Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Prezes Abramczyk Polonii dotknął drażliwego tematu. „Insynuowano nieporozumienia z trenerem”

Dodano: 25.05.2026 | 14:48

Na zdjęciu: Jerzy Kanclerz (w kółku) i Dariusz Śledź.

Fot. Szymon Fiałkowski

Jerzy Kanclerz w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL podsumował postawę Abramczyk Polonii i wątek nadwyżki seniorów. – Wiele razy mówiono publicznie, że jestem poróżniony w tej kwestii z trenerem. Czasami zapominano o kilku czynnikach – mówi nam sternik bydgoskiego klubu.

Abramczyk Polonia wygrała komplet spotkań, podczas gdy zespoły za jej plecami zawodzą. Mowa przede wszystkim o zestawianych w gronie faworytów przed sezonem Cellfast Wilkach Krosno i Moonfin Magnus Ostrowie Wielkopolskim. W danej chwili Bydgoszczanie mają 12 punktów przewagi, zaś 2. Hunters PSŻ i 3. Texom Stal 7 „oczek” na koncie.

Bogumił Burczyk, dziennikarz MetropoliaBydgoska.PL: Abramczyk Polonia idzie jak burza, a za jej plecami nie brakuje niespodzianek. To zapewne powód do dużego zadowolenia, z perspektywy prezesa klubu, liderującego w Metalkas 2. Ekstralidze.

Jerzy Kanclerzy, prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz: Mam taką zasadę, że pilnuję swojego interesu i skupiam się na mojej drużynie, nie oglądając na konkurencję. Oczywiście należy być na bieżąco, monitorować sytuację, trzymać rękę na pulsie, ale cudze problemy nie są moimi. Ja mogę tylko powiedzieć, że cieszę się z tego, jak wyglądamy do tej pory. Abramczyk Polonia jedzie bardzo dobrze.

I wygląda na to, że rozkręca się z każdym kolejnym meczem. To widać na przykładzie Kaia Huckenbecka, Aleksandra Łoktajewa i Wiktora Przyjemskiego. 

Zgadzam się z tezą, że widać progres u tych trzech zawodników, względem początku sezonu i zaczynają się rozkręcać. Każdy z nich ma za sobą mniejsze lub większe trudności. Olek na początku musiał powalczyć o miejsce w składzie, ale do niego wrócił i jedzie bardzo zadowalająco, o czym świadczą wyniki. Wiktor zdecydowanie poprawił starty, co też zaowocowało większymi zdobyczami punktowymi. Kai miał kilka pechowych spotkań, z defektami i upadkami, ale wygląda na to, że również wraca na właściwe tory.

Z kolei niektórzy zawodnicy jadą bardzo dobrze od początku. Mam na myśli Krzysztofa Buczkowskiego i Szymona Woźniaka, którzy trafili z formą już na inaugurację rozgrywek. Na tym etapie mam wiele powodów do zadowolenia, ale zaznaczam, że dopiero rozgrywana jest runda zasadnicza. Z taką jazdą na pewno znajdziemy się w play-offach i mam tego świadomość, ale w nich nie można być niczego pewnym i trzeba pozostać w pełnym skupieniu.

Spodziewał się pan przed sezonem, że na tym etapie Bydgoszczanie nie stracą nawet punktu w ligowej tabeli?

Przewidywałem, że moja drużyna będzie mocna i wiedziałem, jak to wygląda na papierze. Pod tym względem na pewno się wyróżnialiśmy. Na razie udało się to udowodnić na torze, z czego się bardzo cieszę. Oczywiście miałem jakieś swoje spostrzeżenia. Przyznam jednak uczciwie, że dotychczasowa postawa zawodników przerosła moje oczekiwania. Dopuszczałem myśl, że przytrafi nam się jakaś jedna porażka wyjazdowa. Na razie jednak jesteśmy na dobrej drodze, aby na półmetku rundy zasadniczej cieszyć się z kompletu dużych punktów do ligowej tabeli.

By tak się stało, trzeba pokonać zwyżkującą Texom Stal, która w ostatnim czasie wyrosła na poważnego kandydata do walki o fazę play-off.

Rzeszowianie oczywiście nie są w tym przypadku odosobnieni. Bardzo dobrze zaczął też H.Skrzydlewska Orzeł, skreślany przed sezonem przez wielu ekspertów. Łodzianom prognozowano walkę o utrzymanie, tymczasem zgłosili akces do udziału w fazie play-off i mają szansę dopiąć swego. Oczywiście do tego daleka droga, ale życzę temu zespołowi, jak najlepiej. Z kolei nie brakuje drużyn, które na pewno spisują się poniżej oczekiwań, takich jak Ostrowianie i Krośnianie, ale jak mówiłem, to już nie nasz problem. Do końca sezonu pozostało jeszcze wiele kolejek, a sytuacja może się zmieniać.

Wracając do naszego najbliższego wyjazdu – w minionej kolejce pokazaliśmy moc na domowym torze. Jeśli wygrywasz różnicą 34 punktów, to mówi wiele o twoim potencjale. Zwłaszcza że H.Skrzydlewska Orzeł zajmował 2. miejsce w lidze przed spotkaniem w Bydgoszczy. Niemniej teraz jedziemy na trudny teren. Każdy mecz jest wymagający. Skala trudności rośnie, gdy jedziesz walczyć poza domem. Cel się nie zmienia. Udamy się do Rzeszowa po zwycięstwo i zachowanie statusu niepokonanego zespołu – jedynego w rozgrywkach.

Pan mocno optował, by jeździć z nadwyżką seniorów. Tak też się stało i na razie należy mówić o sukcesie. Łoktajew wrócił do składu i jedzie lepiej niż w ubiegłym roku. Drużyna większość meczów wygrywa w cuglach. 

Wiele mówiło się o takiej taktyce. W opinii publicznej insynuowano moje nieporozumienia z trenerem. Mieliśmy w tym aspekcie różne wizje, co nie jest tajemnicą. Niektórzy zapominają, że na końcu to ja odpowiadam za wynik drużyny i jestem rozliczany z awansu lub jego braku. Oczywiście trener odpowiada za kwestie sportowe, ale szeroko pojęte logistyczne – muszę rozstrzygnąć w najlepszy możliwy sposób. Cieszę się, że do tej pory wyglądamy dobrze, także pod względem atmosfery.

Mimo wszystko było ryzyko, analizując choćby podobne przypadki w przeszłości. Nie obawiał się pan, że plan nie wypali?

W życiu nie można być niczego pewnym. Postawiliśmy natomiast na transparentność. Od początku było dla mnie jasne, że należy ustalić jasne reguły gry. Zresztą Tom Brennan rozmawiał ze mną na ten temat. Przed sezonem podszedł i zapytał, czy na pewno nie zakontraktuję kolejnego żużlowca. Odparłem, że nie mam tego w planach. Tom uznał, że chce walczyć o skład i zostaje. Jak mówiliśmy wiele razy, z perspektywy zawodników to nie jest najlepsza opcja.

Analizując interes klubu, bardzo korzystna. Mówimy o uznanej, renomowanej marce z tradycjami, jaką jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Wyszedłem z założenia, że trzeba się zabezpieczyć, chcąc walczyć o najwyższe laury. Zwłaszcza w takim sporcie, jak żużel, kontuzjogennym i nieprzewidywalnym. Rozwój wypadków widoczny do tej pory mnie bardzo cieszy, ale na pewno nie usypia. Nadal ciężko pracujemy i zapewniam kibiców, że tak pozostanie do końca.

Rozmawiał Bogumił Burczyk, dziennikarz MetropoliaBydgoska.PL

Bogumił Burczyk