Otłoczyn. 45 lat po wielkiej katastrofie kolejowej. Co o niej wiemy
Dodano: 19.08.2025 | 08:03Na zdjęciu: Tak wyglądała lokomotywa SP45-160 po zderzeniu z ST44-607.
Fot. screen z video
19 sierpnia 1980 roku, kiedy na Wybrzeżu trwał już przełomowy strajk, w podtoruńskim Otłoczynie dochodzi do największej katastrofy kolejowej w PRL. MIja 45 lat od tragedii, w której zginęło 67 osób, a 64 zostały ranne – w tym bydgoszczanie i mieszkańcy regionu.
Wczesnym rankiem Gerard Przyjemski przybywa do lokomotywowni Toruń Kluczyki. Jest maszynistą i niebawem ma rozpocząć swoją pracę. – Jego pierwszym przydziałem tego dnia była lokomotywa SP45-160, która miała prowadzić pociąg osobowy 5130 do Łodzi Kaliskiej – opisuje w filmie “Czarne dni kolei: Otłoczyn” prowadzący kanał Kuracyja Paweł Makowiec. I dodaje, że za SP45 znajdowało się pięć wagonów tzw. ryflaków, wagon z miejscami do siedzenia dla osób z miejscówkami i wagon z miejscami do leżenia. Dwa ostatnie wagony mają ważne znaczenie dla dalszych losów tej historii.
Pociąg z Torunia do Łodzi miał rozpocząć bieg o 3:37, lecz czekał na dołączenie wspomnianych wagonów z opóźnionego pociągu relacji Kołobrzeg – Warszawa Zachodnia. Ten przybywa po 4:00: wtedy szybko doczepiono brakujące wagony, a o 4:18 pociąg 5130 ruszył w kierunku Łodzi linią kolejową nr 18.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: 30 lat po zabójstwie na Pikniku Country w Fordonie. Jak impreza zamieniła się w tragedię
Historia “osiemnastki” sięga lat 60. XIX wieku. W latach 1860-1862 wybudowano odcinek do Łowicza – w 1861 roku powstał fragment Bydgoszcz – Toruń, a rok później z Torunia do Otłoczyna, znajdującego się wówczas przy granicy zaboru pruskiego i rosyjskiego. Była to tzw. kolej warszawsko – bydgoska: Bydgoszcz była wówczas świeżym (od 1851 roku) węzłem kolejowym, ale szybko zyskała sporą rangę.
Ten sam tor
Wracamy do 19 sierpnia 1980. Około 4:30, kiedy pociąg minął Brzozę Toruńską, Gerard Przyjemski spostrzega zza pulpitu światła pociągu jadącego w przeciwnym kierunku. Okazuje się, że jest on na tym samym torze, co osobowy 5130… – Maszynista natychmiast włącza hamowanie nagłe i razem ze swoim pomocnikiem Józefem Głowińskim ucieka do przedziału maszynowego lokomotywy – opisuje Kuracyja. Dochodzi do potężnego zderzenia obu lokomotyw.
– To po 6:00 rano gdzieś było. Naczelny do mnie zadzwonił, bo on mieszkał blisko mostu na Starówce i słyszał karetki jadące. Poprosił, żebym się zainteresował tym co dzieje. No i tak się stało, że zamówiłem taksówkę i pojechałem na miejsce – mówił redaktor toruńskich “Nowości” Zbigniew Juchniewicz w dokumencie “Ekspertyza. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem” znajdującym się na kanale krakowskiego oddziału IPN na YouTube.
Ekspertyza. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem
To Juchniewicz jest autorem serii zdjęć obrazujących ogrom katastrofy. Zniszczone wagony, pogięte blachy i ciała zakryte prześcieradłami ułożone wokół sosen do dziś wywołują grozę. Na miejsce, ale dość późno przybył też proboszcz otłoczyńskiej parafii ks. Ryszard Kwiatkowski. – Wziąłem oleje, stułę, komże. Po to, żeby coś jeszcze jako ksiądz coś tam zrobić – zaznaczył w produkcji TVP Historia i IPN.
Wcześniej na miejscu pojawiły się służby – wojsko, milicja, pogotowie, SOK – które przystąpiły do akcji ratowniczej. Wydobyły one ciało maszynisty drugiego pociągu (składu towarowego z próżnymi wagonami) – Mieczysława Roschka, a także ciężko rannego pomocnika Andrzeja Bogusza, który niebawem zmarł. Akcja była trudna, ponieważ ze spalinowych lokomotyw wylewał się łatwopalny olej napędowy. Około 8:00 z wyciągnięto też żywego maszynistę SP45-160 Gerarda Przyjemskiego.
– Ponieważ rozmiar tragedii przerastał nasze możliwości w usuwaniu skutków wypadku, wezwano dodatkowo dwa pociągi ratunkowe, jeden z Bydgoszczy pod kierownictwem Ryszarda Arasiewicza, drugi z Zajączkowa Tczewskiego pod kierownictwem Edwarda Kopeckiego. Te dwa pociągi z ciężkim sprzętem dźwigowym i dwoma ciągnikami czołgowymi okazały się niezbędne w usuwaniu i ustawianiu na torach wykolejonych wagonów i lokomotyw. Pewnie nie każdy wie, ale lokomotywa ST44 waży 118 ton – wspominał w 2010 roku Kazimierz Janicki, emerytowany naczelnik Lokomotywowni Pozaklasowej PKP w Toruniu, uczestnik akcji ratowniczej po katastrofie pod Otłoczynem w 1980 roku.
Grzegorz Dopieralski, pasażer feralnego pociągu 5130 po latach w dokumencie „Tor” wspomina: – Po jakiś 20 minutach zorientowaliśmy się, że nie ma Alicji. Spojrzeliśmy w kierunku wagonu… pół ciała wystawało na zewnątrz, pół było w przedziale. Wyciągnęliśmy ją i myśleliśmy, że jeszcze żyje, ale lekarz stwierdził, że zgon nastąpił na miejscu.
W akcji uczestniczyli również pracownicy toruńskich zakładów pracy: “Elany”, “Towimoru” czy “Apatora”. Na miejscu katastrofy był m.in. związany z tym drugim zakładem Wiesław Jankowski. – Podszedłem do skarpy wąwozu, którym biegły tory i skierowałem się w stronę lokomotyw szczepionych zmiażdżonymi przodami. W oknie jednego z wagonów ujrzałem wiszące zwłoki dwojga młodych ludzi – nie mogłem pojąć, dlaczego znajdowały się w takiej pozycji. Na dachu następnego wagonu leżała na brzuchu nieżywa kobieta w szarej spódnicy. Doszedłem do miejsca, gdzie w piaskową skarpę wbity był pierwszy wagon. Spod tego wagonu wyszedł… kolega ze szkoły podstawowej – Edward Malicki, jechał tym pociągiem z Torunia. Był rosły, dobrze zbudowany. Zbliżył się do mnie ze zmienioną i bladą twarzą. „Pod tym wagonem jest jeszcze jeden wagon, w którym znajduje się wielu żywych ludzi – powiedział – ale nie można ich wydostać” – przytacza relacje prof. Wojciech Polak w artykule „Katastrofa kolejowa w Brzozie pod Toruniem”.
– Najtragiczniejsze były przypadki zmiażdżenia zaklinowanej kończyny. Uratować nieszczęśników mogłaby jedynie natychmiastowa amputacja na miejscu wypadku, ale o tym nie było mowy. Dziś, z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że na miejscu można było zorganizować szpital polowy na bazie istniejącego szpitala wojskowego. Nikt jednak nie był na to organizacyjnie przygotowany, a wypadki potoczyły się bardzo szybko i trzeba było ratować życie tym, którzy mieli szansę przeżycia – wspominał po latach profesor Waldemar Jędrzejczyk, ordynator oddziału chirurgii ogólnej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu, cytowany w artykule prof. Polaka.
Gierek na miejscu katastrofy
Około 10:00 na miejscu zjawił się pierwszy sekretarz KC PZPR Edward Gierek wraz z przedstawicielami rządu. – Była taka bardzo tragiczna sytuacja, kiedy Gierek stanął na skarpie ze wszystkimi, a z wózka pierwszego wagonu pasażerskiego dźwigiem wyciągnięto ciało dziewczynki. Makabrycznie zniszczone, obdarte z mięsa nogi i tak dalej… Oni się wszyscy natychmiast odwrócili, nie chcieli na to patrzeć – wspominał po latach Juchniewicz. Dla I sekretarza była to jedna z ostatnich aktywności w tej roli; po Sierpniu został pozbawiony stanowiska.
21 września 1980 roku, już po podpisaniu porozumień sierpniowych, na miejscu katastrofy kolejowej między Otłoczynem a Brzozą Toruńską odprawiona została msza za ofiary tego wypadku. – Koncelebrował ją proboszcz parafii w Otłoczynie – Ryszard Kwiatkowski w otoczeniu siedmiu innych księży. W kazaniu ksiądz Kwiatkowski, poza treściami religijnymi i okolicznościowymi m. in. zaznaczył, że Prymas [Stefan Wyszyński] bezpośrednio po katastrofie wyraził życzenie, aby taka msza się odbyła, jednakże dopiero teraz – po dniach „lęku i grozy” – gdy powstały warunki do lepszego życia, jest to możliwe – czytamy w cytowanej przez Polaka informacji dziennej przekazanej do MSW przez komendanta wojewódzkiego Milicji Obywatelskiej w Toruniu pułkownika Zenona Marcinkowskiego.
Otłoczyn 1980. Hipotezy mniej lub bardziej prawdopodobne
Do rozwikłania zagadki tragedii powołano dwie komisje: rządową oraz PKP; śledztwo wszczęła również toruńska prokuratura. – Badający katastrofę śledczy musieli niemalże od razu zmierzyć się z teoriami, które zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, jak i prostować zniekształcone wersje wydarzeń. Jedną z pokutujących do dziś wersji jest taka, że leżanki z dziećmi z Kołobrzegu miały znajdować się na początku składu, przez co większość, jak nie wszystkie dzieci miały zginąć – wyjaśnia w filmie Kuracyja.
Przyczyn tragedii od początku zaczęto upatrywać w załodze drugiego pociągu. Towarowy skład ciągnięty lokomotywą ST44-607 wyruszył ze stacji w Otłoczynie bez zezwolenia dyżurnego ruchu. – Analiza zapisu taśmy z prędkościomierza rozbitej lokomotywy wprawiła śledczych w zdumienie. Roschek całkowicie świadomie prowadził pociąg, nie przekraczając 40 km/h i wiedział, że jedzie po torze niewłaściwym, ponieważ po zauważeniu świateł składu osobowego z Torunia zaczął hamować – wnioskuje autor filmu “Czarne dni kolei” Otłoczyn.
Analiza kartotek wykazała, że Mieczysław Roschek pracował 25 godzin bez przerwy! Dzień wcześniej zaczął pracę w Chojnicach, a następnie kursował m.in. z Piły do Bydgoszczy i z Bydgoszczy do Torunia. W Toruniu, 19 sierpnia tuż po północy w wspomnianej na wstępie lokomotywowni Kluczyki przedstawił dokument z innej lokomotywy, którą miał planowo objąć w Chojnicach, lecz z powodu awarii ruszył w trasę ST44-607. Następnie z Andrzejem Boguszem pojechali do Otłoczyna objąć skład 19 pustych węglarek. Na miejscu byli o 2:10.
Czy 25 godzin pracy maszynisty ST44 wynikało z chęci zarobku, czy z innych przyczyn? Jonasz Przybyszewski, autor książki “25 godzina. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem 1980” analizował dokumenty powstałe w trakcie śledztwa i podkreślił, że Roschek starał się uzyskać zgodę na puszczenie lokomotywy do bazy z Chojnicach i nie chciał jechać ze składem do Bydgoszczy. – Po rozmowie z dyspozytorem w Chojnicach ostatecznie wyraził zgodę na objęcie pociągu – mówił w materiale Kuracyji. Dlaczego jednak nie zrezygnował z dalszej pracy w Bydgoszczy czy Toruniu? – Najprawdopodobniej podczas przejazdu z Piły do Bydgoszczy podejmuje decyzję, że będzie ją kontynuował. Może wtedy przypomniał sobie o drugim dokumencie? – zastanawia się Przybyszewski.
Zagadką do dziś pozostaje to, co działo się w kabinie ST44-607 między 2:10 a feralnym wyjazdem na tor niewłaściwy, który nastąpił o 4:25. Przybyszewski wyklucza większość teorii o wypadku, także tych spiskowych – ale w wypowiedzi do filmu „Czarne dni kolei” opisał tę o powidokach. – To powszechnie znane złudzenie optyczne, które polega na tym, że jeśli patrzymy się odpowiednio długo na jasny obiekt, a potem przeniesiemy wzrok na neutralne tło, to wygeneruje się nam kształt podobny do jasnego obiektu, ale w kolorze przeciwnym – tłumaczy autor “25 godziny”. Roschek miał zapatrzyć się w czerwone światło semafora, a potem na innym tle wygenerował mu się kolor podobny do zielonego. W połączeniu ze zmęczeniem mogło to doprowadzić do decyzji o wyjeździe w kierunku Torunia.
– Z całą pewnością mogę stwierdzić, że katastrofa pod Otłoczynem była produktem wad systemowych. To one sprawiły, że konsekwentnie ignorowano wszelkie możliwości zatrzymania ciągu wydarzeń, które doprowadziły do śmierci 67 osób
– podkreślił Przybyszewski, wskazując na błędy dyspozytorów w Toruniu. Większość z nich popełnia się do dziś…
Na kanale Kuracyja ukazał się też film o teorii Anatola Noskowicza. Wieloletni pracownik kolei w swojej publikacji zwrócił uwagę, że dzień przed katastrofą na stacji w Otłoczynie zabrakło prądu, a w jej dniu tonęła ona w ciemnościach. Noskowicz zwrócił też uwagę na przyjazd parowozu Ty2-1060 z Aleksandrowa Kujawskiego już po wypadku: otrzymał on zgodę na przejazd do Otłoczyna i z powrotem, mimo że po tragedii nie powinien się tam udać. Dyżurni z Otłoczyna nie wiedzieli też, o której dokładnie przybędzie pociąg 5130.
Lista 67 ofiar katastrofy w Otłoczynie
W wyniku zderzenia zginęło 63 pasażerów pociągu osobowego oraz 4 kolejarzy.
ALICJA BEKIER lat 17 – ŁÓDŹ
LUCYNA BĘTKOWSKA lat 25 – USTRONIE MORSKIE
ANNA BIAŁAS lat 17 – SOBOTA
MAREK BIAŁAS lat 20 – SOBOTA
CECYLIA CHEŁKOWSKA lat 72 – TORUŃ
RYSZARD DURYS lat 28 – MIĘDZYBORZE
MAREK FRĄCKIEWICZ lat 28 – WŁOCŁAWEK
BARBARA GASIS lat 30 – WŁOCŁAWEK
AGNIESZKA GASIS lat 7 – WŁOCŁAWEK
ADAM GMITEREK lat 33 – BISKUPIEC
MARZENNA GOLIS lat 17 – ANTONIEW
ANNA GLUBA lat 8 – ŁÓDŹ
IRENA GLUBA lat 33 – ŁÓDŹ
TOMASZ GLUBA lat 10 – ŁÓDŹ
MARIANNA GŁOWACKA lat 67 – SZCZECINEK
BARBARA GRAD lat 21 – JĘDRZEJÓW
DANUTA GROCHOCKA lat 17 – WAŁCZ
WIESŁAW HAJDUKIEWICZ lat 19 – JĘDRZEJEWO
LUDMIŁA JANIAK lat 40 – KĘPICE
ANDRZEJ KLISIEWICZ lat 22 – CHROSTOWA
TADEUSZ KOCIAK lat 15 – ALEKSANDRÓW ŁÓDZKI
ANASTAZJA KOWALSKA lat 63 – SITNO
JADWIGA KOWALSKA lat 57- GRABIE
WOJCIECH KULA lat 33 – PIŁA
CZESŁAW MACIEJEWSKI lat 51 – BEŁCHATÓW
IWONA MAŃKOWSKA lat 16 – ŁÓDŹ
JANINA MARKIEL lat 56 – WŁOCŁAWEK
MARIAN MARKIEL lat 54 – WŁOCŁAWEK
JÓZEF MATUSIAK lat 45 – TOPÓLKA
BARBARA MATUSIAK lat 41 – TOPÓLKA
JADWIGA MATUSZEWSKA lat 41 – ŁÓDŹ
WANDA MURAWSKA lat 39 – TORUŃ
SŁAWOMIRA MYSŁOWSKA lat 21 – REKOWO
BOŻENA NIEWINNA lat 17 – RZECZYCA
ELŻBIETA POSTEK lat 80 – WROCŁAW
HENRYK PISALSKI lat 67 – SIANÓW
ANNA PRZYBYLAK lat 25 – CZĘSTOCHOWA
PAWEŁ PUŁKO lat 23 – ŁÓDŹ
ELŻBIETA RANISZEWSKA lat 17 – GRABIE
HALINA RESZKE lat 39 – ŁÓDŹ
JADWIGA RÓŹNIATOWSKA lat 20 – ZACHEŁMIE
BOGUMIŁA SIKORSKA lat 41 – TORUŃ
JERZY SIKORSKI lat 43 – TORUŃ
LESZEK SIKORSKI lat 16 – TORUŃ
IRENEUSZ SIKORSKI lat 13 – TORUŃ
JANUSZ STAROŚCIAK lat 23 – WAŁCZ
STANISŁAWA STOLA lat 35 – ŁÓDŹ
MIROSŁAW ŚPIEWAK lat 21 – TOMASZÓW MAZOWIECKI
WACŁAWA ŚWIĘCIAK lat 47 – BEŁCHATÓW
DANUTA ŚWIĘCIAK lat 12 – BEŁCHATÓW
VIOLETTA ŚWIĘTLICKA lat 15 – WŁOCŁAWEK
WIESŁAW ŚWIĘTLICKI lat 18 – CZARNOWĘSY
MARIA TYBURA lat 17 – RZECZYCA
JANUSZ WAGNER lat 24 – BYDGOSZCZ
JANINA WORACH lat 43 – ŁÓDŹ
JÓZEF WORACH lat 44 – ŁÓDŹ
BOGDAN WORACH lat 12 – ŁÓDŹ
MARIANNA WOŹNIAK lat 60 – KARLINO
CECYLIA WRZESIŃSKA lat 50 – ŁÓDŹ
CZESŁAW ZADROGA lat 19 – WYKROT
JÓZEF ZIELIŃSKI lat 53 – ŁÓDŹ
GRZEGORZ ZIELIŃSKI lat 29 – BYDGOSZCZ
WIESŁAW ŻBIKOWSKI lat 24 – OSIEK
ANDRZEJ BOGUSZ lat 23 – CHOJNICE, pomocnik maszynisty
JÓZEF GŁOWIŃSKI lat 28 – TORUŃ, pomocnik maszynisty
MIECZYSŁAW ROSCHEK lat 43 – CHOJNICE, maszynista
HENRYK RÓŻAŃSKI lat 54 – SIERPC, kierownik pociągu
Lista przygotowana na podstawie informacji z Urzędu Gminy w Wielkiej Nieszawce oraz aktów zgonu.
Dziś (19 sierpnia) odbędą się uroczystości upamiętniające 45. rocznicę tragedii. Rozpocznie je msza święta w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Otłoczynie. Po nabożeństwie, w lesie pomiędzy Brzozą a Otłoczynem, pod pomnikiem upamiętniającym katastrofę zebrani złożą kwiaty.
Organizatorami obchodów są samorząd województwa, gmina Wielka Nieszawka, Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy, bydgoski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Polregio SA Kujawsko-Pomorski Zakład w Bydgoszczy, Nadleśnictwo Gniewkowo, parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Otłoczynie, Stowarzyszenie Przyjaciół Kolei i Zabytków Techniki oraz Kolejowa Izba Tradycji w Toruniu.
Źródła
– filmy „Czarne dni kolei: Otłoczyn” i „CZARNE DNI KOLEI #60 – Powrót do Otłoczyna. Teoria Anatola Noskowicza” na kanale Kuracyja
– film „Ekspertyza. Katastrofa kolejowa pod Otłoczynem” z kanału IPN Kraków
– film „Tor”, TVP 2000
– Wojciech Polak „Katastrofa kolejowa w Brzozie pod Toruniem”
– „Nie było czasu na zadumę”, artykuł na Kujawsko-Pomorskie.pl
- Bydgoska prokuratura zajmie się sprawą Tomasza Lenza. Miał leczyć syna bez kolejki - 30 kwietnia 2026
- S10. Nowy termin końca prac na odcinku Emilianowo – Solec - 30 kwietnia 2026
- Droga do Akademii Muzycznej ma być gotowa w wakacje. Prace realizuje Strabag - 30 kwietnia 2026






![Ostatni odcinek S10 Bydgoszcz - Toruń gotowy do rozpoczęcia budowy. Tak ma wyglądać [WIZUALIZACJA] S10 WIZUALIZACJA TORUŃ ZACHÓD – TORUŃ POŁUDNIE](https://metropoliabydgoska.pl/wp-content/uploads/2026/04/S10-WIZUALIZACJA-TORUN-ZACHOD-TORUN-POLUDNIE-150x150.jpg)



