Bydgoszcz
7C
Niebo głównie zachmurzone
74% wilgotność
Wiatr: 8km/h W
H 8 • L 6
9C
Nd
9C
Pon
10C
Wt
11C
Sr
12C
Czw
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaPolitycy PiS szukali „ciemnego ludu”. Znaleźli go w sobie [FELIETON RADOSŁAWA SIKORSKIEGO]
07.01.2021 | 11:50

Politycy PiS szukali „ciemnego ludu”. Znaleźli go w sobie [FELIETON RADOSŁAWA SIKORSKIEGO]

Na zdjęciu: Radosław Sikorski pełni funkcję europosła od 2019 roku.

Fot. mat. autora

Szanowni Państwo!

Jacek Kurski – prezes TVP i niegdyś dumny „bulterier Kaczyńskiego” (potem Ziobry, a dziś znów Kaczyńskiego) – przed laty jasno zdefiniował metodę uprawiania propagandy przez PiS. Reguły były proste: politykom PiS wolno powiedzieć wszystko, o ile tylko „ciemny lud to kupi”.

Wiele wskazuje jednak na to, że po latach takiej agitacji – wzmacnianej przez coraz liczniejsze partyjne media – koledzy i koleżanki Kurskiego sami padli ofiarą swoich kłamstw.

Weźmy prezydenta Andrzeja Dudę i jego spóźnione gratulacje dla prezydenta-elekta Joe Bidena.

Przypomnijmy: na początku listopada, po ogłoszeniu przez amerykańskie agencje informacyjne zwycięzcy wyborów w USA, Duda pogratulował Bidenowi „udanej kampanii”, a nie wygranej. I podkreślił, że wciąż czekamy na „nominację ze strony Kolegium Elektorskiego”, która w rzeczywistości jest formalnością.

Wkrótce potem, w Waszyngtonie, oficjalnie uruchomiono proces przekazywania władzy, a ludzie prezydenta-elekta i on sam zyskali dostęp do danych wywiadowczych oraz instytucji, którymi mają kierować po 20 stycznia, gdy Biden zostanie zaprzysiężony. Polski prezydent wciąż jednak milczał. Dopiero 15 grudnia, prawie półtora miesiąca po wyborach i dzień po tym, jak Kolegium Elektorskie potwierdziło wygraną Bidena, Duda wysłał prezydentowi – elektowi list gratulacyjny.

Ale i tym razem nie winszował zwycięstwa, lecz „zakończenia z powodzeniem procesu wyborczego, który doprowadził Pana do stanowiska 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych”. Proszę wybaczyć niezręczne tłumaczenie, ale oryginalne zdanie w języku angielskim jest sformułowane równie pokracznie.

Dlaczego Duda po prostu nie pogratulował Bidenowi zwycięstwa? I dlaczego przez ponad miesiąc nie mógł się pogodzić z porażką Donalda Trumpa? Przecież nie dlatego, że prowadził jakąś wyrafinowaną grę dyplomatyczną, że próbował w jakikolwiek sposób poprawić pozycję Polski w relacjach z nową amerykańską administracją.

Zapewne sam Joe Biden, a może i jego najbliższe otoczenie, pozostaną nieświadomi kuriozalnych gratulacji, przesyłanych na raty przez Andrzeja Dudę. Miejmy taką nadzieję.

Niepokojące jest jednak coś innego. Spóźnione gratulacje mogą oznaczać, że Pałac Prezydencki i głowa państwa pobierają informacje o Stanach Zjednoczonych nie ze sprawdzonych źródeł, lecz radykalnie prawicowych portali i programów telewizyjnych, które za prezydentem Trumpem powtarzają, że wybory zostały sfałszowane, Biden wygrał w sposób nieuczciwy, a walka o odwrócenie wyniku wciąż trwa.

Minister Krzysztof Szczerski tuż po wyborach twierdził, że oddanie głosów oraz ich liczenie głosów to dopiero „pierwsza tura”, że „drugą turą” będą batalie w sądach, i że może dojść też do „trzeciej tury”, w postaci zamieszek na ulicach. Te słowa zabrzmiały nie jak wypowiedź prezydenckiego ministra, ale fragment wycięty z ultraprawicowej grupy dyskusyjnej, zabunkrowanej gdzieś w zakamarkach Internetu.

Jeśli Szczerski naprawdę tak myśli, obawiam się, że on i bliscy mu ludzie – z prezydentem włącznie – wpadli po uszy w niebezpieczny obieg fałszywych informacji.

Już wiele tygodni przed wyborami w USA eksperci ostrzegali, że wyniki w poszczególnych stanach będą zmieniały się w czasie i że prawdopodobnie dojdzie do zjawiska, które nazwano „niebieską zmianą” (ang. blue shift).

Niebieski to kolor Demokratów, czyli partii Joe Bidena, a zmiana miała polegać na tym, że z początku, kiedy liczone były głosy oddane w lokalach wyborczych, przewagę miał uzyskać Donald Trump. Z czasem jednak, po dodaniu głosów oddanych w lokalach przed dniem wyborów i tych oddanych drogą pocztową, przewaga prezydenta miała maleć i wynik mógł ulec odwróceniu.

Powód był prosty – ze względu na pandemię, Biden i Demokraci zachęcali swoich wyborców do głosowania wcześniej lub listownie. Trump, który pandemię bagatelizował, przekonywał, że głosy przesłane pocztą, na pewno zostaną sfałszowane, więc jego wyborcy ruszyli do lokali w dniu wyborów. Przewidywania okazały się trafne – Trump początkowo miał w kilku stanach wyraźną przewagę, ale ostatecznie w nich przegrał.

Elementarna kompetencja wymagałaby, żeby nasi decydenci wiedzieli o tym, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych i nie byli zaskoczeni dobrze opisanym zjawiskiem. Tymczasem wydaje się, że przed wyborami i po wyborach uwierzyli w propagandę amerykańskiej ultraprawicy, którą w Polsce powtarzały rządowe media, a przede wszystkim telewizja Jacka Kurskiego.

Duda nie jest zresztą jedyną ofiarą „polityki informacyjnej” swojego obozu. Raz po raz słyszymy kuriozalne wypowiedzi przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy na temat Unii Europejskiej, która ma nas zmusić do sprzedawania dzieci na targach dla homoseksualistów; na temat Niemiec, które rzekomo całkowicie podporządkowały sobie wszystkie inne kraje Europy; na temat największych zagranicznych mediów, które z czystej złośliwości nie chcą dostrzec geniuszu prezesa Kaczyńskiego, itp. itp.

Kiedy słucham tych bzdur, nabieram coraz silniejszego przekonania, że to, co początkowo miało być narzędziem propagandowym, dziś stało się dla polityków partii rządzącej prawdą objawioną. Próbując przekonać innych do swoich kłamstw, sami w nie uwierzyli. Szukając „ciemnego ludu”, znaleźli go w sobie.


Powiązane treści