[awesome-weather owm_city_id="3102014" location="Bydgoszcz" units="C" size="wide" show_icons="1" custom_bg_color="#070738"]
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Protestujący z MZK spotkali się z prezydentem. Spółka będzie miała nowego prezesa

Dodano: 24.06.2022 | 22:08

Na zdjęciu: Siedmioosobowa załoga MZK: kierowcy i motorniczy spotkali się po południu w ratuszu z Rafałem Bruskim. Rozmowa z prezydentem miasta przebiegała jednak w bardzo burzliwej i nerwowej atmosferze.

Fot. Szymon Fiałkowski

Niezwykle burzliwy i momentami emocjonalny przebieg miało piątkowe (24 czerwca) popołudniowe spotkanie prezydenta Rafała Bruskiego z buntującymi się kierowcami i motorniczymi pojazdów komunikacji miejskiej. Wiadomo zaś, że MZK będzie miało nowego prezesa.

Piątek, 24 czerwca. Kilka minut po godzinie czwartej. To wtedy rozpoczęły się pierwsze rozmowy kierowców i motorniczych z prezesem MZK Andrzejem Wadyńskim. Te nie przyniosły jednak spodziewanych efektów i pojazdy komunikacji miejskiej – zarówno autobusy, jak i tramwaje nie wyjechały na trasy (kursowały jedynie autobusy Irex-Trans, które – jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – w ciągu dnia przejęły także kursy autobusów linii 71 i 77).

Załoga sporządziła także pięć postulatów. Jednym z nich było odwołanie prezesa Wadyńskiego i jednocześnie powołanie na jego stanowisko Pawła Czyrnego, który obecnie jest w MZK jednym z dyrektorów. Druga część tego postulatu szybko przestała być nieaktualna, bo Czyrny nie wyraził chęci, by ponownie stanąć na czele spółki.

Kierowcy i motorniczowie chcą także wzrostu wynagrodzeń o 1 000 zł brutto od 1 czerwca 2022 r., a w latach następnych „wzrostu wynagrodzeń minimum o wskaźnik cen usług ustalanych corocznie przez GUS”, a także „zmniejszenia premii do 10% w stosunku do pensji zasadniczej”. Załoga ostrzegała także, że może dojść do sytuacji, iż jesienią spółka straci płynność finansową (wedle danych przedstawionych przez załogę, strata MZK do końca maja wyniosła ok. 7,5 mln zł, a do września może być ona nawet dwa razy wyższa).


CZYTAJ WIĘCEJ: Jak poruszać się po mieście? Bunt załogi MZK Bydgoszcz


Do zajezdni przy Inowrocławskiej nie dotarł nikt z władz miasta, ale pojawił się za to poseł Piotr Król. Wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury starał się być mediatorem w tym sporze. – Nie chcemy uprawiać żadnej polityki. Pan poseł nam kiedyś już pomógł – przypomniał szef zakładowej organizacji związkowej Andrzej Arndt. Piotr Król mówił: – Wierzę, że będzie wola rozmowy. Sytuacja jest bardzo trudna. Ludziom zależy na tym, by komunikacja funkcjonowała, macie na mieście dość dobrą opinię. Zależy mi na tym, żeby ten protest jak najszybciej się skończył.

Po południu, głos zabrał w mediach społecznościowych prezydent Bydgoszczy. – W związku z trwającym nielegalnym strajkiem pracowników Miejskich Zakładów Komunikacyjnych wyraziłem gotowość do rozmów i zapraszam organizatorów strajku na spotkanie dzisiaj w ratuszu – napisał po godzinie trzynastej Rafał Bruski (warto nadmienić, że o nielegalnym strajku pisał także ZDMiKP, a w mediach społecznościowych spora część komentarzy była nastawiona przychylnie do załogi MZK).

Na spotkanie na Jezuicką udała się w sumie siedmioosobowa delegacja. W rozmowach udział brał także zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej Rafał Grzegorzewski. Nie da się jednak ukryć, że atmosfera w trakcie popołudniowego spotkania była niezwykle nerwowa i napięta. – Za strajkiem nie stoi żadna organizacja związkowa, którą obliguje ustawa o sporach zbiorowych – wyjaśniał Arndt i dodawał: – Jest to protest indywidualny pracowników, grup kierowców i motorniczych. Pozostali pracownicy pracują, kierownicy i motorniczowie nie wyjechali na trasy, stawili się w pracy i przyjęli dokumenty. Nie jest to strajk nielegalny. 

Szef związków w MZK nie ukrywał, że związkowcy od kilku tygodni zabiegali o spotkanie z Bruskim. – Niestety, do takiego spotkania nie doszło, czego skutkiem jest ta tragiczna sytuacja dla społeczeństwa, dla nas, ale i dla prezydenta. Pracownicy sami tak zdecydowali – przyznał Andrzej Arndt. Nie ukrywał przy tym, że w spółce już brakuje około trzydziestu kierowców, a kolejni złożyli pisma o odejściu z pracy. Ostrzegał przy tym, że za chwilę spółka może utracić płynność finansową. – Mamy dwa potężne słupki: płace i koszty paliwa. Aby szukać oszczędności, z czegoś musimy zejść. Z paliwa nie zejdziemy, bo na wodę jeździć nie będziemy – podkreślał. Długo wyrażał nadzieję, że uda się znaleźć kompromisowe rozwiązanie, tak aby można było prowadzić normalne kursowanie pojazdów komunikacji miejskiej. – Historia nasza jest bardzo ciężka, problemy mógłbym wymieniać godzinami – kończył Arndt.

Po przedstawieniu postulatów, głos zabrał włodarz Bydgoszczy. – Ja się jak czuję? Pistolet przystawiony do głowy i spust do połowy pociągnięty, tylko kula jeszcze nie wyleciała – powiedział Bruski i dodawał, że nagła forma protestu kierowców i motorniczych jest zła, bo mieszkańcy zostali wzięci za zakładników. – To, co ja tutaj słyszę, to jest typowy spór zbiorowy między pracownikami i pracodawcą – podkreślał. W ocenie Bruskiego, to co się dzieje w MZK to nielegalna akcja protestacyjna. Przypomniał, że była już akcja strajkowa, która zakończyła się wówczas podpisaniem porozumienia ze związkami zawodowymi. – Wszystkie postulaty, które wówczas były na stole, zostały przez miasto Bydgoszcz, zarząd dróg wykonane. Mimo tego, że było kilka miesięcy temu zawarte porozumienie w obecności mediatora, który szukał rozwiązania. Dzisiaj mamy taką sytuację, że ja się dowiaduję o tym, że państwo poszliście na skróty – dodał.

Bruski przekonywał, że podwyżki pracownikom może dać jedynie pracodawca, a nie prezydent. Mówił dalej, że 3/4 rynku komunikacyjnego jest w rękach MZK. – Za wozokilometr płacimy wam więcej o 18% niż prywatnemu przewoźnikowi – wyliczał. Podkreślał, że zadaniem jego jest zabezpieczenie obsługi komunikacyjnej. Wówczas przeprowadzona została – momentami burzliwa – dyskusja na temat jakości przewozów oferowanych przez Irex Trans.

Pracownicy MZK przyznali jednocześnie, że to, co zostało określone mianem podwyżki, jest tak naprawdę wyrównaniem ich pensji. – Przez trzy lata, w czasie COVID-19 była zwiększona ilość autobusów, na niektórych liniach jeździliśmy podwójnie – mówił jeden z członków delegacji MZK w ratuszu. – A skąd ja mam wiedzieć, że za kilka dni nie przyjdziecie po kolejny tysiąc złotych? – pytał retorycznie prezydent miasta. – My chcemy godnie zarabiać, a nie żebrząc – odpowiedział jeden z członków.

Prezydent miasta w trakcie spotkania mówił, że podjął działania, aby w trybie awaryjnym uruchomić zastępczą komunikację. – Mam obowiązek zabezpieczyć transport mieszkańców i kontraktuję innych przewoźników – podkreślał Bruski. Taką awaryjną komunikację wprowadzono w godzinach wieczornych, o czym poinformował ZDMiKP, przy czym jeszcze nie było przedstawionych rozkładów jazdy. – Niech pan kontraktuje innych przewoźników, ale załoga jest zdeterminowana: ani kroku wstecz! – odpowiedział przedstawiciel protestujących kierowców. – Ja to przyjmuję do wiadomości, ale nie mam na to wpływu – odparł Bruski.

Miasto nie ma pieniędzy. Nawet, gdybym chciał dać, to nie mam pieniędzy

– przekazał włodarz Bydgoszczy. – Mamy zero po stronie zwiększania wydatków i płynności – dodawał Bruski i zaznaczał, że temat finansów miasta ma być poruszany podczas najbliższej, absolutoryjnej sesji Rady Miasta w najbliższą środę (29 czerwca). – My nie chcemy tutaj czekać do środy – odparli protestujący, którzy proponowali prezydentowi, aby posłuchał na mieście komentarzy ludzi.

Za trzy dni, jeśli pan nie zareaguje, jako przewodniczący związku złożę wniosek o organizację zgromadzenia publicznego. Poprosimy społeczeństwo miasta o poparcie naszych żądań i przyjdziemy tutaj pod ratusz. Gwarantuję, że nie będzie pan w stanie policzyć ludzi, którzy tutaj przyjdą

– powiedział Andrzej Arndt. Padła deklaracja, że załoga jest zdeterminowana i co najmniej do środy (29 czerwca) nie wyjedzie ona na ulice miasta.

Z postulatów przedstawionych przez załogę MZK, spełniono jeden. Po popołudniowej rozmowie z prezydentem Bruskim, prezes MZK Andrzej Wadyński w najbliższy poniedziałek zrezygnuje z zajmowanego stanowiska i dymisję złoży Radzie Nadzorczej spółki. Jednocześnie zostanie rozpisany konkurs na nowego szefa Miejskich Zakładów Komunikacyjnych. Wadyński będzie stał na czele zakładów do czasu wybrania jego następcy.

Protestujący z MZK spotkali się z prezydentem. Spółka będzie miała nowego prezesa
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Wronka
Wronka
1 miesiąc temu

Jakie poparcie społeczeństwa. Ja ich nie popieram.

sołtys małej wsi
sołtys małej wsi
1 miesiąc temu

Znając zdolności manewrowe Bruskiego to nowy prezes zajmie się ustawieniem spółki pod sprzedaż.

Aspirant Kaczyński
Aspirant Kaczyński
1 miesiąc temu

Ja nie popieram tych śmierdzieli i nierobów z MZK.

Jacek
Jacek
1 miesiąc temu

Jakie poparcie dłużej wracam z dworca pkp niż z nad morza dlaczego strajkujący blokują tabor mzk przecież to społeczna własność więc strajkujący powinni zapłacić kare za jwgo postuj poparcie to dopiero będziecie mieli jak będziecie palić szlugi na przystankach końcowych albo za póżno z nich będziecie wyjeżdżać więc wtedy zobaczycie jakie społeczeństwo ma dla was poparcie a ciekawe czym jechali strajkijący na miejsce strajku bo nie wstawienie się w miejscu pracy skutkuje nieobecnościa nieusprawiedliwioną życze wam strajkowicze żwbyście wy i wasze rodziny nie dojeżdżali na wyczekiwane miesiącami wizyty lekarskie myśleć państwo to nie boli

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

Też bym chciał 1000zl podwyżki.

Bartek
Bartek
1 miesiąc temu

A ja popieram strajk bo jak to Dyzma powiedział ” bo każdy człowiek ma prawo do szczęścia” i godnego zarobku, trzeba tylko trochę dobrej chęci i zrozumienia,a na pewno znajdzie się kompromis

FFx
FFx
1 miesiąc temu

Tak się właśnie kończy rozkradanie samorządów przez pisiorów. Skoro ktoś jest amebą umysłową i na nich głosował to niech sobie teraz łazi pieszo po mieście :]

XXXXX
XXXXX
1 miesiąc temu

Piszecie że nie wspieracie ich , a dupę pierwsi w tramwaj albo autobus ładujecie 😅

Bart
Bart
1 miesiąc temu

Zarobki kierowców MZK są tak niskie że nie wiem jak oni funkcjonują żaden szanujący się kierowca nie pójdzie tam do pracy w mojej firmie pojawiło się kilku byłych pracowników MZK o irex trans się nie wypowiadam wystarczy zobaczyć jak jeżdżą na mieście…. Pozd kierowca zawodowy trzymam za was kciuki powodzenia dla kierowców strajkujących ten wyzysk musi się skończyć!!!

Wolf
Wolf
1 miesiąc temu

Bruski to słaby prezydent. Arogancki. Jak się likwiduje parkingi w centrum to trzeba mieć komunikację poukładaną na 100%. Z Drugiej strony branie w szantaż mieszkańców jest nieodpowiedzialne . Fala upałów, weekend, ludzie przyjeżdżają bliskich w szpitalach odwiedzić. Często jadąc 100km od Bydgoszczy. Osoby starsze nie mogą wyjść z domu bo nie ma cywilizowanego transportu. Tak się nie załatwia problemów. Ludzie z MZK, nawet jak powinni dostać podwyżkę to protest powinni wybrać celowany. Sesja RM albo coś podobnego. A nie 380tys. Ludzi wziętych na zakładników.

Jaś fasola
Jaś fasola
1 miesiąc temu

Jakie poparcie,weźcie się do roboty nieroby,przez was ludzie nie mogli dojechać do pracy do lekarza,nie mogą załatwić swoich spraw a najgorsze jest to że dzieciaki nie mogli dojechać do szkół po świadectwa,prezydent miasta powinien ukarać naganą,mam nadzieję że nie wypłaca wam pieniędzy za dni nielegalnego hamskiego strajku, uważacie się za nadludzi jesteście załosni ludzie też pracują za marne pieniądze może wszyscy piepnijmy pracę i pójdziemy do prezydenta miasta,w srowidzie żeście się okleili taśmą półgłówki tak jak na wstępie rękawy do góry i do roboty bo jesteście od tego żeby ludzi wozić albo jeden z drugim zmień pracę jak nie chcesz… Czytaj więcej »

Sławomir
Sławomir
1 miesiąc temu

Panowie kierowcy jak wam tak źle w tej firmie to zawsze możecie się zwolnić i szukać innej pracy a nie szantażować ludźmi prezydenta. Ja tam was nie popieram tylko jestem przeciw.

Leon
Leon
1 miesiąc temu

Pan Bruski kłamie, że nie ma pieniędzy – premie dla urzędników ostatnio w ratuszu to 5 milionów zł

Sławomir
Sławomir
1 miesiąc temu

Skoro pojawia się poseł PiS to od razu widać, że to polityczny strajk. Wyłaczyć komunikację i pokazać mieszkańcom Bydgoszczy, że prezydent z PO nie radzi sobie z rządzeniem, obrzydzić go ludziom.
Kierowcy MZK oddajcie nasze autobusy i tramwaje, kupione za nasze podatki które jeszcze kiedyś wpływały do kasy miasta. Teraz po polskim ładzie do budżetu miasta wpłynie tyle pieniędzy ile rząd będzie chciał dać oczywiście tym co go chwalą i są z nim zgodni, bo z podatków to wpłynie już wielkie nic.

Tomasz
Tomasz
1 miesiąc temu

Drodzy kierowcy zapewne jesteście wysokiej klasy specjalistami to proszę połóżcie wypowiedzenia. Znajdźcie lepiej płatną pracę. Proszę zróbcie to a wszystkim wyjdzie to na dobre. Dzieci na bydgoskich półkoloniach mają problemy z dojazdami do celu.