Bydgoszcz
1C
Opady
97% wilgotność
Wiatr: 5km/h NE
H 1 • L 1
-0C
Wt
-2C
Sr
0C
Czw
-2C
Pt
-3C
Sob
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaKrzysztof Kranz: Bydgoszcz jest miastem przyjaznym dla osób niepełnosprawnych [STUDIO METROPOLIA]
Krzysztof Kranz_pełnomocnik prezyd. ds. niepełnospr (9)
29.06.2018 | 06:00

Krzysztof Kranz: Bydgoszcz jest miastem przyjaznym dla osób niepełnosprawnych [STUDIO METROPOLIA]

Rozmawiali Szymon Fiałkowski i Stanisław Gazda | redakcja@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Krzysztof Kranz jest pełnomocnikiem prezydenta miasta do spraw osób niepełnosprawnych.

Fot. Stanisław Gazda

O czterdziestu dniach protestu opiekunów osób niepełnosprawnych, polityce rządu, i o tym, czy Bydgoszcz jest przyjaznym miastem dla nich – w Studiu Metropolia rozmowa z przedstawicielem prezydenta miasta do spraw niepełnosprawnych Krzysztofem Kranzem.

Szymon Fiałkowski, Stanisław Gazda: 1 lipca wchodzi w życie ustawa o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby w znacznym stopniu niepełnosprawności. Czy zawarte w niej rozwiązania w pańskiej opinii są satysfakcjonujące?
Krzysztof Kranz (doradca prezydenta Bydgoszczy ds. osób niepełnosprawnych): Jeśli chodzi o samą kwestię związaną z tymi zmianami, to kluczowy będzie moment, od kiedy ta ustawa rzeczywiście zacznie funkcjonować. Na razie słyszymy tylko zapowiedzi. Zdajemy sobie sprawę, jak długie są kolejki do lekarzy specjalistów, w których czeka się czasami nawet sześć miesięcy i dłużej. Są pytania, czy zapisy zawarte w tej ustawie są realne. Są przewidziane środki finansowe na zwiększenie tych limitów i rehabilitację, ale to po czasie będzie można ocenić. Sami jednak widzimy, że ten system w tej chwili nie jest wydolny.

Czy samo wprowadzenie w życie tej ustawy to jest krok we właściwym kierunku?
Opiekunowie osób niepełnosprawnych podczas protestu w sejmie wnioskowali o dwie rzeczy: pierwszą było podniesienie wysokości renty socjalnej do wysokości najniższej renty pracowniczej wypłacanej z ZUS. To zostało zrównane. Drugi postulat dotyczył wypłaty w formie pieniężnej dodatkowego wsparcia w kwocie 500 złotych. Podczas tego 40-dniowego protestu okazało się, że te panie wnioskowały o tę sumę dla osób, które „nabyły” niepełnosprawność przed 18. rokiem życia do 25 roku życia, jeżeli się uczyły. Te same osoby protestowały w 2014 roku i wówczas wywalczyły dla siebie (matek i osób opiekujących się niepełnosprawnymi – red.) świadczenie pielęgnacyjne, które jest waloryzowane co roku i wynosi 1477 zł. Jest dysproporcja między osobami, które nabyły niepełnosprawność w okresie późniejszym. W tym momencie opiekun, aby otrzymać dofinansowanie, musi wycofać się z pracy i spełnić kryterium dochodowe w wysokości 764 zł. Jeśli to zrobi, dostaje dodatek w kwocie 520 zł. Ta kwota ma być podniesiona od 1 listopada br. do 620 zł. Ta ustawa nie załatwia wszystkiego. Jest tutaj tylko część wsparcia w zakresie dostępu do rehabilitacji. Nie mówimy tutaj, że zasiłek pielęgnacyjny, który jest wypłacany przez gminę tym osobom, które są niesamodzielne, jest w kwocie 153 złotych i on nie jest waloryzowany od 2006 roku. Jeśli ktoś ma rentę i ZUS orzeknie, że ta osoba nie jest samodzielna otrzymuje świadczenie na poziomie 215 zł, które jest co roku waloryzowane. Ta kwota nie załatwia problemu.

Czy nie ma pan wrażenia, że problem osób niepełnosprawnych przez rząd był pozostawiony samemu sobie?
Wydaje się, że ten problem właśnie był pozostawiony samemu sobie. Rząd deklaruje cały czas, że jest rozpatrywane wsparcie, które ma być uzależnione od przeprowadzenia rewolucyjnych zmian w systemie orzecznictwa i to ma być konsultowane z przedstawicielami osób niepełnosprawnych. Czekamy na te zmiany, nie ma ustawy gotowej w tej kwestii. Podniesiono kwotę renty socjalnej, dano dodatkowe wsparcie w zakresie rehabilitacji i sprzętu medycznego, ale nie zwiększono dotacji dla osób niesamodzielnych. Zmiana systemu orzecznictwa będzie rewolucją, ale nie można tego zrobić z dnia na dzień.


CZYTAJ WIĘCEJ WYWIADÓW Z CYKLU STUDIO METROPOLIA


Przejdźmy do polityki lokalnej. Niedawno uczestniczył pan w otwarciu nowego placu zabaw na Wyspie Młyńskiej, który jest również dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Kolejne dwie takie inwestycje są w budowie. Jak ważne są takie obiekty w mieście?
To ważne inwestycje dla osób niepełnosprawnych. W ubiegłym roku takich placów było przygotowanych około dziesięciu. Teraz mamy plac na Wyspie Młyńskiej. Celem jego powstania jest to, żeby przynajmniej jedno urządzenie było dedykowane osobom niepełnosprawnym. To ma być plac integracyjny, aby mogły z niego skorzystać zarówno dzieci pełnosprawne, jak i niepełnosprawne. Możliwość skorzystania z tego samego placu przez takie osoby, to jest też danie poczucia dzieciom niepełnosprawnym, że praktycznie niczym się nie różnią od tych pełnosprawnych. Nie jest tak, że wszyscy są ładni, piękni, wysportowani i pełnosprawni. Z dziećmi niepełnosprawnymi też można się pobawić i spędzić czas, ale trzeba pamiętać, że one nie pójdą na każde urządzenie.

Jeśli mówimy o dostosowaniu do potrzeb niepełnosprawnych. Prosty przykład: przejście podziemne pod rondem Jagiellonów nie jest w żaden sposób dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Czy w mieście jest taka lista miejsc, które stanowią progi i bariery do jak najszybszego ich zlikwidowania?
Odpowiem w ten sposób: każda nowa inwestycja musi być dostosowana do potrzeb niepełnosprawnych. Rondo Jagiellonów powstało w latach 60. i wtedy o tym kompletnie nie pomyślano. Nie ma możliwości teraz, by wprowadzić na jego obszarze choćby windy. Gdybyśmy chcieli to zrobić, to należałoby całe rondo przebudować, a trzeba zdać sobie sprawę, że nie można ich ustawić przy peronach tramwajowych, bo to miejsce jest zbyt wąskie. W innym wypadku trzeba byłoby zabrać po jednym pasie ruchu. Żeby nawet wprowadzić takie zmiany, to trzeba byłoby je postawić od nowa, a to nie jest inwestycja, którą się zrobi z dnia na dzień. Ona mogłaby potrwać latami. Ten problem jest znany miastu od lat, są wprowadzane przymiarki do wprowadzenia zmian, umożliwiających korzystanie z niego niepełnosprawnym.
Pojawiał się wątek powstania platform przyschodowych. Ale ten sprzęt jest wadliwy, on nie jest tak idealny jak winda. Problemem jest jego awaryjność i wandalizm. Nawet w środowisku, z którym rozmawiam, okazuje się, że takie platformy nie są najlepszym rozwiązaniem. Ja chciałem z takiej skorzystać w jednym z kin w centrum handlowym. Okazało się, że nie można było jej otworzyć, zacinała się. Mamy świadomość, co jest nie tak. Nie ma jednak stworzonej takiej listy obiektów dostosowania do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale na bieżąco jest zgłoszona do Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Choćby teraz nowy tabor autobusowy jest dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wystarczy wspomnieć, że praktycznie każdy autobus jest niskopodłogowy, a takich będzie teraz zakupionych kolejnych jedenaście. Po mieście jeżdżą wszystkie autobusy niskopodłogowe. W pełni dostosowane są nowe tramwaje – swingi. Przypomnę, że zakup jednego takiego składu to koszt 8-9 mln zł. Ich jest w tej chwili siedemnaście i piętnaście nowych będzie zakupionych. Każdy nowy zakupiony tramwaj będzie niskopodłogowy, jest on też wyposażony w sygnalizację dla osób niewidomych i czytelne tablice oraz nagłośnienie.
Dodam, że dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych będą wyremontowane budynki Muzeum Okręgowego przy ul. Gdańskiej oraz powstające centrum siedzib organizacji pozarządowych. Prace dotyczące dostosowania dla tych osób są prowadzone na bieżąco.

Czy Bydgoszcz jest miastem przyjaznym osobom niepełnosprawnym?
Z perspektywy lat – tak. Cały czas się o tym mówi, choćby o dostosowaniu przejść dla pieszych, czy korzystania z komunikacji miejskiej. Są miejsca, które ciężko dostosować jak wspomniane rondo Jagiellonów. Nigdy jednak nie jest tak, że jest idealnie. Nawet w Gdyni, która nosi miano miasta bez barier, jest sporo takich miejsc niedostosowanych.
Dążymy do tego, żeby tych plusów w Bydgoszczy było jak najwięcej. Moim zadaniem jest pokazywanie prezydentowi problemów i bolączek, z jakimi zmagają się niepełnosprawni. Nie mam mocy sprawczej i środków finansowych, żeby problemy rozwiązywać, ale mogę je przekazywać dalej.

W przeszłości odbywały się akcje „ścieżki codzienności”. Czy takie akcje zmieniały mentalność ludzi?
Na pewno tak. Po takich spotkaniach i możliwościach wcielania się w rolę osób niepełnosprawnych, te osoby mogły podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Zobaczyły inne rzeczy, których wcześniej nie widziały. Choćby fizjoterapeuci przez trzy-cztery dni poruszali się na wózkach inwalidzkich i widziały próg trzy centymetrowy, który stanowił dla nich problem. To daje do myślenia. Świadomości ludzi się zmieniają i z każdym dniem widzą, z jakimi problemami zmagają się niepełnosprawni. Takie akcje są potrzebne i przeprowadzane są ze środowiskiem organizacji pozarządowych. Jednym z elementów było wydanie poradnika „ścieżki codzienności”, w którym zawarte są obrazowe i opisowe informacje, jak się możemy zachować gdy spotykamy osobę niepełnosprawną.

Powiązane treści