Bydgoszcz
25C
Niebo częściowo zachmurzone
50% wilgotność
Wiatr: 3km/h SW
H 26 • L 24
20C
Pon
22C
Wt
17C
Sr
20C
Czw
21C
Pt
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportAdam Lyczmański. Z piłkarskiego boiska na żużlowy tor
Adam Lyczmański, Dariusz Ignatowski - SF
29.06.2019 | 20:00

Adam Lyczmański. Z piłkarskiego boiska na żużlowy tor

Przybliżamy sylwetkę człowieka, który do niedawna był jednym z czołowych polskich arbitrów piłkarskich, a teraz jest bliżej żużlowej Zooleszcz Polonii.

Na zdjęciu: Adam Lyczmański (z lewej) od kilku lat współpracuje z żużlową Polonią. Niebawem będzie zdawał egzamin na instruktora żużlowego. Wśród współpracowników w klubie jest też jego kolega z czasów sędziowania – Dariusz Ignatowski.

Fot. Szymon Fiałkowski

Choć piłka nożna do dzisiaj jest mu bliska, to Adam Lyczmański od kilku lat mocno związany jest z żużlem i Zooleszcz Polonią. Niebawem będzie zdawał egzamin na instruktora czarnego sportu, a podczas pracy w szkole uczył zawodników, którzy ścigali się w bydgoskim klubie.

39-letni obecnie Adam Lyczmański przez ponad dwie dekady sędziował mecze piłkarskie. Na różnym szczeblu rozgrywek – od A klasy czy ligi okręgowej, po ekstraklasę i europejskie puchary. Choć nim sięgnął po gwizdek, to sam był czynnym zawodnikiem. W Budowlanym KS trener ustawiał go na pozycji napastnika. Po BKS-ie było wypożyczenie do Polonii. I – jak nam opowiada Lyczmański– wówczas trener BKS-u nie chciał tego wypożyczenia przedłużyć. – Postanowiłem więc wówczas skończyć z grą i sięgnąć po gwizdek – mówi były arbiter.

Lyczmański prowadził mecze w ligach regionalnych, a na szczeblu centralnym debiut zanotował w sezonie 2004/2005. Pierwszy pojedynek: Olimpia Sztum – GKS Bełchatów (0:4). Wówczas pokazał zawodnikom trzy żółte i jedną czerwoną kartkę. Sezon 2008/2009 to dla niego kolejna przełomowa chwila i pierwszy mecz w ekstraklasie. Na dzień dobry pojechał do Łodzi, gdzie ŁKS zagrał z Odrą Wodzisław. Skończyło się bezbramkowym remisem, a on wówczas jedynie raz sięgnął do kieszonki, by ukarać zawodnika żółtą kartką.

Jak nam opowiada, czasów sędziowania nigdy nie zapomni. – Dużo przeżyłem, zwiedziłem stadiony w Polsce i Europie – przyznaje. Z biegiem lat jego pozycja wzrastała, aż przyszedł moment, w którym otrzymał plakietkę i status sędziego międzynarodowego. Był jednak taki mecz w ekstraklasie, po którym na Lyczmańskiego spadła fala krytyki. Starcie Wisły Kraków z Jagiellonią Białystok (3:1) w sezonie 2011/2012, gdy uznał bramkę po tym, jak w polu karnym był faulowany bramkarz „Jagi” i podjął kilka innych kontrowersyjnych decyzji. Później pojawiały się również komentarze, że bydgoszczanin prowadzi mecze z nadwagą, co on sam dementował.

Najlepszy moment w karierze sędziowskiej? – Wizyta w Kazachstanie i mecz, który tam poprowadziłem w II rundzie Ligi Europejskiej – odpowiada Lyczmański, wspominając pojedynek Aktobe – Torpedo Kutaisi (1:0).

Fajnie wyjść na boisko, gdy na trybunach jest ponad 40-tysięczna widownia. Będzie co wnukom opowiadać

– nie ukrywa. Lyczmański pozostał przy piłce na szczeblu centralnym do dzisiaj, bo jest obserwatorem pracy sędziów. – Przywykłem do tej roli – skromnie mówi.

Ale 39-latek po odłożeniu gwizdka na półkę poszedł w czarny sport. Dzisiaj znacznie częściej widać go na Sportowej 2, ale nie przy okazji pojedynków piłkarskich, lecz tych żużlowych. – Pracuję w Zespole Szkół Mechanicznych nr 2 w Bydgoszczy i wśród moich absolwentów są byli żużlowcy – opowiada. Z Lyczmańskim zajęcia w szkole mieli choćby Mikołaj Curyło czy nieżyjący już Bartosz Bietracki. Z czasem były arbiter coraz bardziej zaczął pomagać zawodnikom. Zaczęło się od pracy w okresie zimowym z zespołem (zajęcia halowe), a teraz doszły kolejne zadania. Pomoc w organizacji spotkań na Sportowej, zarówno ligowych, jak i turniejów, ale także rola kierownika drużyny, podpowiadanie w parkingu zawodnikom (choćby Kamilowi Brzozowskiemu) i pomaganie w czyszczeniu sprzętu po każdym spotkaniu. – Jestem osobą, która pomaga w klubie w różnych sprawach – przyznaje.

Teraz bydgoszczanin postawił sobie nowy cel: zdanie egzaminu na instruktora żużlowego. Niby łatwa rzecz: zdać egzaminy teoretyczne i praktyczne. Ale praktyczny egzamin to jazda żużlowym motocyklem, a takim dotąd Lyczmański w ogóle nie jeździł.  – Praktyczny egzamin polega na ruszeniu motorem żużlowym spod taśmy i przejechaniu okrążenia – mówi. Teoria polega zaś na egzaminach z anatomii i fizjologii, a także budowy żużlowego motocykla i na teście wiedzy z przepisów i regulaminów sportu żużlowego.

Czego życzyłby sobie Lyczmański w przyszłości? – Działalności i jazdy bez upadków i kontuzji, to jest najważniejsze – przyznaje. Gdy dopytujemy go o wynik sportowy Polonii, która prowadzi w tabeli II ligi, wówczas odpowiada:

Polonia to obecnie najsilniejszy zespół w tej lidze i co ważne w drużynie panuje fantastyczna atmosfera.

No i aby ludzie, którzy mają w sercu Polonię, w szczególności ci, którzy pomagają klubowi – Łukasz Chojnacki, Krzysiek Zieliński, Marcin Stawluk. Zbigniew Leszczyński czy Darek Ignatowski, też ze swojej pasji czerpali radość tak jak ja – kończy.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści