Wyrównany pierwszy mecz i pogrom w rewanżu. Tak Polonia awansowała do finału
Dodano: 06.09.2026 | 07:21Na zdjęciu: Włókniarz Częstochowa - Polonia Bydgoszcz w 2005 roku.
Fot. Bydgoskie Gryfy na YouTube (https://www.youtube.com/watch?v=qDz8jLhDr58)
Przed nami rewanżowy mecz półfinałowy między Abramczyk Polonią Bydgoszcz a H.Skrzydlewska Orłem Łódź. Wyrównany przebieg pierwszego spotkania dodaje emocji przed rewanżem. W podobnej sytuacji Bydgoszczanie byli w 2005 roku, gdy także wygrali fazę zasadniczą.
Wtedy Polonia również zaczynała rywalizację w fazie play-off od półfinału, ale system rozgrywek był nieco inny. Dwie najlepsze drużyny po 14 kolejkach czekały bowiem na rozstrzygnięcia dwumeczów między drużynami z miejsc 3-6.
Ostatecznie przeciwnikiem Polonii w walce o finał był Złomrex Włókniarz Częstochowa, przeżywający wtedy bardzo dobry okres. Po Drużynowym Mistrzostwie Polski w 2003 roku drużyna spod Jasnej Góry nadal liczyła się w walce o najwyższe laury. W 2004 roku zdobyła brązowy medal. Częstochowianie dysponowali bardzo mocnym składem. Formację seniorską tworzyli Ryan Sullivan, Sebastian Ułamek, Grzegorz Walasek, Rune Holta i Sławomir Drabik. Przypomnijmy, że wówczas w rozgrywkach ligowych mógł startować tylko jeden obcokrajowiec, ale Holta miał już polski paszport i choć rok wcześniej startował w Grand Prix jako Norweg, to w lidze był zawodnikiem krajowym.
Mogło być gorzej
Pierwszy mecz półfinałowej rywalizacji nie ułożył się po myśli Bydgoszczan, choć trzeba przyznać, że spotkanie w Częstochowie mogło skończyć się zdecydowanie wyższą porażką niż 42:47. Podopiecznych Zdzisława Ruteckiego uratowały defekty miejscowych. Już w pierwszym biegu prowadzący Marcin Piekarski miał awarię na ostatniej prostej i zamiast 3:3 było 5:1 dla Polonii. Podobnie było w wyścigu 5, kiedy defekt zanotował Drabik, jadący drugi, za Walaskiem.
W Polonii na swoim poziomie pojechał tylko Piotr Protasiewicz, który zdobył 14 punktów w 5 startach, tylko raz dając się pokonać. W ostatnim wyścigu dnia triumfował wraz z Andreasem Jonssonem 5:1 nad parą Grzegorz Walasek – Ryan Sullivan, dzięki czemu stratę przed rewanżem udało się zmniejszyć z 9 do 5 punktów.
Przed drugim meczem awans do finału pozostawał sprawą otwartą w przeciwieństwie do drugiej pary, gdzie Unia Tarnów rozgromiła Apatora Toruń.
W rewanżu szybko poszło
Dwa tygodnie później Włókniarz przyjechał do Bydgoszczy osłabiony brakiem Ryana Sullivana, za którego stosowane było zastępstwo zawodnika. Wydawało się jednak, że z uwagi na bardzo mocną formację seniorską Częstochowianie nie stoją na straconej pozycji, a dodatkowe biegi dla Rune Holty czy Grzegorza Walaska pozwolą ograniczyć konsekwencje braku Australijczyka. Kto mógł jednak przewidzieć, że z całej drużyny przyjezdnych tylko Holta będzie w stanie nawiązać walkę z żużlowcami Polonii.
Bydgoszczanie odrobili straty z nawiązką już po dwóch wyścigach, po których prowadzili 9:3. Po chwili było 14:4. Stawało się jasne, że jeśli Częstochowianie nie dopasują się szybko do twardego bydgoskiego toru, to pozostanie im walka o brązowy medal.
W bydgoskiej drużynie praktycznie każdy zawodnik jechał bardzo dobry mecz. Spośród seniorów tylko Michał Robacki nie zanotował dwucyfrówki, ale on w ostatnim starcie zanotował defekt. Polonia przegrała tylko jeden wyścig – ósmy, w którym para Walasek – Ułamek pokonała 4:2 Protasiewicza i Krystiana Klechę. W pozostałych biegach albo triumfowali gospodarze, albo był remis. Między 9. a 13. gonitwą nasza drużyna aż cztery razy wygrała 5:1. Formalnie awans do finału stał się faktem po wyścigu 12, po którym nawet seria zwycięstw 5:0 nie pozwoliłaby Włókniarzowi awansować do finału.
Medal był już pewny
Ostatecznie Polonia wygrała aż 61:29. W rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym trener Jan Krzystyniak przyznawał, że jego zespół został znokautowany pierwszymi biegami. Jacek Krzyżaniak tłumaczył za to, że choć tor był taki sam jak zawsze, to inna pora rozgrywania meczu mogła wpłynąć na pracę silników.
Tym meczem Polonia zapewniła sobie medal Drużynowych Mistrzostw Polski 2005. Wówczas nie było jeszcze wiadomo, z jakiego kruszcu. W finale czekali obrońcy tytułu sprzed roku – Unia Tarnów braci Gollobów i Tony’ego Rickardssona.
- Wyrównany pierwszy mecz i pogrom w rewanżu. Tak Polonia awansowała do finału - 6 września 2026
- Szalony mecz Zawiszy. Sześć goli! - 4 września 2026
- Maksymilian Pawełczak pojedzie w Grand Prix! - 4 września 2026







