Jerzy Kanclerz jest pod wrażeniem Abramczyk Polonii. „Serce parę razy zabiło mocniej”
Dodano: 25.08.2026 | 13:47Na zdjęciu: Jerzy Kanclerz.
Fot. Szymon Fiałkowski
Abramczyk Polonia wywiozła z Łodzi zwycięski remis 45:45. Mecz z trybun tradycyjnie, z uwagą śledził prezes klubu Jerzy Kanclerz. – Gospodarze zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko. Zaskoczyli nas warunkami. Choć podziwiałem mecz ze względnym spokojem, chwilami adrenalina buzowała, a serce zabiło mocniej – przyznaje Jerzy Kanclerz w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL.
Bogumił Burczyk, dziennikarz MetropoliaBydgoska.PL: Abramczyk Polonia uratowała remis, w końcówce właściwie korzystając z trzech żużlowców. Kontuzja Krzysztofa Buczkowskiego, absencja na torze Wiktora Przyjemskiego i słabszy dzień Kaia Huckenbecka nie przeszkodziły w wywiezieniu korzystnego rezultatu.
Jerzy Kanclerz, prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz: Drużynie na pewno należą się słowa uznania. W szczególności Szymonowi Woźniakowi, Aleksandrowi Łoktajewowi i Maksymilianowi Pawełczakowi, dzięki którym udało się uniknąć porażki. Na wysokości zadania stanęły też osoby funkcyjne w parku maszyn. Wszyscy zachowali zimną krew. Czasami o Abramczyk Polonii mówiło się, że wypada słabo w wyścigach nominowanych i nie wykorzystuje w nich pełni potencjału. Teraz zaprzeczyliśmy tej tezie, wygrywając oba ostatnie biegi podwójnie, gdy H.Skrzydlewska Orzeł miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki.
Każdy mecz to nowa historia i teraz mieliśmy tego doskonały przykład. Nie spodziewaliśmy się łatwego pojedynku. Do każdego podchodzimy z założeniem, że będzie wymagający, zwłaszcza wyjazdowego. W Łodzi jeździliśmy pod koniec rundy zasadniczej. Zastaliśmy tam zgoła odmienne warunki od tych niedzielnych. To trochę zaskoczyło chłopaków. Ale mimo trudności wywieźliśmy bardzo korzystny wynik i pokazaliśmy charakter. Jesteśmy w korzystnym położeniu, ale nikogo nie lekceważymy. W Bydgoszczy trzeba jeszcze postawić kropkę nad i.
Nawet remis daje awans do finału Abramczyk Polonii. Porażka na domowym torze byłaby gigantyczną sensacją.
Oczywiście jesteśmy zdecydowanymi faworytami, z czego zdajemy sobie sprawę. Trzeba jednak podchodzić do rywalizacji w sposób profesjonalny. Za dwa tygodnie należy skupić się na tym, by odjechać dobre zawody i przypieczętować awans.
Wielokrotnie pan podkreślał, że śledzi mecze z dużym spokojem. Gdy jednak wynik w Łodzi wymknął się spod kontroli, było inaczej?
Siedziałem na trybunach w doborowym towarzystwie i nie dawałem ponieść emocjom. Miałem w głowie także rewanż na własnym stadionie i wiedziałem, że nawet w przypadku niepowodzenia drużyna jest bardzo mocna, a straty można odrobić. Nie zmienia to faktu, że dramaturgia meczu okazała się bardzo wysoka. Adrenalina buzowała. Kilkakrotnie serce zabiło mocniej. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Choć podkreślam, z uniesieniami należy się wstrzymać. Wiemy, jaki jest nasz cel. Na razie pozostajemy skupieni, chcemy przypieczętować awans do finału u siebie, a potem rozstrzygnąć decydujący dwumecz na swoją korzyść.
Nadwyżka seniorów działa na korzyść bydgoskiej drużyny. Wprawdzie wszystko wskazuje na to, że już na rewanż Krzysztof Buczkowski i Wiktor Przyjemski będą do dyspozycji trenera. Jednak na przekroju sezonu widać, że kontuzje nie omijają bydgoskiej drużyny, zresztą nie tylko jej.
Na pewno obecność Toma jest cenna. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że Wiktor garnął się do jazdy już w Łodzi. Odbył wcześniej trening. Niemniej podjęto dojrzałą decyzję, by nie generować niepotrzebnego ryzyka. Rewanż zaplanowano na za 2 tygodnie. Do tego czasu żebra i obojczyk zostaną zaleczone w pełni. Jesteśmy w kontakcie też z Krzysiem Buczkowskim. Już zdjęto mu gorset, garnie się do jazdy, o czym nas poinformował. Bardzo zależy mu na awansie Abramczyk Polonii.
Swoją drogą, to poważny kandydat do miana największego żużlowego twardziela.
Rzekłbym nawet, że w historii tej dyscypliny. Na pewno jest jednym z największych, choć postawiłbym znak równości pomiędzy nim, a kilkoma innymi zawodnikami. Swego czasu też słynęli z tego bracia Tomek i Jacek Gollobowie. Tomek potrafił złamać żebra i po paru dniach wsiąść na motocykl. Był ulepiony z innej gliny. Pamiętam zresztą jego wypadek w Vojens, który nie przeszkodził mu wkrótce wystąpić w spotkaniu ligowym. Wiele kontuzji doznał też Jason Doyle. Nierzadko po nich wstawał, otrzepywał się i jechał dalej. W tym sporcie było kilku nieziemskich twardzieli, ale Krzysiek na pewno należy do tego grona.
Dwumecz z H.Skrzydlewska Orłem pokazał pewne absurdy. Można wygrać rundę zasadniczą w cuglach, notując komplet zwycięstw i odpaść prze jedną kontuzję. Choć Abramczyk Polonia nie była bliska aż takich kłopotów, na pewno wielu kibicom podobny scenariusz przeszedł przez myśl.
Ja zawsze powtarzam, że mamy pewne zapisy regulaminowe, które wymagają usprawnienia. Z drugiej strony należy pamiętać, że nie myli się ten, kto nic nie robi. Nie da się wprowadzić idealnego regulaminu, bo pewne przepisy weryfikują określone sytuacje, występujące w praktyce. Działacze mają różny pogląd na benefity za rundę zasadniczą. Myślę, że istnieją rozwiązania, które mogłyby podziałać na poszczególne drużyny mobilizująco i nagrodzić je za lepszą jazdę.
Na przykład dodatkowe małe punkty, dodawane do wyników dwumeczów półfinałowych i finałowych, zarówno w fazie play-off, jak i play-down. Na przykład zwycięzca otrzymywałby takich 10, zespół z drugiej pozycji osiem, i tak dalej. Wówczas rezultaty z pierwszego etapu rozgrywek byłyby bardziej istotne. Niekiedy dwumecze kończą się bardzo wyrównanymi wynikami. Przykładem jest finał sprzed dwóch lat, w którym minęliśmy się z awansem do PGE Ekstraligi o punkcik.
Kontrowersje wzbudza też sytuacja związana z zastępstwem zawodnika. Abramczyk Polonia może je zastosować tylko za Szymona Woźniaka, bo wśród trzech najskuteczniejszych trzech żużlowców kolejne lokaty zajmują juniorzy – Maksymilian Pawełczak i Wiktor Przyjemski.
Raz jeszcze podkreślę. Władze starają się, myślą nad różnymi rozwiązaniami, ale czasami nowe scenariusze sugerują konieczność korekty niektórych zapisów. Mi też się wydaje, że nad tym wątkiem można się pochylić. Trzeba jednak położyć nacisk na jeszcze jedną rzecz. Regulamin jest jasny dla wszystkich przed rozpoczęciem rozgrywek. Kluby zapoznają się z nim i akceptują. Nie ma żadnych niejasności. Gramy w otwarte karty. Nie można więc mieć do nikogo pretensji. A że przepisy są kwestią żywą i na przestrzeni lat mogą ulegać zmianie… To daje pole do dyskusji i wspólnego dążenia do doskonałości.
Zachwycać się można dyspozycją Maksymiliana Pawełczaka. Ten chłopak ma 16 lat, a regularnie ociera o perfekcję i błyszczy gdziekolwiek pojawi się na torze.
Maks rozwija się bardzo dynamicznie. Najpierw przesądził o drużynowym mistrzostwie Europy do lat 24, pokonując w decydującej odsłonie Villadsa Nagela. Dzień później przyjechał do Łodzi i uratował nam remis. Wcześniej błysnął w Ostrowie Wielkopolskim podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski. Sukcesy można wymieniać, a wymieniać. Oczywiście jest na początku drogi. Musi podchodzić do swoich obowiązków z dużą dawką pokory i twardo stąpać po ziemi. Ale on to ma. Nie wywyższa się. Z przyjemnością obserwuję, jak stawia kolejne kroki. W debiutanckim sezonie na pełen etat zyskał wiele powodów do świętowania. Mam nadzieję doczekać czasów, gdy będzie etatowym zawodnikiem cyklu Grand Prix. Wychowankowie są dumą klubu z Bydgoszczy.
Podobnie, jak i kibice. Sektory gości w Łodzi przypominały wyjazd najsilniejszych piłkarsko klubów PKO Ekstraklasy. Tymczasem realia w żużlu są inne.
Cieszę się, że moda na żużel wróciła. Bardzo wszystkim dziękuje za wsparcie. To wiele znaczy dla mnie, zawodników i wszystkich osób związanych z klubem. Mamy wspólne cele. Przypominają się lata świetności, gdy jeździli bracia Gollobowie. W przeszłości też organizowałem wyjazdy, a kibice stawiali się tłumnie. Latami walczyliśmy o lepsze jutro, odbudowując klub. Takie obrazki podkreślają, że misja miała sens. Serce samo się raduje.
Rozmawiał Bogumił Burczyk, dziennikarz MetropoliaBydgoska.PL.
- Jerzy Kanclerz jest pod wrażeniem Abramczyk Polonii. „Serce parę razy zabiło mocniej” - 25 sierpnia 2026
- Abramczyk Polonia odkrywa karty. W takim składzie Bydgoszczanie ruszają na podbój Łodzi - 20 sierpnia 2026
- Ks. Sławomir Bar: Człowiek jest z natury dobry, ale musimy to z niego wykrzesać - 12 sierpnia 2026

















