Bydgoszcz
4C
Niebo głównie zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 5km/h NNW
H 4 • L 3
8C
Pon
10C
Wt
10C
Sr
6C
Czw
1C
Pt
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaSkandale PiS [FELIETON RADOSŁAWA SIKORSKIEGO]
22.01.2021 | 08:20

Skandale PiS [FELIETON RADOSŁAWA SIKORSKIEGO]

Na zdjęciu: Radosław Sikorski pełni funkcję europosła od 2019 roku.

Fot. mat. autora

Szanowni Państwo!

Już nie raz pisałem o licznych oszustwach i nadużyciach rządu Zjednoczonej Prawicy oraz ludzi z tym rządem związanych. Ale ostatnio odnoszę wrażenie, że taki tekst mógłbym przygotowywać co tydzień, a i tak nie zabrakłoby mi materiału. Zadaję sobie jednak pytanie – dlaczego PiS wciąż wydaje się tak „teflonowy”? Dlaczego nic się nie przykleja? Poniżej moja odpowiedź.

Zacznijmy jednak od tego, o czym dowiedzieliśmy się w ciągu zaledwie kilkunastu ostatnich dni. Kolejność jest przypadkowa, bo naprawdę trudno mi ocenić, co jest bardziej nieprzyzwoite – wykorzystanie rocznicy śmierci matki do ataku na przeciwników politycznych, próba wepchnięcia agentów ABW i CBA do kolejki do szczepień, czy kierowanie milionów złotych tylko do „swoich” samorządów.

***

Po pierwsze, w minioną sobotę Jarosław Kaczyński wybrał się na mszę z okazji rocznicy śmierci matki, Jadwigi Kaczyńskiej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ani tym bardziej oburzającego, gdyby nie fakt, że transmisję z wydarzenia przeprowadziła publiczna telewizja. Ta sama, która za zgodą Kaczyńskiego dostaje 2 miliardy złotych rocznie. To zaskakujące, tym bardziej, że sama pani Kaczyńska specjalnie się w historii Polski nie zapisała. Nie wyobrażam sobie, żeby normalna Telewizja Publiczna transmitowała msze z okazji rocznicy śmierci rodziców Lecha Wałęsy, Donalda Tuska, Aleksandra Kwaśniewskiego lub innych polityków. To standardy bliższe reżimom opartym o kult jednostki, a nie liberalnym demokracjom, do których Polska przez lata aspirowała.

Ale jakby tego było mało, Kaczyński wykorzystał rodzinną okazję do… przypomnienia afery Amber Gold i ataku na opozycję. „Być może spośród państwa są tacy, którzy niedawno obejrzeli film o aferze Amber Gold” – mówił stojąc w kościele, obok dużego zdjęcia matki. „Film może nie zawsze łatwy w odbiorze, szczególnie dla tych, którzy nie mają jakiejś bliższej orientacji, ale on doskonale pokazuje, na czym polegał mechanizm rządzenia Polską w ciągu tych dziesięcioleci, które ostatecznie, mam nadzieję, że ostatecznie, zakończyły się dopiero w roku 2015”.

Nie do końca rozumiem, o co Kaczyńskiemu chodzi, bo winni oszustw zostali zatrzymani, osądzeni i skazani na wieloletnie wyroki więzienia. Zastanawiam się też: skoro rządy PO-PSL oraz wcześniejsze, były takim nieszczęściem dla Polski, to dlaczego po ponad 5 latach niepodzielnej władzy Zjednoczonej Prawicy, winni nie zostali osądzeni i skazani? Czy Kaczyński zmyśla, czy jego ekipa jest tak nieudolna, że nie potrafi przeprowadzić śledztwa? I, czy wykorzystując kościół do polityki, nie obraził uczuć religijnych polskich katolików?

Po drugie, przy okazji wspomnianych dwóch miliardów na Telewizję Polską, nie sposób nie zaznaczyć, że sejmowa Komisja Finansów (w której PiS ma większość) odrzuciła poprawkę do budżetu autorstwa Senatu (gdzie większość ma opozycja), która przeznaczała dodatkowe 80 milionów złotych na psychiatrię dziecięcą. Ale jednocześnie, zarówno były marszałek Senatu Stanisław Karczewski, jak i szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk zapowiadają, że te pieniądze się znajdą.

Karczewski mówił o tym w rozmowie z RMF FM w sobotę, 16 stycznia: „Wiem, że mamy dużo do zrobienia w psychiatrii dziecięcej. Na początku tygodnia premier z ministrem zdrowia przedstawią program zwiększonej o ponad 80 mln zł kwoty na psychiatrię dziecięcą”. Dlaczego więc Karczewski kilka dni głosował przeciw? „Mieliśmy ustalone głosowania dotyczące budżetu. Ten budżet jest skonstruowany w sposób zrównoważony. Każde zachwianie tego budżetu powoduje pewne perturbacje”, mówił.

Tymczasem w środę, premier zapowiedział nie 80, ale 120 milionów na psychiatrię dziecięcą. Czyli pieniędzy kilka dni temu nie było, bo nie wolno zachwiać budżetem, ale nagle się znalazły? Nie bardzo tylko wiadomo skąd, bo Morawiecki szczegółów nie podał.

Skoro już o pieniądzach mowa, to idźmy dalej.

Po trzecie, na stronach Fundacji Batorego ukazała się analiza rozdysponowania środków z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Wynika z niej wyraźnie, że władze centralne faworyzują swoich ludzi we władzach lokalnych. „Chociaż włodarze PiS rządzą w gminach obejmujących 9% mieszkańców kraju, to trafiło tam 28% dotacji udzielanych w ramach programu. W przypadku gmin rządzonych przez samorządowców z (opozycyjnego) bloku senackiego, udziały te są idealnie odwrotne. Chociaż gminy, w których rządzą, stanowią prawie jedną trzecią kraju, to trafiło tam tylko 10% dotacji”.

„Średnia wysokość dotacji dla całego kraju to 83 zł na głowę mieszkańca”, piszą autorzy raportu, prof. Jarosław Flis i prof. Paweł Swianiewicz. Okazuje się jednak, że „w gminach kierowanych przez włodarzy z PiS, średnia dotacja wynosi ponad 250 zł na głowę, zaś w gminach kierowanych przez włodarzy z bloku senackiego jest dziesięciokrotnie (!) niższa”. Politycy PiS próbują przekonywać, że gminy, w których wygrali, są po prostu biedniejsze i dlatego otrzymują większą pomoc. To nieprawda. Jak wykazują autorzy analizy, także w grupie gmin bogatszych, dotacje dla tych zarządzanych przez PiS są kilkukrotnie wyższe niż dla tych, zarządzanych przez polityków związanych z opozycją.

Okazuje się, że podział na Polaków lepszego i gorszego sortu to nie była „figura retoryczna” Kaczyńskiego, ale jak najbardziej realny punkt programu PiS.

Po czwarte, 20 stycznia dziennik „Rzeczpospolita” poinformował, że rząd wprowadził zmiany do planu kolejności szczepień. Zgodnie ze zmianami „wskazani do pilnych szczepień” zostali, między innymi, „agenci wywiadu, ABW i CBA”. Z jakich powodów? Na pewno nie medycznych. Jak piszą dziennikarki „Rzeczpospolitej” „to decyzja polityczna ministrów rządu, która zapadła poza radą medyczną przy premierze” i która jest sprzeczna z uchwalonym w grudniu i wciąż obowiązującym Narodowym Programem Szczepień!

Przypomnijmy, zgodnie z programem, po tym, jak zaszczepieni zostaną pracownicy ochrony zdrowia, mieliśmy zaszczepić seniorów, pracowników i pensjonariuszy Domów Pomocy Społecznej, nauczycieli oraz przedstawicieli niektórych służb. Ale 14 stycznia ukazało się rozporządzenie Rady Ministrów, które do tej listy dopisało między innymi prokuratorów, pracowników ABW, CBA, Agencji Wywiadu i… Służby Ochrony Kolei!

Po fali krytyki szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk, zapowiedział ponowną zmianę kolejności szczepień. „Naprawiamy błąd”, stwierdził. Ten sam Dworczyk dosłownie dzień wcześniej przekonywał, że włączenie agentów ABW i CBA do pierwszej grupy szczepień było „pewnym doprecyzowaniem”. To „doprecyzowanie” dodało do grupy czekającej na zaszczepienie, kilkaset tysięcy nowych osób.

A skoro już mowa o Narodowym Programie Szczepień, to wspomnijmy też o Szpitalu Narodowym. W sobotę, 16 stycznia, posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba ujawnili, że w ciągu pierwszych 3 tygodni funkcjonowania szpitala w listopadzie kosztował on łącznie 5 mln 853 tys. złotych. Prawie 400 tysięcy złotych tej sumy otrzymał zarząd Szpitala. „To jest blisko 40 tys. zł za hospitalizację jednego pacjenta”, mówił Szczerba, bo w tym czasie szpital przyjął łącznie zaledwie 160 pacjentów. Za organizację pracy Szpitala był odpowiedzialny… Michał Dworczyk.

Z kolei niejaki Kamil Zieliński, pełnomocnik PiS w regionie wałbrzyskim nominowany – a jakże! – przez Dworczyka, jest bohaterem nagrań, które doprowadziły do rozwiązania struktur PiS w regionie. Słychać na nich, jak ojczym Zielińskiego próbuje groźbami zmusić nagrywającego (także członka PiS) do wycofania sprzeciwu wobec nominacji Zielińskiego na szefa regionu.

„Czego ty człowieku, k…, prowokujesz. […] nie prowokuj, bo, k…, człowieku, zniszczą cię” – mówi jeden kolega partyjny do drugiego. Przy okazji opowiada, że wśród członków PiS „każdy jest pazerny, każdy by coś chciał”.

***

Mógłbym pisać dalej. Ani słowem nie wspomniałem, na przykład, o wyprawie na narty byłej minister Jadwigi Emilewicz, która złamała zakazy pandemiczne, skłamała, że jej synowie brali udział w treningach jako licencjonowani zawodnicy i… nic się nie stało. Ani słowem nie wspomniałem o barbarzyńskiej praktyce ministra sprawiedliwości, który – w ramach dyscyplinowania niezależnych prokuratorów – z dnia na dzień przenosi ich do placówek odległych o setki kilometrów od miejsca zamieszkania.

I teraz pytanie: dlaczego nic z tego „się nie przykleja”? Mam cztery odpowiedzi.

  1. Media, z jednej strony, ujawniają skandale władzy, ale z drugiej, nie poświęcają im wystarczająco wiele uwagi. Dość przypomnieć, że kwestią szczepionek dla grupy aktorów żyły przez kilkanaście dni. Sprawa Jadwigi Emilewicz zniknęła z radarów po dwóch-trzech dniach.
  2. Powyższa prawidłowość wynika, być może, z liczby afer generowanych przez PiS. Wszystkie kontrowersje, które opisałem wyżej wydarzyły się w ciągu minionych dwóch tygodni! Jestem w stanie zrozumieć, że kiedy wybucha nowy skandal, media są nim zainteresowane. Nie powinny jednak szybko puszczać w niepamięć poprzednich. Tak jednak się dzieje. Dlaczego?
  3. Między innymi dlatego, że PiS nic sobie z krytyki mediów nie robi. Kiedy wpadkę zaliczy polityk szeroko rozumianej opozycji, zwykle zaczyna się tłumaczyć, przepraszać, wyjaśniać. Kiedy to samo dotyczy polityka PiS, sam zainteresowany milczy albo udziela wywiadu telewizji Kurskiego lub jakiejś gazetce propagandowej. A kierownictwo partii? Wzrusza ramionami. Kiedy ostatnio widzieli Państwo Ryszarda Terleckiego, Antoniego Macierewicza czy Jarosława Kaczyńskiego, którzy poważnie odpowiadają na trudne pytania dziennikarzy?
    Opozycja jest dla mediów łatwiejszym celem, bo wciąż ma szacunek do faktów. PiS niewygodne fakty po prostu ignoruje lub robi coś jeszcze gorszego, czyli…
  4. „Przyzwyczaja nas do nienormalności”, napisał w „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz. PiS nie jest w tej strategii specjalnie oryginalne, to samo robił chociażby Donald Trump. Jesteście oburzeni dzisiejszym skandalem? Zamiast się tłumaczyć, pokażę Wam, że to jeszcze nic. Tak w skrócie można podsumować tę metodę działania. W rezultacie, pisowcy czy trumpiści, nieustannie przesuwają granicę tego, co jeszcze kilka lat temu wydawało się nam absolutnie nieakceptowalne.

Dopóki media i wyborcy będą się na taki układ godzili, PiS i jego przybudówki mogą spać spokojnie. Bo okazuje się, że podłość i bezczelność najzwyczajniej popłaca.


Powiązane treści