Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Szok. Przedszkolanka w Bydgoszczy znęcała się nad dziećmi. Zapadł wyrok

Dodano: 21.04.2026 | 11:33

Na zdjęciu: Pomnik Kazimierza III Wielkiego i Sąd Rejonowy na Wałach Jagiellońskich.

Fot. Szymon Fiałkowski/ Archiwalne

Sprawa Joanny K. zbulwersowała społeczeństwo. Kobieta wykonywała odpowiedzialny zawód, opiekując się małymi dziećmi w jednym z bydgoskich przedszkoli niepublicznych. Kulisy jej pracy są wstrząsające. Sąd wydał wyrok w sprawie. Przebieg postępowania relacjonowało Radio PiK. 

– Zwracała się do nich krzykiem, szarpała, przewracała, zastraszała dzieci wykonaniem bolesnej procedury medycznej oraz zjawiskami nadprzyrodzonymi, a nadto przetrzymywała w zamkniętej łazience, odcinając dostęp światła. Uderzała w okolice ucha, ciągnęła za ucho i podnosiła dzieci do góry, trzymając za ucho – odczytał akt oskarżenia prokurator Przemysław Warda, podczas rozprawy 15 kwietnia, cytowany przez Radio PiK.

Kobieta okazała skruchę. – Bardzo żałuję i chcę przeprosić za swoje zachowanie – powiedziała Joanna K, choć nie skorzystała z prawa do składania wyjaśnień.

Tłumaczyła się stresem i bezradnością

Przedszkolanka miała nie radzić sobie z grupą sprawiającą problemy, co w połączeniu z bezradnością i brakiem wsparcia od dyrekcji, poskutkowało skrajnie nieodpowiedzialnymi działaniami, które nie miały nic wspólnego z właściwą opieką nad dziećmi.

W trakcie rozprawy odtworzono wstrząsające nagrania, na których słychać, jak dzieci relacjonują, jakich form przemocy dokładnie doświadczały.

Prokurator wnioskował o wiele kar. Sąd Rejonowy wydał wyrok

Prokurator wnioskował o rok pozbawienia wolności oskarżonej w zawieszeniu na 3 lata, karę 3 tys. złotych grzywny i wydanie 5-letniego zakazu wykonywania zawodów związanych z opieką nad dziećmi. Kobieta została także zobligowana do zamieszczania przeprosin dzieci w prasie lokalnej.

Obrona zwróciła uwagę, że Joanna K. przez wiele lat pracowała jako przedszkolanka i nie przejawiała wcześniej tego typu zachowań. Podkreślono także fakt przyznania się do winy i wyrażenia skruchy, tudzież przeproszeniu rodzin dzieci. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy uznał kobietę winną i przychylił się do wszystkich postulatów prokuratora. Wyrok nie jest prawomocny.

Bogumił Burczyk