Bydgoszcz
16C
Słonecznie
87% wilgotność
Wiatr: 3km/h E
H 17 • L 16
19C
Sr
14C
Czw
17C
Pt
17C
Sob
13C
Nd
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportKontrowersje po meczu Asty we Wrocławiu. Śląsk chce powtórzenia meczu! [WIDEO]
I liga koszykarzy_ Enea Astoria Bydgoszcz-FutureNet Śląsk Wrocław_ Artego Arena Bydgoszcz_ Łukasz Frąckiewicz-Karol Michałek_ SF (2)
13.05.2019 | 22:34

Kontrowersje po meczu Asty we Wrocławiu. Śląsk chce powtórzenia meczu! [WIDEO]

Na zdjęciu: Koszykarze Enea Astorii walczą z FutureNet Śląskiem Wrocław w finale I ligi.

Fot. SF

Koszykarze Enea Astorii Bydgoszcz w ostatni weekend dwukrotnie pokonali FutureNet Śląsk Wrocław i w finałowej rywalizacji I ligi koszykówki prowadzą 2:0. Wrocławianie nie godzą się jednak z porażką i złożyli protest do Polskiego Związku Koszykówki. Domagają się… powtórzenia meczu!

Bydgoszczanie wygrali niedzielny mecz 1 punktem, po tym jak w ostatniej sekundzie spotkania Jakub Dłuski skutecznie wykonał rzut osobisty. Zdaniem wrocławian meczu mógł jednak potoczyć się zupełnie inaczej. A to dlatego, że na początku trzeciej kwarty sędziowie przyznali piłkę gościom – podczas gdy ich zdaniem – grę powinni wznawiać zawodnicy Śląska. Koszykarze Astorii szybko wyprowadzili atak i łatwo zdobyli punkty, podczas gdy gospodarze byli zdezorientowani. – W ostatecznym rozrachunku to trafienie zadecydowało o zwycięstwie Astorii, a sędziowie, mimo konsultacji z komisarzem, zaliczyli 2 punkty, które nie miały prawa być uznane – czytamy na stronie Śląska. Zdaniem wrocławian to zdarzenie wypaczyło wynik meczu, dlatego też działacze klubu złożyli protest do Polskiego Związku Koszykówki. Wnioskują w nim o powtórzenie drugiego meczu finałów.

Nagranie kontrowersyjnej sytuacji udostępnione przez wrocławski klub

 

Co ciekawe, akcja z III kwarty nie jest jedyną niedzielną kontrowersją. Drugą jest reakcja ochrony po zakończeniu meczu, gdy prezes Asty Bartłomiej Dzedzej wszedł na boisko, aby cieszyć się wraz z zespołem. Formę interwencji ochrony niektórzy z obserwatorów uznali za przesadę. – „Prezes był wpisany na ławkę, ale stał pośród kibiców. Ochrona zareagowała prawidłowo – nie miała przez to prawa wiedzieć, że to prezes, a nie zwykły kibic” – odpowiedział wrocławski klub na twitterze. Sytuację uspokajał też sam Dzedzej, który napisał, że wbiegł z okolic ławki, ale wyjaśnił to już z wrocławianami i lepiej skupiać się na finałach, na które Astoria czekała 20 lat.

Swoje zdanie na temat pracy miejscowego spikera wyraził też konferansjer Astorii Tomasz Terlecki. – „Co powiecie na komentarz spikera? „Gwiżdżemy, przeszkadzamy, nie pozwólmy na to” i przy ostatnich osobistych „Zróbmy hałas, bo Jakub Dłuski nie trafiał wszystkich osobistych”. Jestem spikerem oraz kibicem Enea Astorii, ale to była przesada!” – napisał.

Trzeci mecz finałowej rywalizacji zaplanowano na niedzielę na godzinę 17:00. Spotkanie odbędzie się w Artego Arenie.

Pełna treść oświadczenia Śląska (pisownia oryginalna)

            W związku z sytuacjami mającymi miejsce podczas drugiego meczu finału I ligi pomiędzy zespołami FutureNet Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz, rozegranego w dniu 12 maja 2019 roku we Wrocławiu, które w rażący sposób wpłynęły i ostatecznie wypaczyły końcowy wynik spotkania (85:86), wnioskujemy o powtórzenie meczu i wyłonienie zwycięzcy w uczciwej sportowej rywalizacji.

                Spotkanie było bardzo zacięte i losy meczu były zależne od każdej akcji i każdej decyzji. Tymczasem na początku drugiej połowy (otwarcie trzeciej kwarty) sędziowie (Jacek Dolski jako główny oraz Robert Klukowski i Marcin Gawron) błędnie, co dokumentuje materiał filmowy (strzałka wskazuje, że piłkę powinni wprowadzać do gry gospodarze), wręczyli piłkę zawodnikowi drużyny gości, która po wprowadzeniu piłki do gry, praktycznie bez obrony zespołu zdezorientowanych całą sytuacją gospodarzy zdobyła dwa punkty, które NIE MIAŁY PRAWA być zaliczone! Warto zaznaczyć, że ustawienie obu drużyn jednoznacznie pokazuje, że obie drużyny przygotowane były do gry w kierunku, który nakazywała strzałka (czyli w lewo).

                Początkowo sędziowie nie zaliczyli punktów (z powodu błędu powrotu piłki na pole obrony), ale po konsultacjach z komisarzem zawodów (który jako pierwszy powinien zareagować na nieprawidłowe wprowadzenie piłki do gry i zalecić rozpoczęcie gry przez odpowiednią drużynę), zmienili swoją decyzję i ostatecznie przyznali 2 punkty ekipie gości. Tym samym komisarz (Grzegorz Potęga) ingerował i doprowadził do zmiany boiskowej decyzji sędziów o piłce wracającej na pole obrony i anulowaniu punktów zdobytych przez gości (czego nie ma prawa robić), a nie ingerował w kwestii będącej w jego kompetencjach – rozpoczęcia gry przez zespół, który według przepisów i wskazania strzałki (za którą odpowiada stolik sędziowski nadzorowany przez komisarza) powinien to zrobić.

                Po meczu zarówno komisarz, jak i sędziowie zapewniali, że wyżej opisana sytuacja została rozstrzygnięta zgodnie z przepisami i odpowiednimi procedurami regulaminowymi. Dopiero po analizie zapisu wideo udało się jednoznacznie stwierdzić, że ta decyzja w istotny sposób wpłynęła na rezultat i przebieg meczu, co niezwłocznie zostało zgłoszone (informacja telefoniczna) odpowiednim organom PZKosz.

                Biorąc pod uwagę końcowy wynik meczu jest oczywiste, że seria błędów sędziów i komisarza wypaczyła zarówno ostateczny rezultat boiskowy, jak i przebieg całej rywalizacji finałowej, której celem jest wyłonienie mistrza I ligi i zarazem zespołu, który awansuje do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce!

                W tym miejscu warto zaznaczyć, że w tym sezonie w rozgrywkach 2-ligowych doszło już do powtórzenia meczu w Pleszewie (16.02.2019 z udziałem zespołu rezerw Śląska Wrocław), a stawka tamtego spotkania była niewspółmiernie niższa. W powtórzonym meczu (07.03.2019), o wyniku zdecydowała już tylko sportowa rywalizacja.

W związku z powyższym wnioskujemy o powtórzenie drugiego meczu finałowego – tylko taka decyzja spowoduje, że awans do ekstraklasy rozstrzygnie się w uczciwej sportowej walce, a nie poprzez kuriozalne sytuacje, wypaczające sens ciężkiej, wielomiesięcznej pracy trenerów i zawodników oraz olbrzymich nakładów finansowych poniesionych przez klub.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści