Bydgoszcz
5C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 3km/h SW
H 7 • L 4
9C
Wt
10C
Sr
16C
Czw
13C
Pt
11C
Sob
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaREGIONKomunikacjaJak oświetlać ulice w dobie smart city?
hamburg_square
02.07.2019 | 08:52

Jak oświetlać ulice w dobie smart city?

Na zdjęciu:

Fot.

Jeśli miasta, zwłaszcza te duże, chcą sprostać wyzwaniom czekającym je w przyszłości, muszą się zmienić. Najlepiej przy udziale nowych technologii, takich jak big data, dzięki którym można zbierać i na bieżąco analizować dane na temat tego, co się dzieje w mieście. Warto o tym pamiętać już na etapie wymiany instalacji oświetleniowej. Ona również może być pomocna w pozyskiwaniu danych.

Po co miastom dane?

Zbiory danych nie bez powodu porównywane są do cennych złóż metali. Trudno dostrzec ich potencjał, gdy patrzymy na nieuporządkowaną tabelę pełną liczb, ale gdy zaangażujemy do pracy odpowiednie narzędzia (w tym wypadku cyfrowe algorytmy), zaczyna być widoczny ich potencjał.

Dane – w odróżnieniu od złóż mineralnych – posiada każde miasto. Można też znacznie poszerzyć ich zasób, dzięki dostępnym dziś technologiom. Analizując je, minimalizujemy ryzyko pochopnych, niewystarczająco przemyślanych decyzji. Twarde liczby są z reguły pewniejszą wskazówką niż intuicja.

Dowiódł tego już John Snow (mowa o zasłużonym brytyjskim lekarzu, a nie serialowym bohaterze), gdy w 1854 r. mieszkańców Londynu dziesiątkowała cholera. Podczas gdy inni lekarze zrzucali winę na „trujące powietrze”, on usiadł do mapy miasta i ręcznie zaznaczył na niej domy, gdzie odnotowano przypadki cholery. Najwięcej było ich w okolicy pompy wodnej na ulicy Broad Street. To pozwoliło Snowi podejrzewać, że przyczyną cholery wcale nie jest „złe powietrze”, a zanieczyszczona woda. Hipoteza okazała się słuszna, bo po wyłączeniu pompy epidemia ustała.

Dziś podobne zadanie może za nas wykonać komputer. Szczęśliwie nie musimy już lokalizować ognisk epidemii. Dane dają nam jednak pogląd na inne palące problemy:

  • Jesteśmy w stanie sprawdzić, gdzie tworzą się największe korki i na tej podstawie planować dalszy rozwój infrastruktury miejskiej, aby zwiększyć przepustowość najbardziej zatłoczonych ulic. To samo dotyczy komunikacji miejskiej. Wiedząc, które autobusy czy stacje metra są najpopularniejsze, możemy planować przebieg nowych, które odciążą te dotychczasowe.
  • Możemy sprawniej zarządzać ruchem turystycznym w popularnych wśród urlopowiczów miejscowościach. Wystarczy, że sprawdzimy wcześniej, które z miejskich atrakcji są najbardziej popularne oraz jakimi trasami poruszają się turyści.
  • Dostępne są już systemy, dzięki którym można monitorować ilość wolnych miejsc na parkingach. Robią to albo sensory umieszczone w podłożu, albo kamery analizujące obraz w czasie rzeczywistym. Zebrane w ten sposób dane trafiają do ogólnodostępnej aplikacji.
  • Sensory da się również zamontować w koszach na śmieci. Dzięki temu są one opróżniane, zanim zdążą się napełnić.

Podobne zastosowania Big Data w mieście można by jeszcze wymieniać długo, a części z nich pewnie jeszcze nie znamy. Cały czas pojawiają się bowiem nowe pomysły na wykorzystanie miejskich złóż danych. Tym bardziej warto je magazynować.

Co ma z tym wszystkim wspólnego oświetlenie?

Standardowa oprawa uliczna świeci, zwiększając widoczność w danym obszarze i na tym właściwie kończą się jej zadania. Nowoczesne, zdalnie sterowane oprawy LED pozwalają jednak na znacznie więcej. Od tych konwencjonalnych różni je nie tylko technologia, dzięki której świecą, ale także wbudowana karta mikroprocesorowa – dokładnie taka jak w telefonie. To właśnie dzięki niej taką oprawą można zarządzać przy pomocy aplikacji mobilnej. Może ona również pośredniczyć w przesyłaniu danych z oprawy pod warunkiem, że umieścimy wewnątrz także czujniki, które będą te dane zbierać.

Wśród dostępnych już dziś na rynku czujników znajdziemy:

  • Czujniki ruchu. Doskonale sprawdzają się w parkach, na osiedlach oraz przejściach dla pieszych. Dzięki nim oprawy nie muszą przez całą noc świecić pełną mocą. Zwiększa się ona dopiero wtedy, gdy ktoś pojawi się w pobliżu.
  • Czujniki światła dziennego. Pozwalają zautomatyzować włączanie i wyłączanie się opraw.
  • Czujniki hałasu. Monitorują poziom hałasu w określonych miejscach. Istnieją też ich bardziej zaawansowane warianty, które pozwalają na rejestrowanie dźwięku. Taki system działa już m.in. w Los Angeles. Algorytm „wyłapuje” wszystkie dźwięki, które mogłyby świadczyć o jakimś przestępstwie (np. krzyk lub pisk opon), po czym alarmuje policję.
  • Czujniki smogu i innych zanieczyszczeń powietrza. Niezbędne do monitorowania jakości powietrza w mieście.
  • Kamery analizujące obraz. Kamery to już typowy element miejskiego krajobrazu. Tylko niektóre z nich potrafią jednak analizować zarejestrowany obraz. Można dzięki temu np. pozyskiwać informacje o wolnych miejscach na parkingach.

Latarnie uliczne są idealnym miejscem na lokalizację czujników, bo praktycznie każde miasto posiada gęstą sieć oświetleniową. Nie ma zatem potrzeby budowania nowych masztów z myślą o czujnikach, ponieważ z powodzeniem można wykorzystać te istniejące.

Nie wyklucza się również, że w przyszłości latarnie uliczne będą mogły komunikować się z kierowcami (albo automatycznymi samochodami) i informować ich o różnych zdarzeniach na drodze. Wszystko dzięki technologii Li-Fi, która sprawia, że to światło, a nie fale radiowe, staje się nośnikiem sygnału internetowego. Pierwsze komercyjne wdrożenia Li-Fi zawdzięczamy firmie Signify. Jak dotąd miały one jednak miejsce jedynie w biurach i  w wielkopowierzchniowych sklepach. Czas pokaże, czy Li-Fi uda się wykorzystać także w przestrzeni miejskiej.

Od smart city wymaga się, aby było nie tylko sprytnie zarządzane, ale i ekologiczne

Całkowicie zeroemisyjne miasto to na razie utopia – musielibyśmy w tym celu usunąć z ulic wszystkie samochody, zamknąć elektrownie węglowe i zastąpić je ekologicznymi źródłami energii oraz znaleźć sposób na ekologiczne dogrzewanie mieszkań. Zamiast decydować się na tak radykalne zmiany, lepiej działać metodą małych kroków, w pierwszej kolejności ograniczając zużycie energii. Do takich działań zalicza się wymiana konwencjonalnych źródeł światła na LED.

Ledy oprócz tego, że są kompatybilne ze wszystkimi wymienionymi wcześniej technologiami, są znacznie wydajniejsze niż inne źródła światła. Wszystko dzięki temu, że świecąc, nie emitują ciepła. Niektórzy badacze (np. Garry Allen podczas swojego pamiętnego wystąpienia na TED) twierdzą nawet, że to kolejna rewolucja w historii ludzkości. Pierwszy raz zerwaliśmy bowiem z pierwotnym wzorcem lampy, jakim było rozpalone ognisko.

Nie to jest jednak z naszej perspektywy najważniejsze. Chodzi nam przecież o to, aby przy pomocy technologii LED przysłużyć się środowisku i ograniczyć zużycie energii. Czy to możliwe? Jak najbardziej i to w większym stopniu niż mogłoby się wydawać. Wspomniany Garry Allen przygotował kalkulację, z której wynika, że oświetlenie pochłania 8% światowego zapotrzebowania na energię. Gdybyśmy wszyscy przerzucili się na LED-y, wskaźnik ten spadłby do 2%. Tyle energii wytwarzamy dzięki jej alternatywnym źródłom, takim jak wiatraki czy elektrownie słoneczne. Oznacza to, że dzięki LED-om możemy oświetlać nasze miasta praktycznie bez żadnej szkody dla środowiska. Wystarczy, że jeszcze więcej z nas się do nich przekona.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Podobne wpisy

Powiązane treści