Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Po meczu z Rybnikiem farbowali włosy. Wspominamy mecz Polonii Bydgoszcz sprzed ponad 20 lat

Dodano: 21.06.2026 | 10:07

Na zdjęciu: Fragment transmisji z meczu Budlex Polonii Bydgoszcz z RKM Rybnik w 2004 roku.

Fot. Speedway_Adams na YouTube / https://www.youtube.com/watch?v=atLe1fOTRc4

Ostatni akord bydgosko-rybnickiej rywalizacji to finał rozgrywek Metalkas 2. Ekstraligi w sezonie 2024. Wcześniej jednak przez wiele lat obie drużyny rywalizowały szczebel wyżej – zarówno o najważniejsze trofea, jak i o zachowanie ligowe bytu.

Przez długi czas ROW Rybnik i Polonia Bydgoszcz rywalizowały o czołowe miejsca w Drużynowych Mistrzostwach Polski. W latach 90. klub ze Śląska popadł jednak w kryzys, który zakończył się rozstaniem z najwyższą klasą rozgrywkową. W pierwszej dekadzie nowego milenium ówczesny RKM zdołał wrócić do Ekstraligi – awans wywalczył w 2003 roku.

Był to zarazem moment ogromnych zmian w bydgoskiej Polonii. Pogorszenie sytuacji finansowej sprawiło, że bracia Gollobowie odeszli do Unii Tarnów. Po drużynie, która regularnie zdobywała medale nie było już śladu. Odszedł z niej także Mark Loram, który po trzech latach w Bydgoszczy wzmocnił właśnie beniaminka z Rybnika.

W polskich drużynach mógł wówczas startować tylko jeden obcokrajowiec. Brytyjczyk miał więc być liderem RKM-u, a w Polonii taką rolę odgrywał ściągnięty z mistrzowskiego Włókniarza Częstochowa Andreas Jonsson. Szwed dość niespodziewanie okazał się najlepszym zawodnikiem ligi, dzięki któremu Polonia zyskała przewagę nad rywalami w walce o utrzymanie.

Odbić się od dna

Bydgoszczanie byli mocni przede wszystkim u siebie, gdzie cenne punkty dokładali między innymi wychowanek Michał Robacki oraz doświadczeni Jacek Krzyżaniak i Andy Smith. Dlatego majowy mecz 6 rundy z RKM-em Rybnik wydawał się niezwykle ważny w kontekście zapewnienia sobie ligowego bytu.

W pierwszych pięciu meczach sezonu bydgoszczanie zdobyli zaledwie dwa punkty, tyle samo co ZKŻ Zielona Góra. Sytuacja drużyny z Rybnika była jeszcze gorsza, bo beniaminek wciąż czekał na pierwsze zwycięstwo.

Zmiany w składzie

Przed meczem doszło do zmiany w składzie Polonii. Trener Zdzisław Rutecki zdecydował się odstawić Mirosława Kowalika i dać szansę Dariuszowi Fijałkowskiemu. – Skoro Fijałkowski dotarł punktualnie z Krakowa, a Kowalik nie przyjechał na czas z Torunia, to coś jest nie tak – mówił później trener w Tygodniku Żużlowym, komentując obecność swoich podopiecznych na treningach.

Ruteckiego musiał martwić też uraz Michała Robackiego. Zawodnik zdołał wykurować się na mecz z RKM-em, ale cały czas był pod opieką masażystów.

Od początku świetnie spasowani

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Polonii. W biegu młodzieżowym Marek Cieślewicz i Krystian Klecha pokonali podwójnie parę rybnicką. Następnie – po zwycięstwach Jonssona i Krzyżaniaka – Polonia wygrywała 4:2. Szczególnie musiało cieszyć zwycięstwo w biegu 3, ponieważ Krzyżaniak wyprzedził wspomnianego już Lorama, a Andy Smith poradził sobie z Rafałem Szombierskim, który parę miesięcy wcześniej został brązowym medalistą mistrzostw świata juniorów.

W kolejnych trzech gonitwach kibice oglądali remisy 3:3. Loramowi udało się pokonać Jonssona, ale Bydgoszczanie zbyt dobrze startowali i byli zbyt dobrze spasowani z torem, aby goście mogli odrabiać straty.

Klecha walczył z mistrzem świata

W drugiej połowie zawodów Polonia ostatecznie odskoczyła Rybniczanom. Co prawda w ósmym biegu przyjezdni zdołali po raz pierwszy wygrać (4:2), ale wszystkie późniejsze wyścigi wygrali żużlowcy z Bydgoszczy.

Szczególnie ciekawy był wyścig 11, w którym wygrał Jonsson, a młody Krystian Klecha długo bronił się przed Markiem Loramem. Ostatecznie mistrz świata z 2000 roku zdołał wyprzedzić juniora, ale dzięki zwycięstwu 4:2 Polonia prowadziła już 42:24, co oznaczało pewne zwycięstwo w meczu z beniaminkiem.

Musiał pofarbować włosy

Do końca spotkania podopieczni trenera Zdzisława Ruteckiego powiększali przewagę. Po 15 biegu na tablicy widniał wynik 59:31. Jonsson zdobył 14 punktów, a zmagający się z urazem Robacki – 13.

– Przed zawodami założyłem się, że jak zdobędę 13 punktów to pofarbujemy wraz z moim teamem włosy. Chyba będę blondynem – śmiał się Robacki w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym. Słowa dotrzymał. Gdy kilka tygodni później został bohaterem meczu z Włókniarzem, pod kaskiem chowały się złociste włosy.

Sebastian Torzewski