45. rocznica Bydgoskiego Marca. Co się wydarzyło? [część I]
Dodano: 19.03.2026 | 11:43Na zdjęciu: Mjr ZOMO Henryk Bednarek w dyskusji z Janem Rulewskim. Bydgoszcz, 19 marca 1981 - sala obecnego urzędu wojewódzkiego przy Jagiellońskiej 3.
Fot. IPN
45 lat temu w Bydgoszczy doszło do wydarzeń, które zmieniły bieg historii Polski. „Kryzys bydgoski”, „prowokacja bydgoska”, „Bydgoski Marzec” – jakkolwiek nie nazwać by tego, co działo się wokół sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej z 19 marca 1981 roku, to dziś obchodzimy rocznicę walki o godność rolników, przełomu w dziejach państwa i momentu apogeum potęgi „Solidarności”, która niestety została złamana kilka miesięcy później. Jakie było tło Bydgoskiego Marca i co działo się przed 19 marca i w trakcie słynnej sesji? Pierwsza część pigułki wiedzy o najważniejszym momencie w najnowszej historii miasta.
Po zarejestrowaniu NSZZ „Solidarność” w październiku 1980 roku, chęć stworzenia niezależnego zrzeszenia wyrażali rolnicy. We wspieranie tych starań szczególnie zaangażował się Region Bydgoski “Solidarności”. W publikacji dr Krzysztofa Osińskiego i Piotra Rybarczyka “Kryzys Bydgoski 1981” znajdziemy wypowiedź Jana Rulewskiego z 1981 roku, w której wyjaśniał, że pomoc ta była naturalna.
– Należy to wiązać ze strukturą wsi kujawsko-pomorskiej. Gospodarzą na niej w 80% indywidualni producenci rolni. Błędna polityka cen szczególnie tutaj dawała się we znaki rolnikom. Naturalną reakcją na to były próby stworzenia silnego związku, który broniłby tych rolników – uzasadniał lider bydgoskiej “S” na łamach tygodnika “Kujawy”.
CZYTAJ TAKŻE: Bydgoski Sierpień we wspomnieniach Jana Rulewskiego i Antoniego Tokarczuka
Bydgoszcz była też miejscem zorganizowanej w grudniu 1980 roku Krajowej Konferencji ds. Sprawiedliwego Podziału Żywności (kolejne odbyły się w 1981 roku). “Solidarność” coraz głośniej wyrażała poparcie dla rejestracji związku rolników. – Przykładem takiego wystąpienia był apel uchwalony przez rolników na rynku w Bydgoszczy w dniu 8 lutego 1981 roku – pisał Piotr Kowalski w pracy “Wydarzenia bydgoskie w prasie łódzkiej”. Osiński i Rybarczyk dodają, że wezwano w nim do zwołania specjalnej sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej, by omówić sprawy wyżywienia narodu, rolnictwa i rejestracji rolniczego związku. Działacze “Solidarności”, na czele z Rulewskim, Krzysztofem Gotowskim, Jarosławem Wenderlichem i przedstawicielem rolników Stanisławem Mojzesowiczem podczas spotkań z przedstawicielami WRN dążyli do wzięcia udziału w obradach.
– Ostatecznie przedstawiciele prezydium WRN zgodzili się, aby delegacja związkowa wzięła udział w marcowej sesji, a jej stanowisko było traktowane jako “głos w dyskusji i do uwzględnienia w pracy Komisji Wniosków i uchwał na sesji WRN” – czytamy w “Kryzysie Bydgoskim”. Im bliżej sesji, tym sytuacja zaogniła się.
– W dniu 8 marca 1981 roku odbył się Nadzwyczajny Zjazd Delegatów Kółek i Organizacji Rolniczych. Kółka Rolnicze były lokalnymi stowarzyszeniami chłopskimi. (…) Uczestnicy Nadzwyczajnego Zjazdu DKR domagali się rejestracji NSZZ Rolników Indywidualnych. Zjazd powołał Wojewódzką Radę Związku Kółek Rolniczych, na której czele stanął prezes Stanisław Mojzesowicz. Wśród delegatów osobą, która szczególnie nalegała na podnoszenie kwestii legalizacji NSZZ RI, był Roman Bartoszcze, członek Prezydium Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego NSZZ RI „Solidarność” – opisuje Piotr Kowalski.
Rolnicy, jak opisał Rybarczyk w artykule na stronie IPN “Wywrócone krzesła, czyli o zgubnych skutkach braku dialogu i zaufania. Rocznica wydarzeń bydgoskich z 19 marca 1981 r.” zakwestionowali funkcjonowanie Wojewódzkiego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych i wybór nowych, propartyjnych władz tego związku. Stąd powołano Wojewódzki Związek Kółek Rolniczych z Mojzesowiczem na czele.
Strajk chłopski
– Działacze nowego związku domagali się od WZKiOR przyznania im części nieruchomości koniecznych dla ustanowienia siedziby nowej organizacji. Oczywiście żądania te zostały odrzucone, co spowodowało opracowanie planu wtargnięcia i ogłoszenia strajku okupacyjnego w pomieszczeniach WZKiOR – pisał Rybarczyk. Rolnicy chcieli działać też koncyliacyjnie – napisali m.in. list do Wojciecha Jaruzelskiego. 16 marca podjęli jednak próbę zajęcia budynku “kółek”, ostatecznie zdecydowali się na zajęcie pobliskiej siedziby wojewódzkich władz ZSL i rozpoczęli strajk okupacyjny.
To wywołało reakcję władz – o niej przeczytamy w dziennikach Mieczysława Rakowskiego – wicepremiera w rządzie Wojciecha Jaruzelskiego i redaktora naczelnego tygodnika “Polityka”. 17 marca zapisał pierwsze informacje o strajku rolników.
– Michał Bartoszcze zażądał przybycia do gmachu WK ZSL władz wojewódzkich. Zjawił się wicewojewoda, inżynier Roman Bąk. Towarzyszyło mu dwóch wysokich rangą urzędników Urzędu Wojewódzkiego. Bąk apelował o doprowadzenie do szybkiego porozumienia i zakończenia strajku oraz nawiązał do apelu Jaruzelskiego o 90 dni spokoju. Nic to nie dało. Strajk okupacyjny trwa. Komitet strajkowy zażądał przyjazdu do WK ZSL komisji rządowej. Proklamowanie strajku okupacyjnego oznacza nic innego, jak przekreślenie apelu premiera o 90 spokojnych dni. Janiszewski może zdjąć ze ściany swój zegar – podkreślił Rakowski.
Jaruzelski został premierem miesiąc wcześniej. Na początku rządów prosił “Solidarność” o powstrzymanie się od strajków. Dzień przed pierwszymi zapiskami o Bydgoszczy Rakowski powiadomił późniejszych czytelników “Dzienników”, że szef Urzędu Rady Ministrów, gen. Michał Janiszewski zawiesił w sali posiedzeń Rady Ministrów papierowy zegar, na którym odmierzał owe “90 spokojnych dni”.
– Okupujący budynek ZSL ogłosili, że w strajku biorą udział m.in. Rulewski i Gotowski. ,„Solidarność” Inowrocławia i Kujaw, dla pоparcia strajkujących rolników, ogłosiła gotowość strajkową w kilku miejscowych zakładach pracy – notował Rakowski. Osiński i Rybarczyk podkreślili, że już 17 marca do Bydgoszczy przybyła Anna Walentynowicz, legenda strajków na Wybrzeżu w sierpniu 1980 roku. – Protestujących rolników wspierano, kolportując w mieście plakaty i ulotki. (…) Niebagatelny wpływ na zainteresowanie bydgoszczan strajkiem miało również wystawienie przez strajkujących na zewnątrz głośników, przez które nadawano komunikaty – podkreślili autorzy książki wydanej przez IPN. Przez nie transmitowano m.in. konferencję prasową, w której udział wzięły też zagraniczne media.
Rząd PRL z zainteresowaniem śledził wydarzenia w Bydgoszczy. Rakowski notował: – Międzyzakładowy Komitet Założycielski rozesłał do 55 największych zakładów pracy województwa bydgoskiego teleks, w którym zapraszał członków „S” ze wszystkich zakładów pracy regionu bydgoskiego na 19 marca, w godzinach 14-15 do gmachu Urzędu Wojewódzkiego na sesję WRN, na której przewiduje się ocenę sytuacji społeczno-prawnej rolników indywidualnych i wyżywienia narodu w świetle obecnej sytuacji w kraju – pisał wicepremier. Członkowie rady otrzymali natomiast informacje, że sesja ma zakończyć się około 14:00, czyli przed planowaną manifestacją.
– Z Bydgoszczy otrzymałem informację, że taki temat w przewidywanym porządku dnia sesji nie figuruje. Główną sprawą jest zarekomendowanie radnym na stanowisko wojewody Bogdana Królewskiego. członka ZSL. Uznaliśmy – pisał autor notatki – że zaproszenie nie wiadomo ilu osób na sesję spowoduje wzrost napięcia w już i tak nerwowej atmosferze, jaka panuje w mieście. W tej sytuacji dwaj wicewojewodowie, Bąk i Władysław Przybylski, spotkali się z przedstawicielami MKZ, którym przewodził Krzysztof Gotowski. Obaj prosili o wycofanie teleksu. Na próżno. Bąk zapytał Gotowskiego, czy fakt zwołania manifestacji jest znany Krajowej Komisji Porozumiewawczej „Solidarność”. Odpowiedział, że tak – relacjonował wicepremier.
Przed sesją i w trakcie
W książce o zmarłym w 2003 roku Krzysztofie Gotowskim jej autor Krzysztof Kopyciński przekazał nastrój w Bydgoszczy przed sesją. – Nocą z 18 na 19 marca Krzysztof Gotowski wracał od rodziny z Wtelna i na rogatkach Bydgoszczy musiał przepuścić kolumnę ok. 100 samochodów milicyjnych, w tym wozy z armatkami wodnymi oraz karetki pogotowia. Od razu pojechał ostrzec rolników okupujących budynek ZSL na ul. Dworcowej. Następnie, jeszcze tej nocy, wspólnie z Rulewskim zwołali zebranie poranne MKZ z udziałem wszystkich przewodniczących komisji zakładowych – czytamy w wydanej w 2020 roku publikacji.
Jak pisał dr Tomasz Chinciński, gorącą atmosferę dodatkowo podgrzewały rozpoczynające się 17 marca manewry wojsk Układu Warszawskiego „Sojuz 81”, traktowane jako groźba radzieckiej interwencji w Polsce.
Siedziba WRN to dzisiejszy Urząd Wojewódzki przy ulicy Jagiellońskiej 3. Sesja rozpoczęła się o 10:00. Przewodniczący WRN poinformował, że “Solidarność” niezgodnie z faktami przekazała wieść, że na sesji pojawią się tematy związane z rolnictwem, a obecni na niej działacze związku mogą zakłócić jej przebieg. – Przedstawiciele NSZZ “Solidarność” nie mogli się odnieść do tych słów, ponieważ przyszli kilkanaście minut po rozpoczęciu obrad – informują Osiński i Rybarczyk. Te zakończono o 13:45. Przedstawiciele “Solidarności” i niektórzy radni byli zaskoczeni. Pozostali jednak na sali. Zamiast głosu związkowców, doszło do “odcinkowej konfrontacji”. To taktyka przyjęta przez I sekretarza KC Stanisława Kanię.
– Drugim elementem doktryny Kani (poza wewnętrzną destabilizacją “S” była koncepcja zmęczenia społeczeństwa strategią odcinkowych konfrontacji. Był to projekt polityczny wymyślony w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych polegający na generowaniu ogromnych ilości lokalnych konfliktów z “Solidarnością” (…). Miało to służyć stworzeniu wrażenia, że kraj pogrąża się w coraz większym chaosie – mówił prof. Antoni Dudek w opublikowanym na swoim kanale nagraniu o drodze do stanu wojennego.
Osiński i Rybarczyk podkreślają w “Kryzysie Bydgoskim”, że planowane do wygłoszenia przez działaczy “Solidarności” przemówienia miały na celu nie wystąpienie przeciwko władzy, a przekonanie do rejestracji rolniczej części związku. Pozostali na sali działacze wpierw spisali swoje żądania, a gdy członkowie WRN uznali to za zbyt daleko idące pomysły, postanowili wspólnie z nimi stworzyć komunikat. W tym samym czasie wicepremier Rakowski “spisywał to, co dzieje się w Bydgoszczy” i rozmawiał ze znajdującymi się w urzędzie aparatczykami, a także z Jaruzelskim.
Mijały godziny. Budynek WRN opuścił wiceprzewodniczący Gotowski, który około 19:00 skontaktował się z Lechem Wałęsą. Lider “S” wcześniej rozmawiał z ministrem ds. związków zawodowych Stanisławem Cioskiem i był oburzony zachowaniem Rulewskiego. Przekazał, by lider lokalnych struktur związku opuścił salę. Gotowski przygotował też ulotki “Historyczne oszustwo na sesji WRN w Bydgoszczy”, które miały powiadomić społeczeństwo o sytuacji przy Jagiellońskiej. Pojawiały się doniesienia, że wobec pozostających w sali działaczy związku zostaną użyte siły milicji.
– Krzyczałem w telefon, żeby pod żadnym pozorem nie okupować – wspominał wydarzenia z 19 marca Jacek Kuroń. W rozmowie Wałęsa – Rulewski ten pierwszy miał sugerować “Ja bym stamtąd wyszedł. Natomiast ty na miejscu jesteś”. Wówczas słuchające rozmowy władze przekonały się o rozbieżnościach pomiędzy związkowcami, co miało przekonać je do usunięcia protestujących z sali. Według relacji z Kroniki Bydgoskiej późniejszy prezydent RP miał jednak stwierdzić, że “jeśli będą użyte siły, ja natychmiast do was jadę”.
SPRAWDŹ KONIECZNIE: Bydgoszcz w marcu 1981 roku. Zobacz niezwykłe nagranie [WIDEO]
Władze, zgodnie z relacją Gotowskiego, przed sesją skoncentrowały siły milicyjne w Bydgoszczy. Te wkroczyły na salę obrad po 19:00, wpierw jednak dowodzący akcją mjr Henryk Bednarek, szef ZOMO w Bydgoszczy, dał zebranym 15 minut na dobrowolne opuszczenie sali. Jak pisał Chinciński, w odpowiedzi na to przewodniczący Jan Rulewski przypomniał o gwarancjach bezpieczeństwa udzielonych przez komendanta bydgoskiej milicji płk. Józefa Kozdrę oraz o celu związkowców powiedział, że “Solidarność” nie ma zamiaru okupować budynku, lecz żąda powrotu radnych na salę obrad i dokończenia opracowania wspólnego porozumienia pod warunkiem opuszczenia sali przez funkcjonariuszy.
– Po konsultacji Bednarka z wicewojewodami Bąkiem i Przybylskim funkcjonariusze opuścili salę, wrócili wyprowadzeni uprzednio radni. Zebranym dano 25 minut na dokończenie komunikatu i opuszczenie sali. Po upływie wyznaczonego czasu na salę posiedzeń weszli ponownie milicjanci, a dowódca grupy zażądał opuszczenia budynku – czytamy w tekście “Bydgoski Marzec 1981”. Znajdujący się w sali działacze NSZZ prosili o odczytanie komunikatu i rozmowę telefoniczną z Wałęsą, lecz mjr Bednarek wydał rozkaz siłowego usunięcia działaczy z sali. Nagranie z tego dramatycznego momentu możemy zobaczyć poniżej.
Relacja Jana Rulewskiego. – „My zaś, na skutek ataku milicji, skupiliśmy się w jednym końcu galerii, biorąc do środka będące z nami kobiety i starszych. Zwarliśmy się ramionami i zaczęliśmy śpiewać hymn, który prawdopodobnie podchwycili też radni. Usłyszałem rozkaz majora: — Brać Rulewskiego! Przy śpiewaniu hymnu pojedynczo wyrywano nas z tego kręgu, liczącego ok. 20 osób, gdyż część przebywała na sali przy komisji – czytamy w Kronice Bydgoskiej z 1991 roku.
– Ze względu na dynamiczny charakter akcji, któremu towarzyszył wysoki poziom emocji, bez wątpienia doszło do poważnego poturbowania związkowców – pisał Piotr Rybarczyk w tekście „Wywrócone krzesła, czyli o zgubnych skutkach braku dialogu i zaufania. Rocznica wydarzeń bydgoskich z 19 marca 1981 r.”. Nie wykluczał też celowego bicia i poniewierania związkowców, którzy swoją hardą i nieustępliwą postawą sprowokowali niektórych milicjantów do brutalnych zachowań.
Po latach wyjaśniano jednak, że – jak pisze Rybarczyk – kolportowane przez „Solidarność” ulotki i plakaty zawierające fotografie pobitych Mariusza Łabentowicza i Jana Rulewskiego były celowo udramatyzowane, aby nadać milicyjnej interwencji cech bezwzględnej pacyfikacji.
– Po latach (w wywiadzie prasowym z 2009 r.) przyznał to nawet Rulewski, który sporządzone w siedzibie bydgoskiego MKZ fotografie, jak i swoje bardzo emocjonalne zachowanie w sali sesyjnej (kiedy to zataczając się i zanosząc od płaczu pytał milicjantów „który tak bił”) określił mianem „teatru”. Takie niestety były reguły walki politycznej, jaka toczyła się wówczas zarówno pomiędzy „Solidarnością” i obozem władzy, jak i rozgrywek wewnętrznych, pomiędzy członkami każdej ze stron sporu (zarówno w PZPR, jak i w „Solidarności” nie brakowało wówczas zwalczających się nawzajem frakcji „radykałów” i „umiarkowanych”)
– ocenił historyk. Co działo się po pobiciu działaczy “Solidarności” w Bydgoszczy i kraju? O apogeum potęgi związku, jak i osłabieniu jego siły napiszemy w drugiej części relacji o Bydgoskim Marcu.
Źródła książkowe i publikacje naukowe
- Kryzys Bydgoski 1981. Przyczyny, przebieg, konsekwencje – dr Krzysztof Osiński, Piotr Rybarczyk, IPN 2013
- Bydgoski Marzec 1981 – dr Tomasz Chinciński
- Wydarzenia bydgoskie w prasie łódzkiej – Piotr Kowalski
- Krzysztof Gotowski – Krzysztof Kopyciński, Bydgoszcz 2020
- Wywrócone krzesła, czyli o zgubnych skutkach braku dialogu i zaufania – Piotr Rybarczyk (IPN)
- Dzienniki polityczne 1979-1981 – Mieczysław Rakowski
- Rekonstrukcja wydarzeń w gmachu urzędu wojewódzkiego z 19 marca 1981 roku – Jerzy Niemczyk, Kronika Bydgoska t. 13, Bydgoszcz 1991
- Bydgoska prokuratura zajmie się sprawą Tomasza Lenza. Miał leczyć syna bez kolejki - 30 kwietnia 2026
- S10. Nowy termin końca prac na odcinku Emilianowo – Solec - 30 kwietnia 2026
- Droga do Akademii Muzycznej ma być gotowa w wakacje. Prace realizuje Strabag - 30 kwietnia 2026










