Bydgoszcz
15C
Słonecznie
67% wilgotność
Wiatr: 3km/h WNW
H 16 • L 14
19C
Pon
20C
Wt
22C
Sr
13C
Czw
20C
Pt
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaNa falach Wolnego Radia Europa. Radosław Sikorski po pierwszych miesiącach w europarlamencie
Radosław Sikorski
04.12.2019 | 10:07

Na falach Wolnego Radia Europa. Radosław Sikorski po pierwszych miesiącach w europarlamencie

Na zdjęciu: Radosław Sikorski pół roku temu został wybrany posłem do Parlamentu Europejskiego.

Fot. Didier BAUWERAERTS/ mat. Parlamentu Europejskiego

Pół roku minęło, od kiedy Radosław Sikorski został posłem do Parlamentu Europejskiego. Były minister w Strasburgu i Brukseli poświęcił się pracom w tych dziedzinach, z którymi najbardziej jest kojarzony – w dyplomacji i w obronności. Nie zapomniał także o swoich doświadczeniach dziennikarskich.

Tu rozgłośnia polska Wolnego Radia Europa. Europejski głos w twoim domu – w ten sposób Sikorski regularnie wita swoich widzów i słuchaczy. Jako europoseł prowadzi transmisje na żywo, w których występuje sam, omawiając bieżące wydarzenia lub rozmawia ze swoimi gośćmi. To w jego programie Róża Thun mówiła o podwójnej jakości produktów, Janusz Lewandowski komentował unijny budżet, a Seb Dance opowiadał o Brexicie.

Zaczynam od polityków z mojego klubu, a doświadczenie dziennikarskie na pewno pomaga. Przecież w czasach, gdy Telewizja Polska była telewizją publiczną, miałem swój program „Wywiad miesiąca” – wspomina Sikorski. Wtedy gościł m.in. Margaret Thatcher, Henry’ego Kissingera czy Vaclava Klausa.

W swoim nowym programie Sikorski dostosował się do aktualnych wymogów świata mediów. Zachęca do lajkowania, podawania dalej i subskrybowania. Jest nie tylko na Facebooku, YouTube czy Twitterze, ale też na Spotify, a zasięgów mogliby mu pozazdrościć najwięksi w branży medialnej – jego tweety śledzi prawie milion osób.

Ostatni odcinek Wolnego Radia Europa, którego gościem był Janusz Lewandowski, był pierwszym nagrywanym w Strasburgu (poprzednie kręcono w Brukseli). W budynkach  europarlamentu politycy mają do dyspozycji studia do nagrań wideo, które mogą wynająć i zaaranżować według własnego pomysłu. Sikorski należy do najczęściej rezerwujących.

Po kampanii wyborczej odczuwam u naszych obywateli głód wiedzy odnośnie tego, co robi Unia Europejska – tłumaczy polityk. – Rozgłośnia Wolnego Radia Europa nie jest moim obowiązkiem, ale uważam, że to taki sposób na zaoferowanie czegoś dodatkowego od siebie.

Klimat zamiast dróg

Gdy bydgoszczanin rozpoczynał odcinek swojego programu z Różą Thun, towarzyszył mu śmiech rozbawionej wstępem eurodeputowanej. Zresztą sam Sikorski niejako puszcza oko do widzów, nawiązując do „Katolickiego głosu w twoim domu”, czyli hasła Radia Maryja. W kolejnych minutach jest już jednak poważnie – o Europie i polskich sprawach.

Są niedecyzyjni. Nawzajem się podejrzewają. Utrudniają robotę samorządom, które są nawiedzane przez CBA i inne kontrole. Czystki też nie pomagają – mówił o rządzących Polską Janusz Lewandowski, gdy Sikorski zapytał go o zagrożenie inwestycji realizowanych z dofinansowaniem unijnym, między innymi kujawsko-pomorskiego odcinka trasy S5.

Zobacz również:

Środowisko, cyfryzacja i walka z rakiem. To ma być nowy początek Europy

Budowa dróg i inne zadania umożliwiające wyrównanie warunków ekonomicznych i gospodarczych na terenie Unii stanowiły ważną część obecnie realizowanego budżetu wspólnoty europejskiej. Teraz planowane są cięcia w tym zakresie, a środki finansowe zostaną przeznaczone np. na ochronę środowiska. Znajdą się też pieniądze na gospodarkę cyfrową czy walkę z bezrobociem wśród młodych, które jest szczególnie widoczne na południu Europy. Ograniczeniu polityki spójności głośno sprzeciwia się polski rząd.

Skoro protestują, gdy pojawiają się propozycje, to znaczy, że nie są wewnątrz, kiedy prowadzone są rozmowy. Wiadomo, że negocjacje będą trudniejsze, a pieniędzy jest mniej, ale polski rząd myśli, że znowu nadrobi krzykiem – mówi Sikorski, który zapewnia, że w czasach, gdy jego formacja była u władzy, działania Polski w sprawie unijnych pieniędzy były zdecydowanie skuteczniejsze. – Po pierwsze, zaplanowaliśmy, żeby komisarzem zajmującym się budżetem był nasz człowiek. To my mieliśmy przewagę informacyjną i wiedzieliśmy, do jakich skutków prowadzą dane zapisy – zdradza.

W swoim niedawnym expose premier Mateusz Morawiecki mówił, że Polska wchodziła do UE jako do klubu równych, a nie do szkoły, gdzie są klasa uczniów i pokój nauczycielski. Sikorski, pozostając  w szkolnej terminologii,  przekonuje, że jego ugrupowanie przekazało Prawu i Sprawiedliwości Polskę u progu gabinetu dyrektorów, zaś teraz trafiliśmy do oślej ławki. – PiS chce prowadzić politykę w Europie tak jak w kraju, czyli przepychać swoje racje butem. A to tak nie działa. Niestety, mówi się tutaj o Polsce. Nikomu nie przyszło do głowy, że wypełniwszy kryteria kopenhaskie jakiś kraj będzie chciał rozmontować sobie praworządność – mówi były minister obrony narodowej i spraw zagranicznych.

Głód ekspertyzy

Właśnie sprawy dyplomacji i obronności to główne pole prac Sikorskiego w europarlamencie. W październiku bydgoski polityk został szefem jednej z największych i najważniejszych delegacji Parlamentu Europejskiego zajmującej się relacjami z USA. Wybrano go przez aklamację. Jest też członkiem Komisji Spraw Zagranicznych oraz Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony.

 – Lubię robić to, na czym się znam. W tych komisjach jest głód ekspertyzy. Nawet nasz premier mimo swojego nacjonalizmu mówił, że Polsce zależy na Unii, która będzie wypełniać globalną rolę – tłumaczy Sikorski.

Europoseł jest orędownikiem utworzenia Legionu Europejskiego. Zwraca też uwagę na kontrolę granic UE. – W nowym budżecie dziesięciokrotnie zwiększono środki na uszczelnienie granic. Trzeba mieć świadomość, że granica Unii nie jest otwarta i musimy wiedzieć, kto do nas wjeżdża, a kto wyjeżdża – mówi.

Czytaj także: Drogi S5 i S10 oraz bezpieczeństwo pieszych. Paweł Olszewski przedstawił plany Komisji Infrastruktury

Zaplanowane co do minuty

Wpisanie w Google frazy „jak wygląda praca europosła?” umożliwia przede wszystkim zapoznanie się z… zarobkami parlamentarzystów. Cztery z pięciu pierwszych wyników wyszukiwania dotyczą właśnie „finansowego eldorado”. Okazuje się jednak, że tak jak wrażenie wywołują kwoty wypłat w europejskiej walucie, które można znaleźć w internecie, tak na miejscu, w Strasburgu zaimponować może tempo pracy europosłów.

Głosowania zaplanowane są prawie co do minuty. Nie ma nocnych posiedzeń jak w Polsce ani przedłużonych wypowiedzi. W ubiegłą środę prezentacja kandydatów na komisarzy połączona z dyskusją miała rozpocząć się o godz. 9:00 i potrwać do godz. 11:30. Dokładnie tak było. Głosowanie zaplanowane na 12:00 również rozpoczęło się punktualnie. Podobnie rzecz miała się z innymi punktami obrad.

W przerwach od posiedzeń odbywają się spotkania, konferencje prasowe czy – jak w przypadku Sikorskiego – wejścia na żywo w ramach transmisji na Facebooku. Gdzieś pomiędzy nimi wciśnięta jest przerwa na posiłek w wypchanej po brzegi parlamentarnej stołówce. O konieczności powrotu na salę obrad informuje sygnał dźwiękowy rozchodzący się po budynku. W pierwszej chwili przypomina… szkolny dzwonek.

Między Strasburgiem a Brukselą

Kilka tysięcy osób usiłujących przestrzegać napiętego harmonogramu dnia musi sprawnie poruszać się po budynku europarlamentu. A że nie jest to łatwe, przyznają nawet europosłowie z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z trudem przychodzi rozróżnienie korytarzy, wind czy schodów prowadzących w określone miejsce budynku jednej z trzech siedzib instytucji unijnych. Jednej z trzech, bo Strasburg to „tylko” oficjalna siedziba i miejsce sesji plenarnych. Posiedzenia komisji odbywają się w Brukseli, natomiast sekretariat i biblioteka parlamentu znajdują się w Luksemburgu.

– Logistyka rzeczywiście jest trudna, bo Strasburg jest źle skomunikowany z resztą Europy. Ale żeby było jasne: ja się nie użalam, bo nie wzięto mnie tutaj z łapanki. Inni przecież dojeżdżają tu z Cypru albo z Azorów – zauważa Sikorski, który jest jednym ze zwolenników powracającego regularnie pomysłu likwidacji strasburskich struktur europarlamentu i przeniesienia obrad do Brukseli. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby Francja zgodziła się na taką reorganizację.

– Byłem chyba pierwszym ministrem, który poparł to publicznie. Lubimy Strasburg i Francję, ale ten system niepotrzebnie kosztuje 200 milionów euro rocznie. To najłatwiejszy cel dla eurofobów i niestety mają trochę racji – mówi Sikorski, dodając jednak, że posiedzenia w mieście nad Renem mają też swoje zalety. Dzięki wyrwaniu europosłów z Brukseli oraz ich własnych krajów i zgrupowaniu wszystkich w jednym mieście, to właśnie tutaj możliwe jest uzgodnienie wielu spraw. – Nie ma tutaj zbyt wielu innych alternatyw. Trochę jesteśmy na siebie skazani, jak na obozie harcerskim – kończy z uśmiechem Sikorski.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Swiadomy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Swiadomy
Gość
Swiadomy

Szkoda ze nie powiedzial co robil na zlocie klubu Bilderberg w ktorym bral udzial .

Powiązane treści