Bydgoszcz
1C
Opady
97% wilgotność
Wiatr: 5km/h NE
H 1 • L 1
-0C
Wt
-2C
Sr
0C
Czw
-2C
Pt
-3C
Sob
Metropolia BydgoskaMETROPOLIA LITERankingi i ciekawostkiTermin Wielkanocy. Dlaczego co roku jest inny?
Kiermasz Wielkanocny w Ostromecku_SG (15)
31.03.2018 | 07:31

Termin Wielkanocy. Dlaczego co roku jest inny?

Na zdjęciu: Wielkanoc tuż-tuż.

Fot. SG

Temperatury nie rozpieszczają. Trawa się nie zieleni. Skowronki nie śpiewają. Tymczasem Wielkanoc tuż-tuż. 1 kwietnia?  Czy aby nie za wcześnie?

Nie, gdyż data tych świąt co roku jest inna, stąd określenie: święta ruchome. Najwcześniej Wielkanoc możemy obchodzić 22 marca, najpóźniej – dopiero 25 kwietnia. Jak łatwo zauważyć różnica wynosi aż 35 dni!

Daty świąt kościelnych liczone są dwojako: okres od Adwentu przez Boże Narodzenie, do soboty przypadającej 70 dni przed Wielkanocą według rachuby czasu słonecznego, czyli kalendarza powszechnego.  A od niedzieli zwanej „Siedemdziesiątnicą” lub „Starozapustną” – wg kalendarza księżycowego. Tak więc, Wielkanoc powinna być obchodzona w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca, po wiosennym zrównaniu dnia z nocą 21 marca. Dlaczego…?

Przyczyną są zmiany rachub czasu, których dokonywano w dziejach świata kilkakrotnie. Pierwszej poważnej reformy rachuby czasu i wprowadzenia tzw. kalendarza juliańskiego dokonał w 46 r. p.n.e. Juliusz Cezar, nakazując by na obszarze Cesarstwa Rzymskiego rok dzielić na 365 dni, 5 godzin, 38 minut i 14 sekund, co skrupulatnie wyliczyli ówcześni astronomowie. Dla wyrównania kalendarzowych rachunków, raz na cztery lata dodawano w lutym 1 dzień (stąd rok przestępny).

Obliczenia starożytnych nie były jednak precyzyjne, bowiem w 128 lat później pojawił się jednodniowy… „poślizg”, który w wieku XIII dał już 7-dobową niezgodność kalendarza z rachunkami gwiezdnymi, a w wieku XVI „opóźnienie” wzrosło do dni dziewięciu. Specjalna komisja powołana przez papieża Grzegorza XII, w celu zniwelowania tej różnicy, wyliczyła, że rok ziemski składa się z 365 dni, 5 godzin, 49 minut i 2 sekund. Trzeba było pozostawić rok przestępny, ale pojawił się inny problem. Co zrobić z dniami, które gdzieś „przepadły” na skutek matematycznej niedokładności rzymskich astronomów?

Bullą papieską „Inter Gravissimas”, datowaną 21 lutego 1582 r. wprowadzony został tzw. kalendarz gregoriański, a dokument papieski rozwiązywał problem wręcz chirurgicznym cięciem, nakazując – ni mniej, ni więcej – opuszczenie w dotychczas używanych kalendarzach 10 dni, bez względu na niedzielę. W ten sposób, ci którzy zasnęli błogim snem wieczorem 4 października obudzili się rankiem… 15 października 1582 r.

Jak łatwo przypuszczać, nie cała ówczesna Europa przyjęła reformę kalendarza z radością. Nie inaczej było na ziemiach polskich. Prekursorem w korzystaniu z nowej rachuby czasu był Gdańsk, który nowy kalendarz wprowadził natychmiast. Kraków podszedł do sprawy „po krakowsku”, czyli konserwatywnie. Źródła podają, że na Wawelu i w królewskim mieście z kalendarza gregoriańskiego zaczęto korzystać co najmniej w kilkanaście lat później. Ostatecznie w całej Polsce akceptowano kalendarz gregoriański w latach 1630-1650.

Jednym z krajów najdłużej opierających się reformie była Rosja, w której nowy sposób odliczania lat wprowadzono dopiero w 1918 r., co spowodowało obchodzenie – na przykład – rocznic Rewolucji Październikowej w listopadzie. Kalendarz juliański funkcjonuje jednak nadal, ale już tylko jako liturgiczna miara czasu dla chrześcijan obrządku wschodniego (prawosławnych, grekokatolików, Ormian).

Współczesny, liturgiczny kalendarz kościelny – jak już było wspomniane na wstępie – w zdecydowanej większości jest zgodny z kalendarzem gregoriańskim i oparty na rachubie czasu słonecznego. Specyficzne jest w nim jednak to, że przy ustalaniu terminów świąt kościelnych korzysta się również z cyklu… księżycowego.
Taka liturgiczna rachuba czasu wprowadzona została podczas soboru nicejskiego, zwołanego przez cesarza Konstantyna Wielkiego 20 maja 325 r.  n.e. Wtedy to ujednolicono datę Wielkanocy. Sobór Nicejski ustalił, że Wielkanoc winna być obchodzona w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca, po wiosennym zrównaniu dnia z nocą przypadającym 21 marca.
Dzięki temu terminy kolejnych Wielkanocy wyliczone są na setki i tysiące lat mających nastąpić. Chociaż… w 4582 roku pojawi się kolejny problem „kalendarzowy”, kiedy trzeba będzie „zgubić” jeden dzień. Ale to już będzie zmartwieniem wielu pokoleń mających przyjść po nas, więc  do tego czasu świat z pewnością zdoła rozprawić się z tym problemem…

Powiązane treści