Bydgoszcz
9C
Mżawka
93% wilgotność
Wiatr: 7km/h E
H 9 • L 8
7C
Pt
2C
Sob
2C
Nd
3C
Pon
5C
Wt
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaProces Rafała P. dobiegł końca. Prokuratura chce prac społecznych
Rafał P. - SF
30.07.2019 | 17:00

Proces Rafała P. dobiegł końca. Prokuratura chce prac społecznych

Na zdjęciu: Rafał P. nie przyznaje się do winy.

Fot. Szymon Fiałkowski

W bydgoskim sądzie zakończył się proces byłego radnego Rafała P. Zeznawała kobieta, która złożyła zawiadomienie o znęcaniu się nad nią.

Proces P. rozpoczął się w połowie czerwca ubiegłego roku. W tym czasie przesłuchanych zostało kilkudziesięciu świadków – m.in. członkowie rodzin i znajomi Rafała P. i jego żony, w tym koleżanki z pracy pokrzywdzonej. Obrońcy P. na początku wnioskowali o wyłączenie jawności procesu, jednak sędzia Bartosz Lau uznał wniosek za bezzasadny. Śledztwo prowadziła warszawska prokuratura Praga-Południe, która zarzuciła byłemu radnemu znęcanie się nad żoną, zniszczenie jej dokumentów (przecięcie nożyczkami dokumentów tożsamości i prawa jazdy) i naruszanie miru domowego. P. konsekwentnie nie przyznawał się do winy, tłumacząc że cała sprawa to jedna wielka mistyfikacja. Żonie zarzucał prowadzenie podwójnego życia.

We wtorek odbyła się ostatnia rozprawa. Trwała ponad pięć godzin. Na początku zeznawała policjantka z komisariatów  z podbydgoskiego komisariatu. To właśnie ona miała złożyć wniosek do prokuratury Bydgoszcz-Południe przeciwko P. o znęcaniu się, jednak go wycofała. Jeszcze w poniedziałek wieczorem portal Oko Press informował, że dotarł do notatki, w której były radny miał grozić kobiecie, że ją zniszczy i utopi, a ona sama straci pracę w policji. – Czekaj na raport o zwolnieniu lub przeniesieniu – takie słowa według dziennikarki portalu miał skierować Rafał P. do kobiety.

Pełnomocnik Karoliny Piaseckiej adw. Filip Dopierała zawnioskował, aby kobieta złożyła przyrzeczenie w kwestii tego, co nastąpiło. Sędzia Bartosz Lau zdecydował się na odczytanie zeznania, które złożyła wcześniej. – Na początku wszystko było dobrze, mieszkaliśmy razem około dwa i pół miesiąca – zeznawała kobieta. – Policjanci, którzy byli na interwencji, widzieli że byłam zdenerwowana, ale byłam też w trudnej sytuacji życiowej – mówiła.

Kobieta po zapoznaniu się z notatką z zeznań stwierdziła, że została źle zrozumiana przez policjantów. Później tłumaczyła, że nie uciekła od P., a wyjechała, pakując najpotrzebniejsze rzeczy. Wyjaśniała, że poznali się na jednej z plaż, a ich relacje były koleżeńskie. – Po kłótniach przeprosiliśmy się. Tak jak w każdym związku są jakieś kłótnie, tak samo było tutaj. Ja też mówiłam różne, przykre rzeczy.

Po zeznaniach policjantki, przed sądem odtworzone zostały nagrania (trwające po kilkadziesiąt minut) z października 2014 i 2016 roku, kiedy P. w niezwykle wulgarny sposób zwracał się do żony. Słowa na „k”, „p”  czy „j” były na porządku dziennym. Kobieta słuchała nagrań przerażona, zaś P. ze spokojem. Czytał zeznanie, które następnie złożył przed sądem, a niekiedy konsultował się ze swoimi pełnomocnikami. Sędzia poinformował, że był to jedynie wycinek taśm, które zostały przedstawione przed sądem. Są jeszcze inne nagrania, ale te trwają nawet po kilka godzin. Później głos zabrał P., choć jego obrońcy chcieli, aby jego zeznań nie słuchali obecni na sali przedstawiciele mediów. Sędzia ten wniosek oddalił, argumentując że sprawa od samego początku ma charakter jawny.

Oskarżony zadeklarował, że odpowiadać będzie jedynie na pytania sędziego i swoich obrońców. Odmówił odpowiedzi na ewentualne pytania ze strony prokuratury i pełnomocnika pokrzywdzonej. – Kwestionuję w całości rzetelność i prawdziwość nagrań. Nie są one dowodem i nie są potwierdzone przez biegłego w zakresie fonii – zaczął. Następnie mówił,  że są one fikcją i fotomontażem. – Odnośnie nagrań, jest to wszystko, co mam do powiedzenia – zakończył.

P. opowiadał, że z żoną poznał się w okresie, gdy oboje byli nastolatkami. Później mieszkali na Piaskach. Zapewniał, że rodzina kobiety, tj. mama, kuzynka i siostra od samego początku wpływały na ich związek. Dodawał, że chciał w przyszłości zbudować dla nich wspólny dom rodzinny, co było jego marzeniem. Kobiecie zarzucił, że opowiadała o sytuacjach, które nigdy nie miały miejsca. – Na świadków powoływane były osoby, których nikt nigdy na oczy nie widział ani nie znał imienia – mówił P.. – To jest jej sztuka manipulacji – dodawał. Na potwierdzenie tych słów wspominał, że w laptopie małżeństwa znajdowała się elektroniczna wersja książki poświęconej manipulacji.

 Następnie P. mówił: – Karolina skarżyła się na pracodawców, że ci ją nękają, że mam jej znaleźć kolejną pracę. Ja w to wierzyłem. Do tego był bardzo duży nacisk ze strony jej rodziny, abyśmy zamieszkali na swoim – wspominał. Całą sprawę nazwał medialną, a sam proces określił jako nieuczciwy. Zasugerował nawet, że sprawa została nagłośniona, by żona mogła na niej zarobić. Skrytykował również pełnomocnika poszkodowanej.

Zanim jakakolwiek sprawa się rozpoczęła, mecenas Dopierała użył swoich wpływów, aby opinia publiczna przed wyrokiem oskarżyła mnie za coś, czego nigdy nie zrobiłem

– zeznawał. Tłumaczył, że pomagał w kąpaniu dzieci, gdy żona uczęszczała na studia, a jej rodzice wyzywali go od nieudaczników i naciskali, aby P.  zamieszkali na swoim.  Zapewniał również, że nie był zadowolony z zamieszkania w domu na Czyżkówku, gdzie małżeństwo przeniosło się, gdy teść Rafała P. kazał im wyprowadzić się z mieszkania na Piaskach. W dalszej części swoich zeznań, które trwały przez ponad godzinę, P. zapewniał, że był odsuwany od zadań domowych.

P. wrócił też do sytuacji, gdy został w Warszawie pobity przez jednego z mężczyzn, który miał być ochroniarzem jego żony. – Do tej pory mam uraz kręgosłupa, a wtedy miałem również złamany palec – wymieniał. Zapewniał, że nie znęcał się nad żoną ani fizycznie, ani psychicznie.

Karolina nigdy się mnie nie bała. Nie tak, jak zeznawała. Zawsze robiła tak, jak chciała i uważała. Nie było wspólnych rozmów. Często robiła tak w wyniku namów mamy i ciotki. Byłem pomijany 

– mówił. – Potrafi bardzo dobrze grać. Była cyniczna, a zgrywała anioła. Próbuje uzyskać wiarygodność – przekoywał P., dodając, że gdy wspólnie chodzili na zakupy, to żona ubierała się w bardzo ładne i drogie ciuchy. O swoim małżeństwie mówił: – Uważam, że byliśmy dobrym i zgodnym małżeństwem, ewentualne nieporozumienia były jak w każdej, normalnej rodzinie. P. dodał również, że podczas procedury przyznania niebieskiej karty rodzinie, przemoc w małżeństwie nie została stwierdzona.

P. wrócił nawet do 2014 roku i czasu, gdy zasiadał w radzie miasta. – Gdy zostałem radnym, Karolina zazdrościła mi. W 2014 roku nawet startowała do rady miasta, ale w wyniku niepowodzenia była na mnie strasznie obrażona i zdenerwowana. Zależało jej na tym, żeby prowadzić życie celebrytki – mówił w dalszej części zeznań.

Na zakończenie rozprawy odbyły się również mowy stron. Stosunkowo łagodnego wyroku domaga się prokuratura, która chce dla P. kary dwóch lat ograniczenia wolności oraz 30 godzin prac społecznych w wymiarze miesięcznym, a także obciążenia go kosztami postępowania. Znacznie ostrzejsza jest propozycja pełnomocnika pokrzywdzonej. Tuż przed mową końcową, mec. Dopierała wyjął artykuł z bydgoskiej Gazety Wyborczej, która w połowie września ub. roku pisała o proponowanym przez prokuraturę wymiarze kary. – Okazuje się, że prasa idealnie przewidziała wniosek, jaki padnie na sali. Napisałem do prokurator, która prowadziła postępowanie – mówił mec. Prokurator nie odpisała. Pełnomocnik chce, by Rafał P. trafił za kratki na sześć lat, przy czym musiałby przejść przymusową terapię psychiatryczną związaną z agresją. Jego zdaniem P. nie wyraził w żaden sposób skruchy. Obrona chce uniewinnienia, bo jej zdaniem, nie ma żadnych dowodów świadczących o winie byłego radnego.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 13 sierpnia.

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MmmmbanasDora Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dora
Gość
Dora

Prace społeczne? Czyli bicie żony to nie przemoc, czy też prokurator uważa „sama sobie winna”?

banas
Gość
banas

Damskiego boksera chroni prokuratura??!! Ale Jaja!!!

Mmmm
Gość
Mmmm

Co tu duzo mowic. Pani sie przywidzialo a nagranie sobie sama zmontowala. Co za bydle

Powiązane treści