Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

25 lat temu – comeback na motocyklach Golloba

Dodano: 20.05.2026 | 11:30

Na zdjęciu: Mecz Polonii Bydgoszcz z Atlasem Wrocław z 2001 roku

Fot. www.youtube.com/watch?v=HUNoemRaKyc (transmisja TVP)

Maj to czas, kiedy sezon żużlowy jest już w pełni. Po kilku tygodniach rozgrywek można już ocenić, o co będą walczyć poszczególne drużyny oraz w jakiej dyspozycji są zawodnicy. Tak jest teraz i tak samo było dokładnie 25 lat temu, gdy Polonia Bydgoszcz podejmowała drużynę Atlasu Wrocław. 

20 maja 2001 – a więc niemal równo ćwierć wieku temu – bydgoscy żużlowcy mierzyli się z drużyną ze stolicy Dolnego Śląska. Przyjezdni zdecydowanie lepiej zaczęli sezon i mieli na swoim koncie pięć zwycięstw w sześciu meczach. Polonia radziła sobie gorzej – odniosła do tego czasu trzy triumfy, a tydzień przed meczem z Atlasem przegrała u siebie w derbach z Apatorem Toruń.

Bydgoszczanie mieli więc sporo do udowodnienia, ale przez długi czas wydawało się, że w spotkaniu z wrocławianami zanotują kolejną przegraną. Wystarczy powiedzieć, że na pierwsze drużynowe zwycięstwo czekali aż do 11 biegu!

Trudny początek

W pierwszej gonitwie mieliśmy remis – Gollob był pierwszy przed Jackiem Krzyżaniakiem, Scottem Nichollsem i Przemysławem Tajchertem. Potem 8 000 widzów zgromadzonych na Sportowej obejrzało dwa zwycięstwa wrocławian w rozmiarach 4:2. Najpierw para Hancock – Sawina okazała się lepsza od Todda Wiltshire’a i Henrika Gustafssona, a następnie Sebastian Ułamek i Krzysztof Słaboń pokonali Piotra Protasiewicza oraz Michała Robackiego. 11:7 dla Wrocławia.

Słaboń przed rozpoczęciem tamtego sezonu przeszedł właśnie z Polonii do Atlasu. W Bydgoszczy notował średnią poniżej 1 pkt/bieg, zaś we Wrocławiu okazał się cennym uzupełnieniem składu – najpierw jako junior, a potem jeszcze przez kilka lat w roli seniora.

Szło jak po grudzie

Tamtego dnia Słaboń pojechał tak jak cała wrocławska drużyna. Z początku solidnie punktował i po trzech startach miał na swoim koncie pięć punktów. W końcówce meczu było jednak zdecydowanie gorzej. Polonia długo nie mogła znaleźć sposobu na wrocławian. Co z tego, że Wiltshire, Gollob i Protasiewicz wygrali kolejne wyścigi, skoro ich koledzy z pary przyjeżdżali na czwartym miejscu. Gdy Sawina wjechał w taśmę, to bydgoszczanie nie wykorzystali swojej szansy – wygrał Hancock. Rezultat był taki, że wyścigi od 4 do 7 zakończyły się remisami.

Bieg 8 mógł wywołać w bydgoskich kibicach bardzo dużą konsernacjęj. Hancock wraz z Sawiną pokonali podwójnie Tomasza Golloba i przewaga Atlasu wzrosła do 8 punktów (28:20). Trener Andrzej Koselski nie stracił jednak wiary w swojego lidera i od razu w 9 biegu puścił Golloba zamiast słabo spisującego się Henrika Gustafssona. Tomek zrehabilitował się, wygrywając wyścig, ale Wiltshire był czwarty…

Tamten wyścig rozpoczął kolejną – tym razem trzybiegową – serię remisów. Po 11 biegu tablica wskazywała wynik 29:37. Polonia, której tytularnym sponsorem było wtedy Bractwo, potrzebowała natychmiastowego przebudzenia, jeśli chciała wygrać. I tak właśnie się stało!

Na motocyklach Golloba po zwycięstwo

W biegu 12 Gollob oraz jadący za Gustafssona Protasiewicz świetnie wystartowali i dowieźli zwycięstwo 5:1 nad Ułamkiem i Nichollsem.

Nadszedł bieg 13 – wówczas pierwszy z nominowanych. Krzyżaniak zanotował defekt już na starcie, ale bardzo przeciętny do tej pory Nicholls zdołał wygrać wyścig. 3:3 i 41:37 dla Wrocławia. To i tak był niezły rezultat, bo startujący w tym biegu po stronie Polonii Tajchert i Gustafsson wcześniej nie zdobyli choćby punktu.

Szwedowi nie pomógł nawet motocykl od Tomasza Golloba, który dostał od polskiego mistrza na bieg nominowany. Na szczęście zdecydowanie lepiej na sprzęcie lidera drużyny poradził sobie w biegu 14 Michał Robacki. Wychowanek Polonii wygrał, dojeżdżając na metę przed Wiltshirem, Sawiną i Słaboniem. 42:42!

W wyścigu 15 pod taśmą stanęło czterech najlepszych tamtego dnia żużlowców: Gollob i Protasiewicz wśród gospodarzy i Hancock oraz Ułamek w drużynie gości. Wszystko wyglądało jak w biegu 12 – Protasiewicz i Gollob świetnie wystartowali, zostawiając w tyle wrocławian. 5:1 i zwycięstwo Polonii 47:43.

Musiał im wystarczyć brąz

Bydgoszczanie wygrali tamten mecz, ale cały sezon mieli przeciętny. Wystarczy powiedzieć, że ówcześni obrońcy tytułu mistrzowskiego zanotowali w sezonie zasadniczym 7 zwycięstw i 7 porażek. Do decydującej fazy zmagań przystąpili z czwartego miejsca. Po podziale tabeli na dwie czwórki zdołali wywalczyć brązowy medal. Atlasowi Wrocław przypadło srebro, a mistrzostwo – Apatorowi Toruń.

Sebastian Torzewski