Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Awantura w walce Najmana z Bońkiem. Ale emocje!

Dodano: 25.03.2026 | 20:20

Na zdjęciu: Zbigniew Boniek i Marcin Najman podczas wtorkowej konferencji przed wyścigiem gokartowym w Lisim Ogonie.

Fot. Szymon Fiałkowski

W Bydgoszczy, 25 marca, zorganizowano pokazowy wyścig gokartowy, w którym Zbigniew Boniek rywalizował z Marcinem Najmanem. Panowie trzykrotnie wyjechali na tor. Po kontrowersjach i wielkich emocjach na koniec wygrał były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Panowie stworzyli kapitalne show. 

Trzeba przyznać, że organizatorzy wpadli na genialny pomysł i zapewnili zgromadzonym wielkie emocje. Transmisję na żywo śledziło nawet około dwudziestu tysięcy internautów. Nim jednak doszło do rywalizacji Bońka z Najmanem, rozegrano 3 inne wyścigi pokazowe.

W pierwszym zmierzyli się między innymi znani dziennikarze, Michał Pol i Marcin Borzęcki, ale również na starcie zobaczyliśmy Wiktora Przyjemskiego. W kolejnym nie zabrakło Artura Wichniarka, Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej, czy dobrze znanego bydgoskim kibicom żużla Przemysława Kanclerza. Ostatni zaś epizod przedsmaku stworzyli Mateusz Borek i Sławomir Peszko.

I zaczął się gwóźdź programu, na który wszyscy czekali. Legenda polskiej piłki i były prezes PZPN stanął do walki z Marcinem Najmanem, mieniącego się tytułem cesarza polskich freak fightów. Pierwszą odsłonę ku uciesze bydgoskiej społeczności wygrał Boniek. Druga padła łupem Najmana. O wszystkim decydował ostatni, finałowy wyścig.

W nim Boniek startował z tak zwanego pole position, minimalnie wysuniętego pola. Panowie raz na wyścig musieli zaliczyć „pit-stop”, co miało uatrakcyjnić rywalizację i doprowadzić do większej liczby zmian pozycji na trasie.

Kontrowersje i awantura na koniec wyścigu Bońka z Najmanem

W finałowej batalii Najman zdecydował się zaliczyć zawodniczy obowiązek od razu, a Boniek zrobił to mniej więcej w połowie wyścigu, liczącego 10 okrążeń. Wyjechał jednak z pit-stopu na pierwszej  pozycji, z dosyć wyraźną przewagą nad Bońkiem.

Cesarz się nie poddawał i szybko zbliżył do starszego rywala. Podejmował próby wyprzedzenia Bońka, ale ten bronił się mądrze. Między panami doszło w pewnej chwili do kontaktu. Najman sfaulował Bońka, gdy starał się wyjść na 1. pozycję. Później sytuacja się powtórzyła. Skorzystał na tym były pięściarz z Częstochowy.

Boniek szybko zaprotestował, Najman się z tym nie zgodził i ruszył do sędziów z podniesionym głosem. Panowie zebrali się przy monitorze wraz z sędzią. Najman gestykulował i starał się przekonać arbitra do swoich racji. Prowadzący wydarzenie Mateusz Borek uczulił go, żeby nie zastraszać weryfikującego wynik członka jury.

Boniek i Najman oddali sobie szacunek

Oczywiście wszystko obyło się w żartobliwej i przyjaznej atmosferze, a awantura została zainscenizowana, jak na dobre show przystało. Boniek się dowiedział, że wygrał, bo Najman nie zastosował się do reguły wyprzedzania bezkolizyjnego do połowy długości gokarta, czym doprowadził do kolizji z rywalem, którego obróciło.

Obaj panowie oddali sobie szacunek i przyznali, że świetnie bawili się w swoim towarzystwie. Możemy więc mówić o organizacyjnym sukcesie. Oby więcej tego typu inicjatyw z udziałem znanych osobistości. Zadowoleni mogą być także właściciele GP Kart, którzy wypromowali się w najlepszy możliwy sposób. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy jest o nich głośno. W tym roku, podczas obozu integracyjnego, tor już po raz kolejny odwiedzili żużlowcy Abramczyk Polonii Bydgoszcz.

 

Bogumił Burczyk