Zawisza Bydgoszcz – Sokół Kleczew. Wielkie emocje w doliczonym czasie gry!
Dodano: 25.07.2026 | 20:48Na zdjęciu: Michał Cywiński (Zawisza Bydgoszcz)
Fot. Szymon Fiałkowski/archiwum
Mecz Zawisza Bydgoszcz – Sokół Kleczew był dla niebiesko-czarnych powrotem do rozgrywek 2 ligi po piętnastu latach. Długo wydawało się, że inauguracja będzie miała gorzki smak, ale doliczony czas gry poprawił humory bydgoskich kibiców.
Zawisza do ostatnich chwil przed inauguracją sezonu budował kadrę, ogłaszając jeszcze w tym tygodniu transfery nowych zawodników. Finalnie w podstawowym składzie wybiegło dwóch nowych – Jan Juśkiewicz na lewej obronie i Mateusz Stępień w ofensywnej trójce, gdzie zawiszanie co jakiś czas zmieniali się pozycjami.
Wiosną bydgoscy kibice mogli przyzwyczaić się do pewnych zwycięstw u siebie. Po awansie do Betclic 2 ligi już tak łatwo jednak nie będzie. Niebiesko-czarni nieźle rozpoczęli mecz z Sokołem Kleczew, ale o dominacji nie było mowy. W pierwszej połowie Zawisza częściej utrzymywał się przy piłce, miał kilka sytuacji (przede wszystkim poprzeczka po strzale z dystansu Michała Cywińskiego), ale bramki nie zdobył. Sokół rzadko zagrażał bramce Zawiszy, ale po uderzeniach Jakuba Antczaka i Mateusza Wypycha kibicom gospodarzy mogło zrobić się goręco. Zwłaszcza próba tego pierwszego była groźna, ponieważ skrzydłowy urwał się obrońcom i tylko dobra interwencja Oczkowskiego uratowała miejscowych.
Dwie różne połowy Zawiszy
Drugą połowę to goście rozpoczęli z większym animuszem. Groźnie z dystansu uderzali Jacek Tkaczyk i wspominany już Antczak, po którego uderzeniu Oczkowski przerzucił piłkę nad poprzeczką. To była 56 minuta. Trener Adrian Stawski miał już wtedy przygotowaną zmianę i chciał posłać do boju Marcela Strzyżewskiego (za Mateusza Stępnia). Młody skrzydłowy wszedł na boisko jednak już przy wyniku 0:1. Rzut rożny dla gości zakończył się bowiem skutecznym strzałem Bartłomieja Zielińskiego.
Chwilę później trzeba było przeprowadzić kolejną zmianę w formacji ofensywnej – Kacper Bogusiewicz opuścił boisko na noszach, a w jego miejsce pojawił się Bartosz Kuśmierczyk. Stracona bramka nie obudziła zawiszan, bo trudno przełomem nazwać mocny strzał Sebastiana Raka, który nie sprawił większych problemów Adrianowi Lisowi. Sokół za to regularnie podchodził pod bramkę Oczkowskiego.
Długo trzeba było czekać. Zawisza Bydgoszcz zremisował z Sokołem Kleczew
W 69 minucie trener Stawski przeprowadził potrójną zmianę, wpuszczając na boisko Macieja Masa, Wojciecha Szumilasa i Michała Kalittę. Oprócz Sebastiana Raka plac gry opuścili Maciej Kona i Mikołaj Dziarkowski, więc korekta miała bardzo ofensywny charakter. Czy to coś dało? Zawisza atakował, groźny strzał oddał Filip Kozłowski, ale trudno powiedzieć, aby wyrównanie wisiało w powietrzu. Aż do 92 minuty. Wtedy Maciej Mas wyskoczył najwyżej do dośrodkowanej piłki i strzałem głową wyrównał, ustalając wynik spotkania na 1:1. Ostatnie minuty przyniosły jeszcze po jednej dobrej okazji obu drużyn, ale mecz zakończył się remisem.
W drugiej kolejce Zawisza zagra na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała. Mecz w niedzielę, 2 sierpnia o godz. 14:30. Kolejne spotkanie na Gdańskiej w sobotę, 8 sierpnia o godz. 18:00 z Resovią.
1 kolejka Betclic 2 ligi
ZAWISZA BYDGOSZCZ – SOKÓŁ KLECZEW 1:1 (0:0)
bramki: Maciej Mas 90′ – Bartłomiej Zieliński 57′
Zawisza: Oczkowski – Dziarkowski (69′ Szumilas), Staniak, Golak, Juśkiewicz – Kona (69′ Kalitta), Cywiński, Stępień (57′ Strzyżewski), – Rak, Kozłowski (69′ Mas), Bogusiewicz (59′ Kuśmierczyk).
Sokół: Lis, Gawlich, Wypych, Tkaczyk (69′ Zimmer), Dudziński (77′ Piotrowski), Śpiewak, Adamski, Zieliński (69′ Dari), Andrzejewski, Ławrynowicz, Antczak (90′ Kubacki).
żółta kartka: Szumilas, Staniak – Wypych, Gawlik














