Bydgoszcz
18C
Niebo częściowo zachmurzone
71% wilgotność
Wiatr: 8km/h W
H 19 • L 17
20C
Nd
17C
Pon
15C
Wt
14C
Sr
13C
Czw
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczMiastoCzy czeka nas konflikt o parking na Rybim Rynku? Miasto sprawdza, czy powstał tam zgodnie z prawem
parking Rybi Rynek Bydgoszcz
20.08.2021 | 10:21

Czy czeka nas konflikt o parking na Rybim Rynku? Miasto sprawdza, czy powstał tam zgodnie z prawem

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Parking na prywatnej działce na Rybim Rynku przeszedł niedawno metamorfozę. Ale prezydent Rafał Bruski ma zastrzeżenia, czy prace wykonano legalnie.

Fot. Eryk Dominiczak

W połowie czerwca prezydent Rafał Bruski zapowiedział, że w przyszłym roku przeprowadzona zostanie modernizacja Rybiego Rynku. Oznacza to powrót do dyskusji o likwidacji parkingu leżącego na prywatnej działce przy spichrzach. Dyskusji, do której – jak twierdzi właściciel nieruchomości – nikt go jak dotąd nie zaprosił.

Postulaty zmian na Rybim Rynku, a przede wszystkim – wyeliminowania z tego miejsca samochodów, które opanowały także jego miejską część od strony pałacyku Lloyda – padają już od kilkunastu lat. Urealnione zostały w koncepcji z 2017 roku. Zakładała ona, że Rybi Rynek stanie się miejskim placem z przeznaczeniem na wydarzenia kulturalne czy jarmarki. Ma być dopełnieniem sąsiadujących z nim instytucji – Muzeum Okręgowego funkcjonującego w spichrzach, barki Lemara cumującej przy ulicy Spichlernej oraz przygotowywanego do otwarcia Teatru Kameralnego. Prezydent Bruski podczas czerwcowej konferencji prasowej na moście Staromiejskim zadeklarował, że prace zostaną zrealizowane w 2022 roku.

Omawiając plany miasta w stosunku do Rybiego Rynku trzeba jednak pamiętać, że znajdująca się na nim 650-metrowa działka przylegająca do spichrzy od blisko dwudziestu lat znajduje się w prywatnych rękach. Latem 2002 roku, pod koniec kadencji prezydenta Romana Jasiakiewicza, ratusz sprzedał ją włocławskiemu przedsiębiorcy. W archiwalnych publikacjach można znaleźć sugestie, że odbyło się to w „dość dziwnych okolicznościach”. Tymczasem zgodę na sprzedaż działki rada miasta wydała jeszcze w 2000 roku. Z dokumentów wynika, że na jej zbycie przeprowadzono aż osiem przetargów. Żaden nie zakończył się sukcesem, nawet pomimo 20-procentowej obniżki zastosowanej po czterech nieudanych próbach sprzedaży. Ostatecznie działkę sprzedano w drodze negocjacji za 800 tysięcy złotych. Cenie zbliżonej do wyceny dokonanej przez rzeczoznawcę.




Działka po dwóch spichrzach, które spłonęły na początku lutego 1960 roku, pomimo zmiany właściciela stoi niezagospodarowana. A przynajmniej – niezagospodarowana w kształcie oczekiwanym przez miasto. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego z 2012 roku wskazuje się na konieczność odbudowy budynków przypominających spichrze. Ale jednocześnie do czasu realizacji nowej zabudowy dopuszcza się „funkcjonowanie ogólnodostępnego parkingu powierzchniowego wraz z drogą dojazdową, z możliwością ich remontowania i przebudowy”. I taki funkcjonuje na Rybim Rynku od blisko dziesięciu lat.

Miasto idzie na udry

Z czerwcowej zapowiedzi prezydenta Bruskiego wynika jednak, że zamierza on uniemożliwić dalsze funkcjonowanie prywatnego parkingu. Wraz ze zmianami na miejskiej części Rybiego Rynku fragment ulicy Grodzkiej ma zostać wyłączony z ruchu. Zdaniem Bruskiego może to skłonić właściciela działki przy spichrzach do zmiany charakteru tego miejsca.

Naszemu portalowi udało się dotrzeć do wspomnianego właściciela, którego głos w dyskusji jak dotąd nie wybrzmiał. To syn biznesmena, który nabył działkę od miasta niemal dwie dekady temu. Ojciec przekazał mu ją w 2019 roku. Zgadza się na krótką rozmowę, ale chce pozostać anonimowy. Gdy pytamy go o to, co wie na temat planów rewaloryzacji Rybiego Rynku oraz zapowiedzi Rafała Bruskiego, odpowiada krótko: Ze mną nikt z urzędu miasta się jak dotąd nie skontaktował. Komentować deklaracji o wyłączeniu z ruchu okolicznych ulic nie chce.

Prezydent Bruski ma zastrzeżenia nie tylko do istnienia parkingu, ale także do tego, czy powstał w tym miejscu legalnie. Sygnalizował to jeszcze przed wakacjami. – Mam informacje, choć nie zweryfikowałem ich jeszcze w Wydziale Administracji Budowlanej, że parking powstał bez zgłoszenia go do WAB-u – podkreślał. Zgodnie z prawem budowlanym w przypadku, gdy parking liczy powyżej dziesięciu miejsc postojowych, konieczne jest złożenie wniosku o pozwolenie na budowę. A należy zaznaczyć, że estetyka parkingu przy spichrzach uległa w minionych miesiącach poprawie. Nawierzchnię szutrową zastąpił asfalt z wymalowanymi stanowiskami do parkowania. Równocześnie może tam zatrzymać się ponad dwadzieścia aut.

Jak podkreśla Grzegorz Rosa, zastępca dyrektora Wydziału Administracji Budowlanej, w miejskich rejestrach próżno szukać wniosku o pozwolenie na remont parkingu. Rosa, na polecenie Bruskiego, zwrócił się 12 sierpnia do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o ocenę legalności funkcjonowania prywatnego parkingu na Rybim Rynku. Odpowiedź w tej sprawie jeszcze na Jezuicką nie wpłynęła.

Atrakcyjna działka na sprzedaż?

Kwestią powracającą w dyskusji o działce przylegającej do spichrzy jest jej ewentualne odkupienie. Ale jak dotąd prezydent Bruski stoi na stanowisku, że miasto takim rozwiązaniem nie jest zainteresowane. Zwłaszcza że – jak dodaje – ostatnia mu znana cena nieruchomości to – bagatela – 20 milionów złotych. W maju „Express Bydgoski” poinformował, że teren jest nawet wystawiony na sprzedaż. Ale jej wartość w publikacji oszacowano na znacznie niższą kwotę – około 2,5 mln złotych.

Idziemy tym śladem i pytamy właściciela działki, czy byli chętni na przejęcie terenu. W odpowiedzi słyszymy, że informacje o sprzedaży są nieprawdziwe. – Nie jestem zainteresowany sprzedaniem działki – ucina.

Skąd więc sygnały o próbach jej zbycia? A także – o znacznie różniących się od siebie kwotach? Z naszych ustaleń wynika, że cena 20 milionów złotych pochodzi sprzed… kilkunastu lat. W 2007 roku próbowano przekonywać, że cena za metr kwadratowy nieruchomości wzrosła do 30 tysięcy złotych (czyli w ciągu zaledwie pięciu lat od sprzedaży przez urząd miasta miałaby wzrosnąć ponad 25-krotnie). A wątek samej sprzedaży wynika z oferty opublikowanej przez Bydgoską Agencję Rozwoju Regionalnego. – Dla inwestorów nie ma znaczenia, czy działka jest miejska czy prywatna. Kluczowe jest jej atrakcyjne położenie, dlatego wśród naszych propozycji są także prywatne tereny – tłumaczy w rozmowie z nami Jarosław Kujawski z BARR. I dodaje, że nieruchomość na Rybim Rynku została włączona do oferty agencji już w połowie minionej dekady. A więc jeszcze w okresie, gdy zarządzał nią ojciec dzisiejszego właściciela.

Z nim zresztą w lutym 2016 roku miasto podpisało umowę dzierżawy działki. Ale sprawa zakończyła się konfliktem. – W trakcie trwania umowy miasto ustaliło, że właściciel gruntu nie poinformował o fakcie poddzierżawienia terenu na rzecz innej firmy – mówi nam Marta Stachowiak, rzecznik prasowa bydgoskiego ratusza. Z tego względu umowa została przez urzędników rozwiązana. Przestała obowiązywać od początku 2017 roku.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane treści