Bydgoszcz
9C
Niebo częściowo zachmurzone
87% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 11 • L 8
16C
Sob
17C
Nd
18C
Pon
22C
Wt
23C
Sr
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczMiastoPedofilia w Kościele: Jeden wyrok, dwa różne stanowiska. „Niech płacą ci, co tuszowali zło”
biskup Jan Tyrawa
10.02.2020 | 09:43

Pedofilia w Kościele: Jeden wyrok, dwa różne stanowiska. „Niech płacą ci, co tuszowali zło”

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Zdaniem części komentatorów to nie diecezja czy kuria, ale osobiście biskup Jan Tyrawa powinien odpowiedzieć za tuszowanie sprawy byłego księdza Pawła Kani.

Fot. Szymon Fiałkowski

W piątek zapadł wyrok w głośnym procesie cywilnym o odszkodowanie za molestowanie przez byłego księdza Pawła Kanię. Archidiecezja wrocławska oraz diecezja bydgoska, które solidarnie mają wypłacić łącznie 300 tysięcy złotych 24-letniemu obecnie bydgoszczaninowi, wydały w tej sprawie oświadczenia. O diametralnie różnym wydźwięku.

Zobacz również:

Wyrok w głośnej sprawie molestowania przez księdza. Wysokie odszkodowanie dla pokrzywdzonego

Przypomnijmy – Sąd Okręgowy w Bydgoszczy zasądził nie tylko odszkodowanie, ale również nakazał obu kuriom pokryć koszty procesu i zastępstwa procesowego pokrzywdzonego mężczyzny (to kolejnych kilkadziesiąt tysięcy złotych). Choć zarówno przebieg rozpraw, jak również uzasadnienie wyroku pozostają niejawne, to z samej sentencji można wysnuć wniosek, że sąd podzielił argumentację adwokata poszkodowanego, że w obu diecezjach wiedziano o pedofilskich zapędach byłego księdza i je ukrywano, przenosząc go z parafii do parafii, a nawet – między diecezjami (w ten sposób w latach 2006-2009 Kania znalazł się w Bydgoszczy).

Zarówno archidiecezja wrocławska, jak również diecezja bydgoska ustosunkowały się po, nieprawomocnym na razie, wyroku do jego treści. Tyle że z oświadczeń podpisanych z jednej strony przez ks. Rafała Kowalskiego, rzecznika dolnośląskiej kurii oraz ks. Grzegorza Nowaka, kanclerza kurii bydgoskiej, wypływają zupełnie różne wnioski. „Szanując wyrok niezawisłego sądu, po jego uprawomocnieniu się, zastosujemy się do treści orzeczenia. Po zapoznaniu się z jego pisemnym uzasadnieniem zostanie podjęta decyzja o ewentualnej apelacji” – czytamy w stanowisku przekazanym przez ks. Kowalskiego. Tymczasem kuria bydgoska od odpowiedzialności stanowczo się odcina. „Ksiądz Paweł K. przez cały czas pobytu na terenie diecezji bydgoskiej przebywał pod jurysdykcją archidiecezji wrocławskiej. Na podstawie wyroku sądowego nie można twierdzić, że kuria diecezji bydgoskiej posiadała wiedzę na temat zachowania byłego księdza Pawła K., a wszystkie karalne akty pedofilskie popełnił on w czasie, kiedy funkcjonował już poza diecezją bydgoską” – podkreśla ks. Nowak.

Archidiecezja wrocławska przypomina także, że po aresztowaniu byłego już księdza Kani (w grudniu 2012 roku) o sprawie „została poinformowana właściwa kongregacja Stolicy Apostolskiej, nałożona kara suspensy, a następnie przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny zakończony wydaleniem ze stanu duchownego”. Nie wspomina jednak, że o tym ostatnim fakcie kuria poinformowała dopiero po premierze filmu „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich opisującym przypadki pedofilii w Kościele oraz de facto cztery lata po uprawomocnieniu się wyroku skazującym Kanię na siedem lat więzienia za gwałty na trzech chłopcach. „W międzyczasie kuria wrocławska w specjalnym oświadczeniu wyraziła ubolewanie w związku z zarzutami dotyczącymi duchownego, przepraszając ofiary oraz deklarując pomoc osobom poszkodowanym. Z pomocy tej przez pewien czas korzystał mężczyzna, który został skrzywdzony przez Pawła K. Przez dłuższy czas archidiecezja wrocławska zwracała koszty poniesione przez tego mężczyznę w związku z terapią. Zaproponowała także gotowość wypłacania stypendium, które umożliwiłoby dalsze leczenie. Ta propozycja została odrzucona” – dodaje ks. Rafał Kowalski. Na tym tle jako niezwykle lakoniczne należy ocenić stanowisko kurii bydgoskiej, która – poza wcześniej wspomnianymi zapisami – ograniczyła się do stwierdzenia, że jej mecenas „podejmie dalsze kroki (do) ostatecznego wyjaśnienia sprawy” (Edmund Dobecki zapowiedział zresztą w sprawie piątkowego wyroku apelację).

Nie brakuje jednak głosów, że odpowiedzialność za ukrywanie eksksiędza nie powinna spadać na zbiorowość (kurię czy diecezję), ale na hierarchów, którzy podpisywali się pod konkretnymi decyzjami. W tym wypadku chodzi o biskupa bydgoskiego Jana Tyrawę oraz byłego metropolitę wrocławskiego (obecnie arcybiskupa seniora) Mariana Gołębiewskiego. Odejścia tego pierwszego od wielu miesięcy domaga się chociażby poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski. „Czy teraz ktoś w Kościele znajdzie odrobinę przyzwoitości? Czego jeszcze trzeba żeby odwołać biskupa kryjącego pedofilię?” – pytał retorycznie po ogłoszeniu piątkowego wyroku polityk PO, dodając, że kara finansowa to „żadna kara”. „Ot, dodatkowa zrzutka wiernych na jakiś szczytny cel i kasa będzie się zgadzać” – napisał Olszewski.

Słowa dezaprobaty dla takiego rozstrzygnięcia popłynęły zresztą także z samego Kościoła. Konkretnie – od ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Prezes Fundacji im. Brata Alberta, a zarazem publicysta, komentując wyrok bydgoskiego sądu, nie krył niezadowolenia. „Diecezje – to znaczy kto? Znów wierni świecy i szeregowi księża? Niech płacą z własnej kieszeni (a mają z czego) ci, co tuszowali zło, czyli abp Marian Gołębiewski i bp bydgoski Jan Tyrawa” – napisał na Twitterze Isakowicz-Zaleski.

Dopiero w czerwcu ubiegłego roku zaczęły obowiązywać zasady, które umożliwiają pociągnięcie do odpowiedzialności hierarchów kościelnych za ukrywanie przypadków molestowania seksualnego bądź posiadania dziecięcej pornografii przez podległych im księży . Papież Franciszek ogłosił je w liście apostolskim „Vos estis lux mundi” (pol. „Wy jesteście światłością świata”).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści