Bydgoszcz
19C
Słonecznie
63% wilgotność
Wiatr: 4km/h SSW
H 19 • L 18
13C
Sob
14C
Nd
16C
Pon
13C
Wt
11C
Sr
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportKangur z polskimi korzeniami. Josh Grajczonek będzie kluczowym zawodnikiem ZOOLeszcz Polonii?
Josh Grajczonek - SF-1
29.03.2019 | 11:30

Kangur z polskimi korzeniami. Josh Grajczonek będzie kluczowym zawodnikiem ZOOLeszcz Polonii?

Na zdjęciu: Josh Grajczonek w ubiegłotygodniowym sparingu z CarGwarant Startem Gniezno zdobył pięć punktów i dwa bonusy w trzech startach.

Fot. SF

Transfer Josha Grajczonka może okazać się najważniejszym zimowym ruchem kadrowym ZOOLeszcz Polonii Bydgoszcz. Australijczyk powinien zagwarantować solidną zdobycz punktową, a w dodatku – dzięki polskiej licencji – znacznie zwiększa pole manewru w składzie.

Australijczycy w Polonii Bydgoszcz. Ostatnio nie było ich zbyt wielu. Pierwsze skojarzenie – Ryan Sullivan, ale on nie dość, że jeździł w Polonii dawno (rok 1999) to zaledwie przez rok. Chwila zastanowienia i – oczywiście – Todd Wiltshire. Może nigdy nie był tak skuteczny jak Sullivan, ale jeździł z Gryfem przez aż cztery lata (2000-2003), a w 2002 roku walnie przyczynił się do ostatniego w historii klubu mistrzostwa kraju. Byli jeszcze Jason Lyons i Shane Parker, choć oni prezentowali się co najwyżej solidnie. Więcej zawodników z Kraju Kangurów w Polonii nie było. W 2012 roku zakontraktowano co prawda Nicka Morrisa, ale 18-letni wówczas zawodnik był w tamtym sezonie zajęty toczącą się przed brytyjskim sądem sprawą o gwałt. Ostatecznie Morris i jego rodak Darcy Ward zostali uniewinnieni, lecz okazji do debiutu z Gryfem na plastronie zabrakło.

Josh Grajczonek będzie więc pierwszym Australijczykiem w Polonii od 16 lat, choć startować będzie jako zawodnik znad Wisły. Kangur ma bowiem polskie korzenie. – To prawda. Po II wojnie światowej moi dziadkowie dotarli do Australii na łodzi i założyli rodzinę. Pięć lat temu wystąpiłem o polskie obywatelstwo i dzięki temu nie miałem wielu problemów z podróżowaniem po Europie – mówił Grajczonek w wywiadzie z Tomaszem Lorkiem w 2017 roku.

Wtedy dopiero zaczynał swoją przygodę z polską ligą, a w języku swoich dziadków mówił tylko „cześć” i kilka przekleństw. Nie ma się co dziwić, bo do Polski trafił późno. Co prawda jako młodzieżowiec podpisał kontrakt w Ostrowie, ale nie doczekał się debiutu, więc – pomijając niezbyt udane epizody w Pile (2013) i Krakowie (2017) – na dobre zaczął ścigać się nad Wisłą właśnie w 2017 roku, gdy związał się ze Stalą Rzeszów.  Kontrakt na Podkarpaciu podpisał po dobrym sezonie w Anglii. Dostał szansę, gdy w trakcie rozgrywek karierę zakończył Davey Watt.

Zobacz również:

Zbigniew Leszczyński. Jeszcze jedna misja

W Rzeszowie Grajczonek pokazał się z dobrej strony. Wystartował w jedenastu spotkaniach Nice 1. Ligi Żużlowej, w których uzyskał średnią biegową 2,024. Po pierwszych udanych meczach był porównywany do będącego wówczas w życiowej formie rodaka Jasona Doyle’a, który także pochodzi z wschodniego wybrzeża kraju i większość kariery spędził na brytyjskich torach. Obaj żużlowcy mieli wówczas też tego samego tunera – Fleminga Graversena. Grajczonek w wywiadzie dla SportowychFaktów jako swój autorytet podawał jednak Darcy’ego Warda, z którym ścigał się od najmłodszych lat.

Rozstanie Grajczonka ze Stalą przebiegło w nerwowej atmosferze. Po zdegradowaniu rzeszowskiego klubu Australijczyk zdecydował się na pozostanie w I lidze w barwach Orła Łódź. Ówczesny szef Stali Ireneusz Nawrocki stwierdził, że żużlowiec uzgodnił z nim warunki, podał mu rękę, a następnie zdradził, odchodząc do innego klubu. – Jest u mnie spalony! – mówił SportowymFaktom działacz.

Sezon w Łodzi nie ułożył się dla Australijczyka tak dobrze jak poprzedni. Co prawda to właśnie wtedy Grajczonek zdał egzamin na polską licencję, dzięki czemu łatwiej było umieścić go w składzie, ale w jedenastu spotkaniach zanotował 1,476 pkt/bieg. Klub też nie zaliczył sezonu do udanych, bo zamiast walczyć o awans skończył sezon jeszcze przed play-offami. Grajczonek lepiej spisywał się w barwach angielskiego Poole Pirates, z którym zdobył tytuł mistrzów Premiership.

Po sezonie spędzonym w Orle Grajczonek ponownie zdecydował się na zmianę klubu i… wrócił do Rzeszowa. O ile do pojednania z Ireneuszem Nawrockim doszło, to do ponownego występu w barwach Stali 29-latek nie będzie miał okazji. Zimą klub nie uzyskał licencji na start w I lidze i Australijczyk ponownie musiał szukać pracodawcy. Mówiło się o nim w kontekście wzmocnienia beniaminka Nice 1 LŻ Ostrovii Ostrów Wlkp. lub Wilków Krosno. Ostatecznie jednak wybrał Polonię. Po podpisaniu kontraktu prezes klubu Jerzy Kanclerz przyznał, że liczy, iż Grajczonek będzie jednym z najlepszych zawodników w II lidze. Dzięki polskiej licencji Australijczyk znacznie powiększył pole manewru przy tworzeniu składu.

Żużlowiec deklarował, że zamierza mocno przepracować zimę i uniknąć błędów z zeszłego roku, gdy w okresie między sezonami spędził za mało czasu na motocyklu. W sobotę przekona się, czy treningi przyniosły efekt. W pierwszym meczu w plastronie Polonii wystartuje z numerem 4, jadąc w parze z Kamilem Brzozowskim. Początek sobotniego spotkania w Rawiczu zaplanowano na godz. 15:30. Co ciekawe, Grajczonek będzie w tym sezonie startował także w krajowych zawodach indywidualnych. 2 kwietnia wystąpi turnieju eliminacyjnym Złotego Kasku.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści