Po meczu z Ostrowem Polonia Bydgoszcz świętowała awans
Dodano: 12.07.2026 | 14:03Na zdjęciu: Polonia Bydgoszcz - KM Ostrów w 2008 roku
Fot. youtube.com/@speedwayportal9713
Kibice Abramczyk Polonii Bydgoszcz odliczają czas do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Rozłąka z elitą trwa już 13 lat. Gdy klub pierwszy raz spadł z Ekstraligi, to wrócił do niej już po roku. A awans świętował po meczu z KM Ostrów.
Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu drużyna z Wielkopolski była upatrywana w gronie największych rywali Abramczyk Polonii w walce o awans. Podobnie było w 2008 roku. Wtedy bydgoszczanie byli świeżo po spadku i chcieli jak najszybciej wrócić do Ekstraligi. Wówczas także ich skład gwarantował miano głównego faworyta rozgrywek.
Po relegacji udało się zatrzymać m.in. Andreasa Jonssona, Emila Sajfutdinowa, Rafała Okoniewskiego oraz wchodzącego w wiek seniora Krzysztofa Buczkowskiego. W trakcie sezonu do drużyny dołączył doświadczony Jacek Gollob.
Gonili czołówkę
W Ostrowie także zbudowano mocną drużynę. Gdy w trzeciej kolejce ówczesny KM podejmował Polonię, w zestawieniu znalazło się aż pięciu seniorów-obcokrajowców: Lukas Dryml, Daniel King, Joonas Kylmaekorpi, Daniel Nermark i Chris Harris. Zestawienie juniorskie też nie było najgorsze, ponieważ Adrian Gomólski należał do czołowych młodzieżowców w kraju.
W rundzie zasadniczej ostrowianie pokonali u siebie Polonię 46:43, a w rewanżu w Bydgoszczy górą byli gospodarze (56:36). Przed fazą play-off obie drużyny mogły pochwalić się bilansem 11 zwycięstw i 3 porażek. Problem – dla ostrowian – w tym, że zaczęli oni sezon z karą odjętych 7 punktów za udział w aferze korupcyjnej. Mozolnie odrabiali straty, ale gdy w końcówce sezonu dotknęła ich plaga kontuzji, byli już bez szans w rywalizacji z Polonią i Wybrzeżem Gdańsk.
Juniorzy zamiast gwiazd
Gdy dla Ostrowian było już po sezonie, a Polonia potrzebowała tylko “kropki nad i”, aby matematycznie zapewnić sobie awans, doszło do pojedynku obu drużyn w Bydgoszczy. Ostrowianie przyjechali nie tylko bez Adriana Gomólskiego, który w pierwszym meczu fazy play-off z Polonią odniósł kontuzję – w ich składzie zabrakło… większości seniorów.
Oprócz Davida Ruuda i Roberta Miśkowiaka delegowano wtedy czterech młodzieżowców. W połączeniu z transmisją telewizyjną i kiepską pogodą sprawiło to, że frekwencja na Sportowej była niezwykle mizerna. Dziś to nie do pomyślenia, gdy myślimy o meczu, po którym Polonia mogłaby świętować awans do Ekstraligi.
Joker im nie pomógł
Ruud i Miśkowiak nawiązali walkę z polonistami, ale w dwójkę niewiele mogli zrobić. Po trzech wyścigach było już 13:5 dla Bydgoszczan, a później przewaga rosła. Po świetnej końcówce spotkania Polonia wygrała 57:34. Niektórzy mogą się zdziwić, skąd taki wynik. Otóż wówczas dozwolona była złota rezerwa taktyczna, gdy dorobek zgłoszonego w ten sposób zawodnika mnożony był razy dwa (jeśli pokonał choć jednego rywala). Tak właśnie było w wyścigu 11, gdy Miśkowiak wygrał przed Jędrzejewskim, Ruudem w roli jokera oraz Adamczakiem. Finalnie jednak rezerwa niewiele dała, bo w czterech późniejszych wyścigach obejrzeliśmy cztery zwycięstwa Polonii – trzykrotnie 5:1 i na koniec 4:2.
W szeregach Polonii czterech zawodników zapisało na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową, a solidne 8 punktów dorzucił Jacek Gollob. Jedynie Krzysztof Buczkowski nie mógł być zadowolony, ponieważ po upadku w trzeciej serii zakończył zawody w szpitalu.
Po meczu z Ostrowem Polonia mogła już oficjalnie cieszyć się z awansu. Postawiony przed drużyną cel szybkiego powrotu do elity udało się bez większych problemów zrealizować.














