Bydgoska firma ABRAMCZYK działa globalnie, wspiera lokalnie. “Rozwijamy się dzięki zaangażowaniu wspaniałych ludzi”
Dodano: 05.06.2026 | 16:10Na zdjęciu: Prezes Marek Abramczyk
Fot. OLARTFOTO
Rodzinna firma ABRAMCZYK zwyciężyła w naszym plebiscycie 10-lecia w kategorii Biznes. Z jej prezesem Markiem Abramczykiem rozmawiamy o codziennym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa, największych wyzwaniach, wartościach, którymi kieruje się firma, a także o silnym zaangażowaniu w sprawy społeczeństwa lokalnego.
Sebastian Torzewski: Wkrótce minie rok, od kiedy został Pan prezesem firmy. Wiadomo, że zna Pan przedsiębiorstwo od podszewki, ale czy może było coś, co Pana zaskoczyło?
Marek Abramczyk: Na pewno mnogość różnych zagadnień, które czasami wręcz potrafią przytłoczyć. Na szczęście nieustannie rozmawiamy ze sobą w gronie właścicieli i kadry menadżerskiej, aby osiągać kompromisy i realizować nasze wspólnie zdefiniowane cele. Myślę, że wychodzi nam to coraz lepiej i firma ABRAMCZYK będzie się nadal stale rozwijać.
Stanął Pan na czele firmy szczególnie podkreślającej swój rodzinny charakter i wartości za tym idące. Takim przedsiębiorstwem rodzinnym, gdzie jest się otoczonym bliskimi osobami, zarządza się łatwiej czy – wbrew pozorom – trudniej.
Plusem niewątpliwie jest bezgraniczne zaufanie, jakim możemy się obdarzyć, nasze wspólne wartości i to, jakie mamy podejście do firmy. Z drugiej strony, jesteśmy trochę skazani na siebie i trudniej do takiego przedsiębiorstwa wpuścić kogoś nowego. Staramy się jednak skutecznie tworzyć różne struktury i delegować zadania. Myślę więc, że zasadniczo tych zalet firmy rodzinnej jest zdecydowanie więcej niż wad.
Teraz już trzecie pokolenie firmy jest zaangażowane w jej rozwój, prawda?
Tak, jest już to trzecie pokolenie, chociażby moja córka, która zajmuje się działem rozwoju w kontekście nowych produktów. Natomiast drugie pokolenie, do którego ja należę, stopniowo przejmuje kierowanie firmą.
Czerpanie z doświadczeń Waszych ojców na pewno jest ogromną wartością dodaną do dzisiejszego funkcjonowania.
Na pewno, choć jest to też bardzo duże wyzwanie i zobowiązanie. Widzieliśmy na własne oczy, jak nasi ojcowie przez wiele lat rozwijali firmę. Nie startujemy od zera, tylko przejmujemy pałeczkę. Czasami słyszę od osób z zewnątrz, że “dostałeś firmę i w zasadzie nic nie musisz robisz, tylko spijasz śmietankę.” To trochę deprymujące, ale też motywujące do działania, aby pokazać, że mamy co robić i wciąż możemy się rozwijać.
Firma ABRAMCZYK to bydgoska firma rodzinna, ale zarazem przedsiębiorstwo, które – co może nie wszyscy czytelnicy wiedzą – działa na całym świecie.
Tak, jeśli mówi się, że świat to już taka globalna wioska, to nasza firma doskonale to potwierdza. Działamy dzisiaj na skalę globalną. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że akurat teraz nasza pracownica jest w Indiach, dokąd została zaproszona na duże wydarzenie rodzinne prze firmę, z którą od wielu lat współpracujemy.
To nie tylko Indie, ale też Wietnam, Argentyna, Nowa Zelandia, Kanada, Stany Zjednoczone i inne kraje. Dbamy o to, aby te relacje były wieloletnie. Ryby i owoce morza, które później oferujemy konsumentom w Polsce i innych krajach europejskich, muszą być bardzo dobrej jakości i spełniać restrykcyjne wymagania żywnościowe i sanitarne. A do tego, potrzebne są dobre, zaufane kontakty na całym świecie. Nasi przedstawiciele na kilku kontynentach od lat organizują współpracę i wszystkie kwestie z tym związane udało się przez ten czas poukładać. Co ważne, nasza działalność odbywa się oparciu o certyfikat zrównoważonych połowów MSC, co zapewnia odtwarzalność zasobów naturalnych i równowagę ekosystemów oraz certyfikat zrównoważonych hodowli ASC, gwarantujący, że produkt akwakultury pozyskany został bez negatywnego wpływu na środowisko i spełnia najwyższe standardy sanitarne i ekologiczne. Warto też zauważyć, że jesteśmy jedną z niewielu firm, które mają bardzo szeroką ofertę, dostarczając produkty aż w trzech, a nawet czterech kategoriach segmentu ryb i owoców morza – mówimy tu o produktach schłodzonych, mrożonych, panierowanych i ostatnio także w postaci dań gotowych.
Wielu bydgoskim przedsiębiorcom w ostatnich latach dały się we znaki podwyżki energii oraz paliw. Jak radzi sobie z tym firma ABRAMCZYK?
Stajemy przed różnymi wyzwaniami. Jeśli chodzi o prąd, to oczywiście mamy fotowoltaikę, która – gdy świeci słońce – może w 100 procentach zrealizować nasze zapotrzebowanie na energię. Posiłkujemy się też energią z innych źródeł odnawialnych. Nasze chłodnie są, można powiedzieć, akumulatorami, czyli bateriami, w których kumulujemy energię.
Dostrzegamy oczywiście problemy z paliwem – jedna kwestia to transport tutaj w kraju, ale nas dotyczą także frachty i zatoka, gdzie obecnie toczy się wojna. To jest dla nas bardzo duże wyzwanie, ponieważ czas dostaw wydłużył się o trzy tygodnie, a ceny poszybowały 100 procent do góry. Musieliśmy postarać się, aby nie wpłynęło to na nasze długoterminowe umowy, na przykład z sieciami handlowymi. Na szczęście, mamy w firmie wspaniałych ludzi i nie z takich problemów już wychodziliśmy.
Wspomniał Pan o marketach, sieciach dyskontów. W dzisiejszych czasach współpraca z nimi jest kluczowa dla takich firm jak ABRAMCZYK?
Tak, od dłuższego czasu sieci handlowe stanowią dużą część naszych klientów. To ma oczywiście swoje wady i zalety, ale bardzo cenimy sobie tę współpracę. Są umowy krótko- i długoterminowe. Jesteśmy obecni w 12 000 sklepów i we wszystkich sieciach handlowych funkcjonujących w Polsce. To jest duży sukces firmy, a zarazem ogromne zadanie pod względem logistycznym.
To właśnie łańcuchy logistyczne oraz sytuacje związane z kursami walut mają dziś ogromne znaczenie. Przykładem niezwykle skomplikowanego wyzwania jest fakt, że udaje nam się importować rybę z Wysp Owczych czy z Norwegii na świeżo. To jest niebywale skomplikowane, aby importować ją w tej postaci, wyfiletować, spakować i dostarczyć na Litwę, do Czech czy na Słowację w tak zwanym ciągu chłodniczym, by mogła trafić na sklepową półkę w formie schłodzonej.
ABRAMCZYK kojarzy się dziś mieszkańcom Bydgoszczy także ze sportem. Silnie się angażujecie nie tylko w sport zawodowy, ale także w amatorski oraz dziecięcy. Skąd decyzja o pokazywaniu firmy w ten sposób?
Chcemy być kojarzeni ze zdrowiem, a zdrowa dieta i sport idą ze sobą w parze. Zwłaszcza, jeśli jest to dieta oparta na rybach i owocach morza. Zarazem pragniemy dbać o środowisko, z którego sami się wywodzimy. Dlatego wspieramy bydgoskie kluby sportowe i zachęcamy mieszkańców do rodzinnego kibicowania naszym żużlowcom i koszykarzom. Na uwadze mamy nie tylko sport profesjonalny, ale też wspieranie aktywności sportowej dzieci i młodzieży, jako sponsor akademii piłkarskiej, czy organizator Fordońskiej Olimpiady Młodzieży. Aktywizujemy również naszych pracowników, cały ABRAMCZYK Team, poprzez rywalizację rowerową, co wpisuje się w dynamicznie rozwijającą się ogólnopolską akcję znaną jako Rowerowa Stolica Polski. Prezes Czesław Abramczyk sam czynnie uprawia ten sport i zainspirował nas do tego, aby każdemu chętnemu pracownikowi kupić rower.
Z kolei Wiceprezes Michał Abramczyk, szef Działu Handlu i Marketingu, właśnie wraz z żoną zakończył niezwykłą podróż-pielgrzymkę do Santiago de Compostela – przejechali ponad 3500 km na rowerach w półtora miesiąca, za co ich ogromnie podziwiam.
Nie ustajecie także w rozwijaniu firmy, wprowadzając nowe produkty. W zeszłym roku były to na przykład fish nuggets o smaku chipsów, stanowiące alternatywę dla tych popularnych przekąsek. Jakie są dalsze kroki firmy? Co planujecie?
Cyklicznie odwiedzamy targi. Staramy się poprzez kontakty z naszymi dostawcami i partnerami handlowymi wypracowywać nowe koncepcje produktowe. Teraz jest akurat intensywny okres – odbyły się targi w Barcelonie oraz Dusseldorfie. Wysyłamy tam mocne ekipy, które obserwują, analizują i uczą się.
Współpracujemy też z Politechniką Bydgoską. Staramy się wprowadzać innowacyjne technologie w produkcji. Nowe produkty oznaczają konieczność posiadania nowych urządzeń i ludzi, którzy będą obsługiwać te procesy produkcyjne. W naszej branży mamy zatem jeden z najnowocześniejszych zakładów przetwórczych w Europie.
Przechodzimy przez wiele kontroli i audytów, spełniamy światowe standardy produkcji, jak na przykład IFS, a na badania związane z kontrolą jakości wydajemy kilka milionów złotych rocznie. Jednak najważniejsza jest ocena klienta i to, czy, czy nasza ryba mu smakuje. To jest nasz najważniejszy kontroler i bardzo cieszymy się, gdy wraca po kolejne nasze produkty.








