i udania się na poszukiwanie jazdy do chłodnej i zimnej Wielkiej Brytanii. W Danii sytuacja ma się nieco lepiej, jednakże zważywszy na to, jak wielu utalentowanych młodych jeźdźców pochodzi z kraju Hamleta, im też nie jest łatwo o regularne ściganie w ojczyźnie.

-Moim pierwszym większym sukcesem było zwycięstwo w mistrzostwach Danii w klasie 50cc. Wtedy wszystko wydawało się proste, ale im byłem starszy, tym ciężej było rozwijać swoją karierę, zwłaszcza kiedy zaczynałem swoje ligowe starty w 2014. Wtedy w Dani było mnóstwo świetnych juniorów, a niestety klubów brakowało, przez co trudno było znaleźć miejsce do jazdy. Jednakże, jeśli ciężko pracowałeś i potrafiłeś udowodnić swoją wartość na torze i poza nim, to w końcu się udawało – ocenia 22-latek.

Ekstraligowe zderzenie

Lyager swój pierwszy kontrakt w Polsce podpisał w 2018 roku, kiedy miał 20 lat. Startujący wtedy jako młodzieżowiec zawodnik od razu rzucił się na bardzo głęboką wodę i parafował umowę z ekstraligowym Włókniarzem Częstochowa. W barwach “Lwów” startowali wtedy m.in. Matej Żagar i Adrian Miedźiński, a przede wszystkim dwaj wielcy Skandynawowie, czyli Leon Madsen i Fredrik Lindgren, którzy zresztą wciąż z sukcesami ścigają się pod Jasną Górą.

W związku z tak zaciętą rywalizacją o skład, niedoświadczony Andreas nie dostawał od trenera Marka Cieślaka zbyt wielu szans do zaprezentowania swoich umiejętności. Jak wiadomo, zagraniczni żużlowcy nie mogą być wystawiani pod numerami przeznaczonymi dla juniorów, dlatego ambitny Duńczyk musiał na dobre pogodzić się z niewdzięcznymi numerami 8 i 16, które są przeznaczone dla rezerwowych. Ostatecznie w całym sezonie 2018 w PGE Ekstralidze Lyager otrzymał od swojego szkoleniowca zaledwie dziesięć wyścigów, w których to aż sześciokrotnie przyjeżdżał do mety na ostatnim miejscu. Należy jednak podkreślić fakt, iż większość z tych szans dostawał w końcówkach spotkań, kiedy któremuś z częstochowian wyraźnie się nie wiodło, a każdy żużlowiec zawsze zwraca uwagę na to, jak trudno jest wyjechać na tor i toczyć równorzędną walkę z zawodnikami, którzy mają na swoim koncie już po kilka startów.

Ekstraliga była dla mnie bardzo trudna, ponieważ jest to zdecydowanie najlepsza liga na świecie i dla mnie było na nią za wcześnie. Może nie byłem gotowy? Najlepiej zapytać o to Marka! (Cieślaka przyp. aut.). Z drugiej strony naprawdę trudno jest udowodnić swoją wartość, kiedy właściwie nie dostajesz żadnych szans, ewentualnie jedną w 13. wyścigu – powiedział były żużlowiec Włókniarza.

Pierwsza poważna szansa

Pod koniec sezonu 2018 do Andreasa Lyagera odezwała się walcząca o utrzymanie w Nice 1LŻ Polonia Piła. Działacze pilskiej drużyny postanowili wypożyczyć go na dwumecz barażowy z Ostrovią Ostrów. Częstochowianie przystali na propozycję i zgodnie z umową Lyager pojechał w obu meczach, które Polonia ostatecznie przegrała. W konsekwencji utytułowany klub pożegnał się z zapleczem Ekstraligi i kolejny sezon spędził w najniższej klasie rozgrywkowej.

Postawa Lyagera w barażach (13 pkt. w dwóch meczach) na tyle spodobała się jednak działaczom Polonii, że ci postanowili zakontraktować go na sezon 2019 jako pełnoprawnego członka drużyny. Zejście do drugiej ligi okazało się być bardzo dobrym ruchem w wykonaniu Duńczyka, który był liderem swojej drużyny i ze średnią na poziomie 2,226 pkt/bieg został piątym najskuteczniejszym zawodnikiem w 2LŻ. Oglądając Lyagera w akcji, dostrzec można było dużą pewność siebie, waleczność oraz nienaganną sylwetkę na motocyklu.

Zobacz również:

Polonia zmierzy się z Unią Leszno

Niewiele zabrakło, a dowodzona przez 21-latka pilska ekipa załapałaby się do fazy play-off. Ta sztuka się jednak nie udała, a do „czwórki” finalnie awansowały Wilki Krosno. Dalsze losy drużynowego mistrza Polski z 1999 roku wszyscy niestety już znamy i ostatecznie ten zasłużony klub na tę chwilę zniknął z żużlowej mapy Polski. Pod względem indywidualnym sezon 2019 był jednak dla Andreasa bardzo udany. Oprócz świetnej jazdy na drugoligowych torach, prezentował się on także solidnie w swojej macierzystej lidze. Zaliczył także kilka epizodów w startującej w Elitserien Vetlandzie, jednakże tam nie szło mu już tak dobrze.

Rok spędzony w Pile wspominam bardzo dobrze. Udało się przejechać cały sezon w Polsce, co było jednym z moich głównych celów na rok 2019.  W lidze punktowałem całkiem nieźle i jestem zadowolony z moich rezultatów.  Byłem naprawdę szczęśliwy, będąc w Polonii Piła. Są tam naprawdę dobrzy ludzie, wierni kibicie i jestem pewien, że klub powstanie z kolan i wystartuje ponownie rozgrywkach w ligowych – mówi Duńczyk, którzy przy okazji chwali też swojego współpracownika. – Mój mechanik Maks Klimasiński robił naprawdę świetną robotę we wszystkich ligach, w których jeździłem. Dbał, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Bardzo dobrze szło nam szczególnie w Polsce i Danii, niestety w Szwecji było nieco gorzej, ale będziemy nad tym pracować.

Nowe rozdanie

Minione okienko transferowe przyniosło w szeregach beniaminka Nice 1LŻ sporo zmian. Zooleszcz Polonia Bydgoszcz po niewiarygodnym dwumeczu pokonała PSŻ Poznań i po dwóch latach spędzonych w najniższej klasie rozgrywkowej powróciła na zaplecze najszybszej ligi świata. W związku z tym prezes Jerzy Kanclerz musiał odpowiednio uzbroić swoją drużyną i do Bydgoszczy przywędrowało sześciu nowych żużlowców. Jednym z nich jest właśnie Andreas Lyager.

Sprowadzenie Duńczyka wydaję się być bardzo inteligentnym ruchem w wykonaniu bydgoskich działaczy. W ubiegłym sezonie, kiedy Lyager przyjechał nad Brdę wraz ze swoją Polonią Piła, na torze przy Sportowej 2 prezentował się wyśmienicie. Doskonale obierał ścieżki i walczył na dystansie, co ostatecznie przełożyło się na 15 „oczek” i aż cztery wygrane wyścigi. Tym efektownym występem zapisał się w pamięci bydgoskich kibiców i od tamtego momentu coraz częściej mówiło się, że w przypadku awansu zakontraktowanie Andreasa byłoby ciekawym ruchem.

Jestem naprawdę szczęśliwy, że w przyszłych rozgrywkach wystartuję w Bydgoszczy. To będzie naprawdę świetny i wyjątkowo ekscytujący sezon. Tor w Bydgoszczy jest bardzo szybki i uwielbiam na nim jeździć. Negocjacje z prezesem Kanclerzem przebiegły bardzo sprawnie. Szybko nawiązaliśmy porozumienie z prezesem i działaczami. Zdecydowałem się na jazdę w Bydgoszczy, też z tego powodu, iż jest tu po prostu świetny klimat dla żużla – komentuje nowy zawodnik Polonii.

Tym samym po podpisaniu umowy z bydgoską Polonią, Lyager stał się jednym z dziewięciu seniorów, którzy staną do walki o miejsce w składzie meczowym drużyny. Z pewnością prezes Kanclerz będzie miał przy wyborze nazwisk twardy orzech do zgryzienia, bo drużyna mimo iż nie ma w niej szczególnych gwiazd, prezentuje się bardzo równo i solidnie. Posadzenie na ławce rezerwowych czterech ambitnych żużlowców może nie być przyjemną sprawą, a wielokrotnie kibice „czarnego sportu” byli świadkami sytuacji, gdzie zbyt ostra walka o skład nie przynosiła drużynie korzyści.

To prawda w drużynie mamy wielu bardzo dobrych żużlowców, ale czuję się bardzo szybki. Koledzy z zespołu z pewnością będą także świetnie przygotowani, więc nie widzę powodów, dlaczego rywalizacja o skład nie miałaby wpłynąć na drużynę korzystnie – zakończył Lyager.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści