Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Dramat studenta z Bydgoszczy. Po nieudanej operacji walczy o powrót do zdrowia

Dodano: 20.06.2026 | 11:46

Na zdjęciu:

Fot. Prywatne zdjęcia Huberta Gąsiora.

Operacja usunięcia tarczycy miała uratować życie Huberta, a zamieniła je w koszmar. – Syn stracił mnóstwo krwi. Przeżył tylko dzięki silnemu charakterowi. Niestety konsekwencje są opłakane. Ma niedowład lewej strony ciała. Wskutek przecięcia jednej z tętnic przeszedł rozległy udar, który spowodował spustoszenie w jego mózgu. Czeka go długa rehabilitacja i walka o powrót do zdrowia – mówi nam mama Huberta. 

Zbiórkę na leczenie Huberta Gąsiora możesz wesprzeć -> TUTAJ. Pieniądze, o które rodzinie trudno prosić, są jedyna opcją, by zawalczyć o jego powrót do pełni sprawności.

– Syn radził sobie znakomicie w życiu. W czerwcu miał wyznaczony termin obrony pracy magisterskiej. Uczył się pilnie i potrafił to łączyć z pracą. Jednocześnie codziennie chodził na siłownię i kilka razy w tygodniu uczęszczał na treningi MMA oraz zapasów. To, co usłyszał w marcu, brzmiało dla niego jak wyrok i było ogromnym ciosem – mówi MetropoliaBydgoska.PL pani Małgorzata, mama Huberta.

Diagnoza zamieniła jego życie w koszmar

U 25-latka zdiagnozowano złośliwy nowotwór tarczycy. To był szok. Sport był największą pasją Huberta, dbał o siebie. Tymczasem los okazał się dla niego okrutny.

– Lekarze uznali, że najlepiej będzie usunąć tarczycę i stwierdzili, że kwalifikuje się do zabiegu. Oczywiście ryzyko jest zawsze, ale nic nie zapowiadało tragicznych skutków. Powiedziano mi, że są dużo poważniejsze operacje. To miała być tylko formalność, która bardzo pomoże w walce z chorobą – opowiada pani Małgorzata.

Miała pomóc operacja. Zamiast tego rozegrał się dramat

Niestety stało się zupełnie inaczej. W trakcie zabiegu przecięto jedną z tętnic, co doprowadziło do utraty ogromnej ilości krwi. Powikłania spowodowały rozległy udar mózgu, a ten uszkodził wiele jego obszarów. Prawa półkula przestała prawidłowo funkcjonować. Lekarze stoczyli dramatyczną walkę o życie 25-latka, która na dobrą sprawę jeszcze się nie zakończyła.

– Wiedziałam, że coś jest nie tak. Zabieg się przedłużał. Na oddziale zapanował chaos. Lekarze i pielęgniarki biegali tam i z powrotem. Słyszałam, że szukają krwi po oddziałach, bo jej nie było. Mój syn zaczął się wykrwawiać – łamiącym głosem wspomina mama Huberta.

Na szczęście sytuację udało się opanować. Przynajmniej częściowo. – Ogromny obrzęk mózgu, który powstał na skutek powikłań, uniemożliwiał operację trepanacji czaszki, bo cały czas rósł. Lekarze musieli poczekać, aż sytuacja się ustabilizuje. Tymczasem obrzęk dochodził już do pnia mózgu. Powiedziano mi, że jeśli sytuacja się nie uspokoi, dojdzie do jego śmierci – tłumaczy zdruzgotana pani Małgorzata.

Opłakane konsekwencje

Stan zdrowia po kilku dniach pozwolił na zabieg, który zakończył się z powodzeniem. Niedawno Huberta wybudzono ze śpiączki. Wciąż jednak czeka go wiele zabiegów. Dziś lekarze nie są w stanie stwierdzić, czy będzie w stanie samodzielnie mówić.

Jedna strona jego ciała jest sparaliżowana. Mózg poważnie ucierpiał i ma przez to bardzo ograniczone możliwości regeneracji. Pomóc może tylko żmudna, długa i co gorsze – kosztowna rehabilitacja.

– Medycyna zna przypadki, które pozwalają wierzyć w powrót do zdrowia. Najbliższe pół roku walki będzie nas kosztować 275 tysięcy. Nie wiadomo, co będzie później. To dopiero początek drogi, chociaż życzę sobie, żeby było inaczej. Bardzo się boję, bo powikłania to jedno, ale wciąż musimy walczyć też z nowotworem. Choć przekazano mi, że udało się wyciąć wszystko, co tego wymagało, nie możemy na razie kontynuować terapii i udać na planowane wcześniej zabiegi – opowiada pani Małgorzata.

Dramat studenta z Bydgoszczy. Po nieudanej operacji walczy o powrót do zdrowia

Bydgoszcz się jednoczy, by pomóc Hubertowi

Tragedia, która spotkała Huberta, poruszyła bydgoskie społeczeństwo. Jego mama wciąż otrzymuje telefony z uczelni z zapytaniami o stan zdrowia syna.

Dziesiątki znajomych przychodzą do szpitala. Wszyscy podkreślają, że Hubert był bardzo lubiany, zarażał optymizmem. Nie miał żadnych wrogów. – Sześć lat temu musiałam wyjechać za granicę. Od tego czasu Hubert mieszkał sam. Zawsze byłam pod ogromnym wrażeniem tego, jak sobie świetnie radzi. Skończył szkołę, poszedł na studia, miał marzenia, plany – wspomina jego mama.

– Nigdy nie sprawiał żadnych problemów. Imponował mi swoją dojrzałością i wspierał. Dzięki niemu nie miałam żadnych problemów w pracy. Nie wydarzyła się sytuacja, która kazałaby mi wrócić do Polski, żeby stawiać go do pionu. Nawet razu nie usłyszałam skargi od sąsiadów. Wypowiadali się o nim w samych superlatywach, że bezproblemowy i cichy. Byłam dumna z tego, jak otoczenie postrzega mojego syna – dodaje pani Małgorzata.

Wsparcie płynie też od kolegów z klubu, w którym 25-latek trenował MMA. Jeden z zawodników ASW Black Panther po zwycięstwie na gali zadedykował mu triumf i życzył szybkiego powrotu do zdrowia. – To wsparcie, płynące zewsząd, bardzo wiele mi daje. Nie wiem, co bym bez niego zrobiła – przyznaje pani Małgorzata.

– Hubert opierał całe swoje życie na sporcie. Spędzał każdy dzień na siłowni. W szkole podstawowej uprawiał piłkę nożną, reprezentując młodzieżowe drużyny Chemika Bydgoszcz. Od jakiegoś czasu absolutnie zafascynowało go MMA. Pojawiał się na sali kilka razy w tygodniu, myślał, by wejść na wyższy poziom, który pozwoli mu rywalizować w zawodach. Dbał o siebie, dietę. Tym trudniej zaakceptować, co go spotkało. Zdrowie zawsze było dla niego priorytetem – dodaje.

Dramat studenta z Bydgoszczy. Po nieudanej operacji walczy o powrót do zdrowia

Teraz Hubert potrzebuje naszej pomocy, by wygrać najważniejszą walkę w swoim życiu. Lekarze mówią o optymistycznych przesłankach. 25-latek komunikuje się z rodziną, na razie pisząc.

– Pierwsze, co mi przekazał, to były przeprosiny, że nie mógł złożyć życzeń na Dzień Matki. Sprawił mi największy prezent, otwierając oczy. Z ogromnym trudem patrzę, jak cierpi. Schudł o połowę. W jego oczach widzę pustkę. Zapadły się po zabiegu. Ale wierzę, że przejdziemy przez to razem – podsumowała pani Małgorzata.

Zbiórkę na leczenie Huberta możesz wesprzeć klikając -> W TEN LINK. Liczy się każda, nawet symboliczna złotówka.

– Z całego serca dziękuję wszystkim za chęć pomocy i dobroć. Rehabilitacja jest związana z ogromnymi kosztami, z którymi sami sobie nie poradzimy. Wiele jej aspektów nie jest refundowanych. Nie jest mi łatwo prosić o pomoc, ale to dla nas jedyna nadzieja. Raz jeszcze bardzo wszystkim dziękuję – skomentowała zdruzgotana mama Huberta.

Bogumił Burczyk