Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

30 lat po zabójstwie na Pikniku Country w Fordonie. Jak impreza zamieniła się w tragedię

Dodano: 27.08.2024 | 20:37

Na zdjęciu: Tak prasa informowała o zabójstwie z 27 sierpnia 1994 roku. Pośrodku - krzyż postawiony przez ojca zabitego Remigiusza w miejscu jego śmierci.

Fot. MB

27 sierpnia 1994 roku nocną ciszę w Fordonie przerywały dźwięki muzyki i zabawy – w Dolinie Śmierci trwał bowiem Piknik Country, który od kilku lat ściągał w rejon Zbocza Fordońskiego tysiące mieszkańców całego miasta. Wśród gwaru doszło jednak do tragedii, która nie przerwała imprezy, ale zakończyła jej bytowanie w Fordonie. Nóż wbity w serce 18-letniego Remigiusza przez dwa lata młodszego Arkadiusza to pokaz brutalnych realiów lat 90., w których ludzie ginęli przypadkowo, a imprezy masowe były fatalnie organizowane. Mord na pikniku rozpoczął serię głośnych bydgoskich zabójstw młodych ludzi przez równie młodych mężczyzn.

W 1988 roku, na zboczach fordońskich nieopodal pierwszej parafii Nowego Fordonu – Matki Bożej Królowej Męczenników, grupa społeczników z Rady Osiedla “Przylesie” zorganizowała pierwszy Piknik Country. Była to spora atrakcja dla mieszkańców nowych osiedli, znacznie oddalonych od centrum. Początkowo impreza odbywała się w rejonie obecnej siedziby “Wiatraka”. Poniżej można zobaczyć, jak wyglądała edycja z 1991 roku.

 

Piknik w tej lokalizacji odbył się po raz ostatni 12 miesięcy później. W 1993 roku imprezę przeniesiono… pod pomnik na Dolinie Śmierci. Radosna impreza odbywająca się w miejscu masowych mordów? To budziło kontrowersje, jak i obawy o stan miejsca pamięci. Henryk Kulpiński, w 1994 roku zastępca przewodniczącego Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przyznawał wówczas, że co najmniej raz w tygodniu straż miejska informuje o “bezczeszczeniu” Doliny Śmierci.

To szczególne miejsce znów mocno ucierpi przy okazji organizowania kolejnego, VII Fordońskiego Pikniku Country – informował “Ilustrowany Kurier Polski” z 11 sierpnia. Kulpiński był szczególnie oburzony lokalizacją wydarzenia. – Jest przecież w Bydgoszczy tyle innych miejsc, gdzie taka impreza mogłaby się odbyć. Niestety organizatorzy i sponsorzy nie biorą pod uwagę naszych próśb – komentował na łamach “Kuriera”.

Patronem medialnym Pikniku była “Gazeta Pomorska” – do tego jeszcze później wrócimy. 26 sierpnia, dzień przed imprezą Gazeta zapraszała do uczestnictwa w wydarzeniu na pierwszej stronie wydania magazynowego.

Od godziny 10:00 będzie występował zespół DRINK BAR oraz amatorzy ubiegający się o Złotą Kostkę: Iwona Raj, Jacek Zieliński, Cezary Fanslau, Amadeus, Cocktail, Famor i Green Grass. Zwycięzca zagra jeszcze raz w nocnym koncercie, który rozpocznie się o 19:00 – informowała “GP”. Poranny koncert odbył się na stadionie przy ulicy Piwnika-Ponurego; koło niego znajdowały się też stoiska gastronomiczne.

Na YouTube jedynym śladem fordońskich imprez jest film, podpisany jako “Bydgoszcz Piknik Country 1994”. Podczas prac nad tekstem porównałem zdjęcia przedstawiające edycję 94’ z materiałem wideo – okazało się, że nagranie przedstawia wydarzenie z 1993 roku. Jednym z dowodów jest sponsoring imprezy przez firmę Neste, która właśnie 31 lat temu otworzyła stację paliw w Fordonie. Rok później koło sceny wisiały banery piwa Żywiec, Coca-Coli, Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i “Gazety Wyborczej”. Poniższe nagranie prezentuje zatem piknik z 1993 roku!

Tragedia w tłumie

W poniedziałek, 29 sierpnia relacja z pikniku zdominowała pierwsze strony bydgoskiej prasy. Zacznijmy od “Pomorskiej”, która na “jedynce” informowała jednak głównie o samym wydarzeniu, upychając wątek tragedii na stronie lokalnej. Z tekstu mogliśmy się dowiedzieć, że na imprezę przybyło ponad 25 tysięcy osób. – Już od rana od strony osiedla i przystanków autobusowych ciągnęły całe rodziny, by słuchać występujących na małej scenie muzyków – opisywał patron medialny.

 

@metropoliabydgoska.pl Bydgoszcz widziana z Brdy. Zobaczcie, jaki ruch jest na rzece! ???? #bydgoszcz #brda #metropoliabydgoska #metropoliabydgoskapl ♬ Theme from „A Summer Place” – Percy Faith And His Orchestra

Na stronach lokalnych czytamy o wspaniałej zabawie przy muzyce Tomasza Szweda, Colorado czy zwycięzców Złotej Kostki – Green Grass, licznych grach organizowanych przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej i “oblężeniu” stoisk z napojami. Jedną z największych atrakcji wydarzenia była możliwość wzięcia udział w locie śmigłowcem zespołu lotnictwa sanitarnego, który startował z rejonu Góry Szybowników – koszt przelotu wynosił 100 tysięcy starych złotych. “Żądni silnych wrażeń” mogli spróbować swoich sił na paralotni.

Pod koniec tekstu wspaniałą atmosferę rozwiewa krótka wzmianka o “znalezieniu pod sceną leżącego chłopaka”. – Wezwany na miejsce lekarz mógł stwierdzić tylko zgon. 18-letni mieszkaniec Szwederowa Remigiusz M. zginął pchnięty przez nieznanego sprawcę ostrym narzędziem w serce – wzmiankowała “Pomorska”. Tragedia nie zatrzymała pikniku; jak opisała gazeta, prowadzący koncert Stanisław Komuda zapytał publiczność o to, czy w obliczu śmierci impreza powinna zostać przerwana, lecz widownia “opowiedziała się za jej kontynuowaniem”.

Pamięć o tym wydarzeniu nie powinna jednak zaciemnić obrazu pikniku, którego tegoroczna edycja była bardzo udana – tak pisano o imprezie, na której zginął nastolatek. Na sam koniec tekstu dodano krótki komunikat, by świadkowie zabójstwa kontaktowali się z fordońską komendą rejonową policji.

“Dziennik Wieczorny” znacznie szerzej opisał zabójstwo Remigiusza. – Natychmiast potrzebny lekarz! Na zapleczu sceny mamy ranionego nożem. Potrzebna pomoc… Jest właśnie 23:00, kiedy ten apel nadany przed mikrofon przyćmiewa sielankowy nastrój tegorocznego Fordońskiego Pikniku Country, na który przyszło 30 tysięcy osób – czytamy w popołudniówce z 29 sierpnia.

Śmierć w rytmie country

Piknikowa scena była rozstawiona na placu nieopodal pomnika upamiętniającego ofiary niemieckiej zbrodni z 1939 roku, położonym pomiędzy monumentalnymi schodami. Tak jak i teraz, tak 30 lat temu teren nie był oświetlony; jasność dawały jedynie sceniczne reflektory i inne źródła światła towarzyszące wydarzeniu. To tam trwała walka o życie 18-latka.

Wojtek – ortopeda, który jest w naszym towarzystwie na pikniku – natychmiast podrywa się na apel o lekarską pomoc. Jesteśmy razem z nim, kiedy próbuje udzielić pierwszej pomocy. – Nie ma szans – mówi cicho. Rozszerzone źrenice, brak tętna, krew tryska z komory jak prysznic… – relacjonowała popołudniówka. Pomocy Remkowi próbuje udzielić też pielęgniarka Małgosia, która jako pierwsza spostrzegła, że leży na ziemi. Trwa oczekiwanie na karetkę – ta przyjeżdża, ale za późno. Lekarz stwierdza zgon.

Po dość długiej nieobecności wróciła spod sceny moja mama – była cała we krwi i powiedziała, że musimy wszyscy jechać na komisariat, bo właśnie ratowała chłopaka pchniętego nożem i musi teraz złożyć zeznania – pisał pan Marcin na fanpage Fordon na co dzień. – Do dzisiaj też pamiętam łzy jego młodszej siostry, kiedy po czasie się z nami spotkali, żeby podziękować mamie, a to było 30 lat temu – dodał. Pojawiła się też legenda, że karetka nie dotarła na czas, ponieważ lekarze… odbierali poród, ale żadne źródło tego nie potwierdza.


CZYTAJ TAKŻE: Jakie tajemnice kryje Dolina Śmierci? Droga do prawdy wciąż jest długa


Trzy dekady temu mama pana Marcina w rozmowie z “Expressem Bydgoskim” opisała, jak wraz ze wspomnianą Małgorzatą próbowały ocalić Remigiusza. – Krzyknęłam do niej, by ratowała chłopca, a ja wezwę pomoc. Małgosia zaczęła tamować krew, a ja podbiegłam do stojącego przed sceną ochroniarza. Krzyknęłam, by puścił mnie na estradę, bo natychmiast potrzebna jest pomoc. Ochroniarz wskazał palcem policjantów, którzy pobiegli ze mną – relacjonowała pani Mirosława. Od momentu udzielenia przez nią i jej koleżankę pomocy do przybycia lekarza minęło ponad pół godziny…

Remigiusz M. został uderzony z góry narzędziem o obustronnym ostrzu. Prawdopodobnie był to bagnet lub sztylet. Na ciele stwierdzono tylko jedną, bardzo głęboką ranę kłutą – to raport z sekcji zwłok, cytowany w bydgoskiej “Gazecie Wyborczej”. W tym samym źródle, w wydaniu z 29 sierpnia dodano również, że zwłoki nastolatka leżały za sceną trzy godziny, a oglądający je prokurator musiał słuchać skocznej amerykańskiej muzyki. Impreza trwała dalej…

Widelec w głowie, dachowanie, bójka szwagrów…

Zabójstwo było tylko wierzchołkiem góry lodowej wielu innych aktów przemocy i przestępstw, do których doszło na Górkach Fordońskich i w ich okolicach. – Jeden zabity, kilkunastu pobitych i rannych, jeden okradziony z samochodu, 18 w izbie wytrzeźwień – to bilans sobotnio-niedzielnego “Pikniku Country” w Fordonie. A mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje… – pisał “Kurier” z 29 sierpnia w artykule “Śmierć w rytmie country”. Śladów agresji było sporo.

Jednej z bydgoszczanek anonimowa ręka wbiła duży widelec w głowę. Kobietę przewieziono do szpitala. Dwie karetki pogotowia zresztą do białego rana kursowały na pełnych obrotach. Co kilka minut pobitego, z podciętym gardłem czy tylko omdlonego wydobywano z tłumu. Pobili się m.in. dwaj szwagrowie, a najbardziej ucierpiała żona jednego z nich – czytamy w IKP sprzed 30 lat. Spory wpływ na takie zachowania z pewnością miał dystrybuowany niemal wszędzie alkohol – do tego zresztą wrócimy.

Poza wspomnianą kradzieżą, w okolicach pikniku doszło jeszcze do innych incydentów z udziałem pojazdów. Jeden z podchmielonych uczestników uciekał przed policją autem, ale… dachował, powiększając liczbę rannych. “Kurier” wspominał też o połamanych nogach i rozebranych dziewczynach. “Wyborcza” opisała natomiast atak dwóch mężczyzn na innego, leżącego na ziemi.

Pierwszy do oprawców dopadł rzecznik bydgoskiej policji nadkom. Marek Jeleniewski i zatrzymał jednego z napastników. Członkowie brygady antyterrorystycznej obezwładnili drugiego – czytamy w numerze z 29 sierpnia. Pobitemu szybko udzielono pomocy medycznej, ale “rozklekotany polski fiat 125p” nie był w stanie podjechać pod górę i musiał być pchnięty przez mundurowych. “Dziennik Wieczorny” wspominał, że po godzinie 1:00 doszło do zadymy w miasteczku handlowo-gastronomicznym, podczas której zdewastowano kilka stanowisk. Sytuację uspokoiła interwencja specjalnego plutonu policji.


CZYTAJ TAKŻE: