Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Wyrok po śmierci chłopca z Fordonu. Matka i konkubent idą do więzienia

Dodano: 13.07.2026 | 12:20

Na zdjęciu: Zarówno matka, jak i konkubent zostali przez sąd nieprawomocnie skazani. Oboje, tak podczas śledztwa, jak i w trakcie procesu obciążali się winą za śmierć 13-miesięcznego chłopca.

Fot. KMP Bydgoszcz / archiwum

Jest nieprawomocny wyrok w procesie po śmierci 13-miesięcznego Grzesia z Fordonu. Zarówno matka chłopca, jak i konkubent zostali skazani.

Podczas mów stron, prokurator domagał się kary 16 lat pozbawienia wolności dla Katarzyny B. i 18 lat dla Fabiana P. Sąd w poniedziałkowe, 13 lipca przedpołudnie uznał winę obojga, ale wymierzył kobiecie karę dwóch lat pozbawienia wolności i piętnastu lat dla mężczyzny, przy czym przedłużył mu stosowanie tymczasowego aresztu na kolejne trzy miesiące. Na poczet wydanych wyroków, zaliczono okres stosowania wobec obojga izolacyjnego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu.

Sąd skazał kobietę nie tylko za znęcanie się nad 13-miesięcznym Grzesiem (dokładnie za potrząsanie chłopcem, co mogło spowodować u niego wylewy do oczu), ale też za znęcanie się nad dwójką pozostałych dzieci (tych czynów, jak wyliczała prokuratura, kobieta miała dopuszczać się w okresie od 2019 do 2021 roku, tutaj sąd orzekł wobec niej karę półtora roku pozbawienia wolności). Dzieci zostały jej odebrane i są teraz w rodzinach zastępczych, zaś B. straciła prawa rodzicielskie.

Sąd: nie było bezpośrednich świadków

– Przedmiotowa sprawa miała charakter specyficzny i wyjątkowy. Ofiarą zachowania jest 13-miesięczne dziecko, jest ono bezbronne, nie mówi i nie może w żaden sposób zareagować na zachowania osób dorosłych – mówił sędzia Marek Kryś, który wydawał wraz z czterema ławnikami wyrok w tej sprawie. Tłumaczył też wyjątkowość tej sprawy: – Nie było bezpośrednich świadków tego zdarzenia. W tego typu przestępstwach przeciwko rodzinie, osobom małoletnim jest tylko pokrzywdzona osoba i dorosły.

Sędzia przypomniał, że prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ postawiła obojgu nieprawomocnie skazanych zarzut działania wspólnie i w porozumieniu znęcania się nad Grzesiem oraz jego ciężkiego pobicia, które w następstwie skutkowało śmiercią chłopca (zmarł w bydgoskim szpitalu we wrześniu 2024 r. – dop. red.). – Taki zarzut nie uwzględniał w ocenie sądu oczywistych i w sumie jednoznacznych dowodów, które sprzeciwiały się takiemu zarzutowi zwłaszcza przeciwko Katarzynie B. – tłumaczył sędzia Kryś i argumentował, że w sposób jednoznaczny można odtworzyć przebieg zdarzeń między 10 i 13 września 2024 roku. Bo to wtedy, chłopca widzieli m.in. opiekunowie ośrodka diagnostycznego. – Wszyscy zgodnie podkreślają, że dziecko było ubrane schludnie, nie było żadnych obrażeń zewnętrznych, zachowywał się w sposób typowy dla niego – wyliczał przewodniczący III Wydziału Karnego bydgoskiego Sądu Okręgowego. Jak mówił, 12 września skazana kobieta pojechała do koleżanki, którą dopiero co poznała. Także i ona zeznała, że chłopiec zachowywał się normalnie, zjadł obiad i nic nie świadczyło o tym, aby z dzieckiem działo się coś niepokojącego.

Sąd odtworzył dzień tragedii

Do dramatu doszło 13 września. Mężczyzna zeznawał, że tego dnia najpierw wziął kąpiel i usłyszał huk, po czym wrócił do pokoju. Z jego relacji wynikało, że dziecko miało z łóżeczka spaść na znajdujące się w pomieszczeniu pobliskie sztangi. – Taki mechanizm obrażeń chłopca stanął w sprzeczności z opinią sądowo-lekarską, która wyklucza, aby obrażenia dziecka powstały w wyniku jednorazowego upadku na sztangi – mówił dalej sędzia Kryś i podkreślał, że sztangi były umieszczone w znacznej odległości od wersalki. Sędzia przypominał, że tego dnia, około 18:53 kobieta zadzwoniła do ratowników medycznych z informacją, że dziecko najprawdopodobniej spadło z wersalki.

W momencie powstawania obrażeń, kobiety nie było w domu. – Oskarżonej nie było w domu sześć – osiem godzin. Oskarżony nie wspomina, aby w tym czasie Grzesia przewinął, nakarmił, napoił – podkreślał sędzia. Jak mówił dalej, chłopiec mógł jedynie zapłakać. – W tego typu sytuacjach, jeżeli osoba nie jest przygotowana do opieki nad małym dzieckiem, reaguje agresją. Sąd nie znalazł żadnej innej możliwości wytłumaczenia obrażeń Grzesia, aniżeli to, że oskarżony w sposób świadomy go pobił – zaznaczał dalej przewodniczący składu sędziowskiego. O Katarzynie B., sędzia mówił z kolei, że była złą matką. – Niczego się nie nauczyła. Karmiła dziecko tylko kaszką, nie robiła mu obiadów, rozwój dziecka był zaniedbany, chłopiec nie ruszał się adekwatnie do wieku – wyliczał.

Trudno w tej sprawie doszukać się jakichkolwiek okoliczności łagodzących

– przyznawał sędzia Kryś, uzasadniając wysokość kary. Jak mówił, przestępstwa dotyczące znęcania się są mocno opisywane przez media. Mężczyzna skazany jest za czyn z art. 156. p. 3 kodeksu karnego, tj. czynu znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, za co może grozić nawet dożywocie. – Gdybyśmy się tylko kierowali zemstą, to dożywocie byłoby w mniemaniu wielu osób karą sprawiedliwą. Ale sąd nie kieruje się zemstą. Musimy też patrzeć, że nie jest to czyn zabójstwa (art. 148), tu jest czyn jednorazowy. 

Przypomnijmy, że zarówno w trakcie śledztwa, jak i podczas procesu, kobieta, jak i mężczyzna wzajemnie obciążali się winą za śmierć 13-miesięcznego Grzesia.

Zarówno obecna na sali rozpraw prokurator, jak i obrońcy nieprawomocnie skazanych nie skomentowali wyroku (dodajmy, że zarówno Katarzyna B., jak i Fabian P. nie pojawili się na ogłoszeniu wyroku). Jest on nieprawomocny, ale można być niemal pewnym, że obie strony skierują do sądu wniosek o pisemne uzasadnienie orzeczonej kary i wtedy będą mogły skierować apelację do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.