Bydgoszcz
26C
Słonecznie
39% wilgotność
Wiatr: 7km/h WNW
H 28 • L 24
19C
Pon
16C
Wt
26C
Sr
25C
Czw
28C
Pt
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBydgoszczGastronomiaRestauracja „Szafran”: Na skrzydłach Ikara do kulinarnego nieba [RECENZJA]
Restauracja Szafran_SG (5) (Copy)
12.01.2019 | 08:00

Restauracja „Szafran”: Na skrzydłach Ikara do kulinarnego nieba [RECENZJA]

Na zdjęciu: Tym razem odwiedziliśmy hotelową restaurację "Szafran" na Błoniu.

Fot. Stanisław Gazda

Bydgoszczanie, Polacy w ogóle, raczej rzadko zaglądają do restauracji hotelowych. Ciągle jeszcze pokutuje przekonanie, że są to miejsca zastrzeżone dla hotelowych gości, z reguły drogie. Tymczasem prawda jest zgoła inna. Nierzadko oferują one wyśmienitą, autorską kuchnię – dania przygotowywane przez świetnych kucharzy. Jak jest w przypadku restauracji Szafran funkcjonującej przy hotelu Ikar?

Restauracja ma oddzielne, niezwiązane z recepcją hotelu wejście, więc wchodząc doń nie trzeba się nikomu z niczego tłumaczyć. Karta menu, oprócz przystawek, sałatek i deserów, proponuje popularne i dostępne na każdą kieszeń dania „na mały apetyt”, takie jak: risotto z kurczakiem i warzywami w sosie śmietanowym (19 zł), tagliatelle w sosie z leśnych grzybów (21 zł), domowe pierogi z mięsem okraszone pachnącą wędzonką (19 zł) czy pierożki z kaczką z rozmarynowym demi-glace (19 zł). Do wyboru są też cztery autorskie (szefa kuchni) zupy: rosół z kołdunami z kaczki (12 zł), krem z pieczonego ziemniaka (12 zł), wykwintny żurek na białej kiełbasie z kurkami (14 zł) i zupa z leśnych grzybów z kluskami śląskimi (14 zł).

Dania główne w swoim zamyśle mają trafić w gusta gości hotelowych, osób w podróży, które chcą zjeść smacznie i konkretnie. Takimi wydają się być: pierś z kurczaka faszerowana kurkami i otulona boczkiem, podana na lanych kluskach i marchewce w pomarańczach (29 zł), udka z kaczki w aromacie pomarańczy podane na puree tymiankowym z dodatkiem czerwonej kapusty i gruszki ( 39 zł), czy kotlet cordon bleu podany na pieczonych ziemniakach i balsamicznych buraczkach (26 zł). Jest też coś bardzo swojskiego – kotlet schabowy z kiszoną kapustą zasmażaną, podany na bekonowym puree (27 zł).

 Kto lubuje się w rybach – też znajdzie coś dla siebie: pieczony sandacz z sosem chrzanowym, podany na puree tymiankowym i pasternaku (45 zł), czy sakiewki z łososiem podane na pieczonych ziemniakach i marchewce w pomarańczach (39 zł).

W sumie dań głównych jest w karcie trzynaście. Wśród nich są też dania z wyższej półki cenowej, będące przykładami autorskiej kuchni jej szefa Tomasza Weltera, który zdaje się promować potrawy polskie, ale w nowych aranżacjach, w tym rzadko jadaną, a wspaniałą w smaku i zdrową dziczyznę.

Biorę więc comber z jelenia, confitowany w wędzonym maśle, aromatyzowany zielonym pieprzem i miodem, podany z kaszotto grzybowym oraz czerwoną kapustą z jabłkiem. Już po pierwszym kęsie widać i czuć, że mięso przygotowane zostało z wykorzystaniem nowoczesnych technik kulinarnych – poprzez najpierw gotowanie metodą sous vide, a następnie delikatne zgrillowanie. Dzięki temu zachowało swoją nienaruszoną strukturę i pełnię smaku. Jest miękkie, kruche, wręcz rozpływające się w ustach. Świetnie komponuje się ze słodko-kwaśnym sosem z zielonym pieprzem, który wprowadza lekko cytrynową nutę smakową.  Kaszotto jest z pęczaka i sprawia wrażenie, jakby każde jego ziarenko było spojone ze sobą  cudownie aromatycznym smakiem i zapachem grzybów. Do tego modra kapusta z jabłkiem. Do tej pory myślałem, że taką potrafiły zrobić jedynie moja mama oraz wiejskie gospodynie z wieloletnim stażem. Kosz takiego dania – 56 zł.

Niewiele droższy (59 zł) jest stek z polędwicy pod serem roquefort na stekowych frytkach i grillowanych warzywach, a o  kilka złotych tańszy (52 zł) jest amerykański angus wołowy, podany na bekonowym puree z grillowanymi warzywami.

Drogo, czy nie? Zależy jak na to spojrzeć. Za te same pieniądze w McDonald’sie na pewno nakupilibyśmy o wiele więcej jedzenia i z pewnością nawet przejedlibyśmy się, ale… No właśnie – owo „ale” czyni przepastną różnicę…

Szalenie ciekawe są dodatki do dań – wspomniane już puree bekonowe, puree musztardowe, grillowane warzywa, stekowe frytki, marchewka w pomarańczach, sałatka z glazurowaną pomarańczą – wszystkie są „dopieszczone” i dopasowane do dań w sposób mądry i logiczny – na przykład bardziej „agresywne”, kwaskowe, podawane są do sztuki mięsa, łagodniejsze zaś, typu marchewka w pomarańczach – do mięs delikatnych lub ryb.

Zjadłem też zupę – krem z pieczonego ziemniaka. Ten lubi być przyprawiony: majerankiem, kminkiem, pietruszką, gałką muszkatołową, czosnkiem, cebulą, pasternakiem – one zwykle wchodzą w skład „przyprawy do ziemniaków” – tymczasem w tej zupie nie ma nawet szczypty przyprawy. Głównym „bohaterem” jest ziemniak i jego naturalny smak, zbliżony do smaku ziemniaka wyjętego z ogniska. Wyczuwa się też świeże masło, kremową śmietanę i maksymalnie rozdrobniony przypieczony boczek. Genialna prostota! Po prostu „niebo w gębie”!


Powiązane treści