Bydgoszcz
0C
Lekkie opady śniegu
92% wilgotność
Wiatr: 3km/h NE
H 0 • L 0
-1C
Sob
-2C
Nd
-2C
Pon
-6C
Wt
-6C
Sr
Metropolia BydgoskaBydgoszczGastronomiaZ więzienia smaku nie wyjdzie nikt…głodny [RECENZJA]
Alcatraz_SG (15)
12.11.2018 | 21:35

Z więzienia smaku nie wyjdzie nikt…głodny [RECENZJA]

Na zdjęciu: Lokal Alcatraz przy Magdzińskiego 7.

Fot. Stanisław Gazda

Alcatraz nie kojarzy się z miejscem, do którego chciałoby się wrócić. Wręcz przeciwnie. Każdy chciał stamtąd uciec. Sztuka udała się jedynie niewielu śmiałkom.  Ale w niewoli smaków Alcatraz przy Magdzińskiego 7 – baru street food – z  rozkoszą da się zamknąć każdy, kto lubi mieć podane szybko, smacznie i świeżo.

Z tego więzienia nikt głodny nie wyjdzie – zapewnia Justyna, urocza menadżerka lokalu, współtworząca kulinarny biznes w miejscu, w którym jeszcze do niedawna z coraz słabszym powodzeniem sprzedawała się damska bielizna.

Zarówno ucieczka z więzienia Alcatraz, jak i stworzenie baru Alcatraz miały w sobie spory pierwiastek ryzyka i wspólny mianownik: uda się czy nie? Przy samej Magdzińskiego i w rejonie pobliskiego Starego Rynku – w miejscach posilenia się można wybierać i przebierać. Potrzebne więc było coś, co mogłoby przyciągać do tego street food baru, odróżniać go od wszystkich kulinarnych przybytków w okolicy…

Spore kraty oddzielające część obsługową od jadalnej, fakt, robią na ludziach wrażenie, ale to za mało, nawet gdyby dołożyć do tego urodę i czarujący uśmiech Justyny. Więc co? Ano zaszachowano konkurencję godzinami otwarcia: w poniedziałki, wtorki i czwartki  lokal stoi otworem od 15.00 do 22.00, we środy do ostatniego klienta, a w piątki i soboty od 15.00 do 6.00 rano dnia następnego. Niedziela standardowo od 15.00 do 22.00.

Doszliśmy do wniosku, że są to idealne godziny dla imprezowiczów, którzy zasmakowawszy już wszystkiego w okolicy, poczuli głód, chcą zrobić „podkład” dla nowej dawki alkoholu, albo uchronić się przed kacem. Na to najlepszym sposobem może być nasze menu: zapiekanki, stripsy, frytki, pizza na kawałki, hot dogi nie mówiąc o sycącej i rozgrzewającej zupie, którą jest a to żurek, a to gulaszowa – przekonuje menadżerka lokalu.

Korzystam z sugestii i biorę dwa stripsy z frytkami i sosami. Kartonik z tą zawartością na pierwszy rzut oka wydaje się niewielki, ale po skonsumowaniu wszystkiego obiema rękami podpisuję się pod recenzją wyrażoną na FB baru przez jednego z wielu zadowolonych gości: „Najadłem się paroma kawałkami, smakiem powaliło mnie”.

Co prawda panierka szybko odskoczyła od kurzego mięska, ale na szczęście sama w sobie okazała się bardzo smaczna i o dziwo, prawie w ogóle nie naciągnięta tłuszczem. Mięsko zaś było świeżutkie, idealnie wysmażone, a przy tym soczyste.

Co w ciągu zaledwie kilku tygodni funkcjonowania lokalu najbardziej zapadło w serca, umysły, pamięć i kubki smakowe klientów, dzielących się swoimi wrażeniami w sieci? Ano to, że miejsce choć małe i skromne (raptem cztery hokery), jest bardzo  klimatyczne: muzyka i światła przyciągają uwagę, no i obsługa jest na wysokim poziomie. Któryś z gości stwierdzając, iż „Gdybym miał powiedzieć co najbardziej w życiu cenie powiedziałbym, że dobre jedzenie” – przechodząc do konkretów 10 punktów na dziesięć możliwych daje za kubełek, zapiekanki i obsługę, szczególnie sobie chwaląc wystrój i muzykę.

Atutem tego miejsca są ponadto liczne promocje, oraz to, że nic nie jest constans – już  wkrótce powiększy się i urozmaici zestaw menu, wydłużą się godziny otwarcia. A wszystko po to, żeby, tym razem zgodnie z nową logiką – do Alcatraz chciało się wracać, a nie stamtąd uciekać…

Podobne wpisy

Powiązane treści