Bydgoszcz
18C
Niebo częściowo zachmurzone
71% wilgotność
Wiatr: 8km/h W
H 19 • L 17
20C
Nd
17C
Pon
15C
Wt
14C
Sr
13C
Czw
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczNa sygnaleSzykuje się zwrot w sprawie amerykańskiego operatora filmowego? Obrona chce zwrotu sprawy do prokuratury
09.07.2019 | 20:53

Szykuje się zwrot w sprawie amerykańskiego operatora filmowego? Obrona chce zwrotu sprawy do prokuratury

Proces Matthew L. miał rozpocząć się we wtorek w bydgoskim Sądzie Rejonowym.

Na zdjęciu: Matthew L. w bydgoskim sądzie we wtorek się nie stawił.

Fot. Szymon Fiałkowski / archiwum

W bydgoskim Sądzie Rejonowym nie rozpoczął się proces amerykańskiego operatora Matthew L., który ma odpowiedzieć za atak na ratownika medycznego w ubiegłym roku. Tymczasem jego obrońcy twierdzą, że ich klient mógł być pod wpływem środków odurzających.

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w połowie listopada ubiegłego roku, gdy w Bydgoszczy organizowany był festiwal Energa Camerimage. Matthew L. przebywał w jednym z bydgoskich hoteli. Do ratowników medycznych wpłynęła informacja o tym, że mężczyzna miał w pewnym momencie źle się poczuć, po czym dziwnie się zachowywał, mdlał i mógł być pod wpływem alkoholu, co później potwierdziły badania (L. miał we krwi wówczas ok. trzech promili). Po przyjeździe zespołu ratownictwa medycznego na miejsce, L. zaatakował ratowników, a jednego z nich uderzył w twarz, czym wybił mu zęba, a następnie także znieważał patrol policji.

Decyzją bydgoskiego sądu, Matthew L. nie trafił do aresztu, ale musiał wpłacić poręczenie majątkowe, o co wnioskowała prokuratura. Takowe zostało przez niego wpłacone na specjalne konto, lecz tę decyzję próbowali podważyć – bezskutecznie – obrońcy amerykańskiego operatora filmowego. We wtorek sprawa Amerykanina trafiła na wokandę bydgoskiego Sądu Rejonowego. Śledczy postawili mężczyźnie dwa zarzuty: jeden dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego oraz użycia wobec niego słów powszechnie uznanych za obelżywe, zaś drugi – naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji. Filmowiec od samego początku przyznał się do winy.

Jednak przebieg wtorkowej rozprawy był niezwykle zaskakujący. Matthew L. w sądzie się nie stawił. – Oskarżony nie został powiadomiony przez sąd o terminie dzisiejszej rozprawy. Zawiadomienie zostało wysłane do naszej kancelarii z zastrzeżeniem „do rąk własnych” – mówił jeden z obrońców Amerykanina, mec. Marcin Mamiński. Jak się okazało, L. przebywa obecnie za granicą, co uniemożliwiło mu stawienie się na sądowej rozprawie. Znacznie ciekawiej było w dalszej części rozprawy. Obrońcy amerykańskiego filmowca złożyli wniosek o to, aby sprawę ponownie zwrócono do prokuratury. – Nie został on przesłuchany w toku postępowania przygotowawczego, nie było poza przesłuchaniem jego, nie były prowadzone żadne inne czynności – mówił drugi pełnomocnik operatora mec. Rafał Rozwadowski i dodawał, że zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę Matthew L. Wraz z nim, jego obrońcy dołożyli specjalistyczną opinię toksykologiczną, którą sporządził biegły z listy Sądu Okręgowego w Warszawie.

Postępowanie przygotowawcze było prowadzone według jednej tezy, nie były zbierane dowody na korzyść oskarżonego i nie było zbadane, czy oskarżony nie był pod wpływem innych środków odurzających, a tylko pod wpływem alkoholu

– argumentował mec. Mamiński. W jego opinii, wiele czynności prowadzonych przez prokuraturę, a o które wnioskowali obrońcy, w ogóle przez śledczych nie zostało podjętych. – Zgromadziliśmy dowody wskazujące na szereg niedociągnięć w postępowaniu przygotowawczym – dodał. Innego zdania był prokurator Aleksander Szydłowski z prokuratury Bydgoszcz-Południe. Mówił on przed sądem, że wnioski dowodowe mają na celu jedynie przedłużenie postępowania sądowego i zwrócił się do sądu, aby ten nie uwzględniał wniosku obrony o zwrot sprawy do prokuratury. Obrońcy odrzucili ten argument i mówili, że nie zaznajomili się z treścią aktu oskarżenia. Zdaniem ratownika, który w sprawie ma charakter oskarżyciela posiłkowego, jest pewne że L. nie był pod wpływem narkotyków. – Osoba po zażyciu środków psychoaktywnych, nie ma przerw w funkcjonowaniu. Ta osoba już w karetce była w pełni logiczna i świadoma, gdy byli ratownicy i policjanci. Towarzysząca mu kobieta mówiła: nie mów nic nikomu, nie rozmawiaj z nikim, porozmawiam z prawnikiem, a on mówił: tak, ja wiem. Z nimi mam na co dzień, jako praktyk. Wszystko szczegółowo jest sporządzone w opinii, którą wypisałem w medycznej karcie czynności zaraz po zdarzeniu – mówił.

Sąd zadecyduje na posiedzeniu 24 października, czy sprawa zostanie ponownie skierowana do prokuratury do poprowadzenia, czy też proces operatora rozpocznie się.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane treści