Bydgoszcz
0C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 4km/h W
H 1 • L -1
1C
Wt
1C
Sr
1C
Czw
0C
Pt
1C
Sob
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaAKTUALNOŚCIŚwiąteczne prezenty [FELIETON SZCZAPY]
WOJCIECH SZCZAPA ROMANOWSKI - GLOWNE
18.12.2020 | 16:15

Świąteczne prezenty [FELIETON SZCZAPY]

Na zdjęciu: Chłopak bez bitelsówek z Długiej miał nikłe szanse na powodzenie u płci przeciwnej - wspmina Wojciech Romanowski.

Fot. MB

Zastanawiasz się, jaki prezent gwiazdkowy wybrać dla najbliższych? Świetnie trafiłeś. Osobliwy ranking Wojtka „Szczapy” Romanowskiego ułatwi zadanie.

Kolejka była drewniana, miała trzy wagoniki i lokomotywę. Próbowałem odnaleźć podobną na Allegro – trzeba by wyłożyć w takiej konfiguracji ok. 25 zł. Kiedy ok. 1960 roku odnalazłem ją pod choinką w naszym mieszkaniu w kamienicy przy Grunwaldzkiej 1a, wydawała się bezcenna. Spędziłem w tym mieszkaniu pierwsze sześć lat życia, trudno się dziwić, że wspominam ten czas ze szczególnym sentymentem. A już szczególnie dni, w których wujek ze wsi tarmosił do przedpokoju żywą choinkę. Z rodzeństwem wycinaliśmy z kolorowych zeszytów i kleiliśmy papierowe łańcuchy, rodzice zapalali na drzewku świece (era przed chińskimi lampkami choinkowymi). My czekaliśmy na jedno – prezenty, które w szarym PRL-u rozświetlały niebo nad Bydgoszczą bardziej niż betlejemska gwiazda.

Nie wiem, gdzie mama kupiła ten pociąg, mogę się domyślać, że na rogu Mostowej i Grodzkiej. Zawsze gromadziły się tam dzieci i wpatrywały w wystawę jak w obrazek. Ja również wystałem niejedną godzinę, a kiedy byłem starszy, maszerowałem dalej, na Jagiellońską, do sklepu Składnicy Harcerskiej, w której można było podziwiać kolejki elektryczne – TT oraz PICO (dzisiaj w serwisach z używanymi gratami od 25 zł).

Całkiem sporo miejsca w moim rankingu zajmują prezenty odzieżowe. Zacznę od obuwia – o butach ZUCH marzył na początku lat 60. każdy chłopak, nie tylko w Bydgoszczy. Posłużę się opisem z Muzeum Miejskiego w Tychach: „Buty w brązowym kolorze, ze skóry, z sznurowadłami w ciemnobrązowym kolorze. Przeszycia w kolorze jasnobrązowym, podeszwa w kolorze czarnym. Na podeszwie napis <Zuch>. Ten rodzaj obuwia był niezwykle popularny w okresie PRL-u. Przeznaczony głównie do użytku turystycznego, dzięki swojej budowie i wysokości za kostkę chronił przed jej skręceniem oraz innymi tego typu urazami. Podeszwa była głęboko żłobiona, co umożliwiało swobodne przyleganie stopy na nierównym terenie. Pionierki były charakterystycznym obuwiem noszonym m.in. przez harcerzy”.

[MAGAZYN VIP WOJCIECHA SZCZAPY ROMANOWSKIEGO – ZOBACZ WIĘCEJ]

Autor notki zapomniał o jeszcze jednym ich przeznaczeniu – podeszwa odciskała na śniegu (w tamtych czasach jeszcze padał!) traktor, dzięki czemu w wielu miejscach kraju dało się zauważyć młodych ludzi w ZUCHACH człapiących w charakterystyczną jodełkę.

Z prezentów obuwniczych wspomnę jeszcze jeden, z czasów nastoletnich – buty bitelsówki, z podniesionym czubkiem, produkowane i sprzedawane przez szewca z ulicy Długiej. Chłopak bez bitelsówek z Długiej miał nikłe szanse na powodzenie u płci przeciwnej.

Przejdę do działu „motoryzacja”. Prezent pierwszy, pewnie jeden z najtańszych i najwspanialszych, jakie przypadły mi w udziale – oryginalna kierownica od Stara. Trudno powiedzieć, skąd ojciec ją wytargał. Przypuszczam, że kupił za flaszkę wódki od magazyniera w Eltrze, gdzie pracował. Wprawiła mnie w szał radości, spałem z nią i kąpałem się w wannie, na dłoniach zrobiły się odciski, ale dobre dwa lata towarzyszyła mi niemal przez całą dobę. Zamiast chodzić na lekcje, wsiadałem w autobus miejski (Jelcz 043), zajmowałem miejsce tuż za kierowcą, i jechałem na dworzec Bydgoszcz Główna. W zeszyciku zapisywałem ilość obrotów kierownicy na każdym zakręcie, a następnie w domu pokonywałem tę samą trasę już w wyobraźni, ze swoją kierownicą. Marzenia o karierze kierowcy ojciec rozwiał skórzaną dyscypliną, kiedy się wydało, że notorycznie wagaruję.

Kolejny prezent motoryzacyjny był równie ekscytujący, co kierownica, ale również miał swoją dramaturgię. Swój pierwszy w życiu samochód elektryczny postanowiłem przetestować u ciotki w Osiu, z dala od brata, który, tak mi się wydawało, zdominuje zabawę. Spakowałem więc auto do kartonu, a mama odprawiła mnie na pociąg. Już na miejscu okazało się, że w kartonie nie ma samochodu, tylko papiery – braciszek mnie przechytrzył. Przeżyłem kilka najstraszniejszych dni w życiu, siedząc z ciotkami i wyobrażając sobie, co też brat wyprawia właśnie z moim autem!

Zakończę wspomnieniem o prezentach muzycznych. Była ich cała masa, ale szczególnie w pamięci tkwi NRD-owskie radio Stern. Radio, jak radio, było jednak o tyle oryginalne, że można było zarzucić je na ramię, ruszyć na miasto i szpanować dopóki nie wyczerpały się baterie. Zerkam na Allegro – Stern, identyczny jak mój, na chodzie, już za 120 zł. A dla mnie wciąż pozostaje bezcenny, jak te kilka prezentów, które pamiętam, mimo że od ich wręczenia minęło ponad pół wieku.

Jak widać, to nie cena prezentu powoduje, że staje się on wyjątkowy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści