Bydgoszcz
26C
Słonecznie
51% wilgotność
Wiatr: 3km/h E
H 27 • L 23
28C
Sob
29C
Nd
26C
Pon
26C
Wt
23C
Sr
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczMiastoAwantura przez Anię. Dwie fundacje i mama niepełnosprawnego nastolatka domagają się przeprosin
katarzyna zwierzchowska sg
16.07.2020 | 06:01

Awantura przez Anię. Dwie fundacje i mama niepełnosprawnego nastolatka domagają się przeprosin

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Katarzyna Zwierzchowska jest radną Bydgoszczy od 2017 roku. Fundacją Dum Spiro, Spero kieruje od 2010 roku.

Fot. Stanisław Gazda

Bydgoska fundacja Dum Spiro, Spero ujawniła dokumenty, które były podstawą rozwiązania porozumienia z niepełnosprawną podopieczną Anną Derewienko. Z naszych ustaleń wynika, że w sprawie nieporozumień kobiety z jednym ze sponsorów, a co za tym idzie – również z samą organizacją, kluczowy jest wątek osobisty, a nie polityczny. A na dodatek nie jest to jedyny konflikt, w który zaangażowana jest bydgoszczanka.

Nazwisko Derewienko zdominowało na kilka godzin przekaz medialny w ubiegły czwartek, już na finiszu kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich. Tego samego dnia ogłosiła ona na Facebooku, że otrzymała decyzję zarządu fundacji Dum Spiro, Spero o rozwiązaniu z nią umowy, na mocy której była podopieczną fundacji. Dzięki temu miała możliwość – od jesieni 2016 roku – na specjalnym subkoncie zbierać środki pochodzące chociażby z 1 procenta podatku dochodowego. Twierdzi, że władze fundacji powołały się na „bliżej nieokreślone niestosowne zachowanie, w wyniku którego rzekomo utraciły sponsora”.

Sprawa nigdy nie odbiłaby się tak dużym echem (również w mediach ogólnopolskich), gdyby nie sugestia Derewienko, że za jej usunięciem z grona podopiecznych stoi podtekst polityczny. A konkretnie fakt, że w trakcie kampanii prezydenckiej otwarcie popierała Andrzeja Dudę, podczas gdy prezesem fundacji jest Katarzyna Zwierzchowska, bydgoska radna Platformy Obywatelskiej.

Temat chętnie podchwyciły zwłaszcza media prorządowe, jak i politycy PiS. Derewienko pojawiła się w czwartek na antenie TVP Info. O jej sytuacji wypowiedział się nawet prezydent Duda, który określił postawę względem kobiety jako „koszmarną”. Odbył z bydgoszczanką również kilkunastominutową rozmowę telefoniczną. W czwartek wieczorem Daniel Obajtek, prezes Orlenu, oświadczył, że fundacja powołana przez spółkę „zakupi jej nowoczesny wózek i udzieli wszelkiego wsparcia”. Wyrazy wsparcia płynęły ze środowisk władzy szerokim strumieniem – choćby od wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

Rodzina pod ostrzałem

Czy sprawa rzeczywiście mogła mieć tło polityczne? Odpowiedź na to pytanie nie była łatwa. Po pierwsze dlatego, że sama Derewienko opierała się wyłącznie na swoich odczuciach. A po drugie – prezes Zwierzchowska nie chciała ujawnić szczegółów korespondencji, która 1 lipca trafiła na skrzynkę mailową fundacji. Jak przekazała w rozmowie z MetropoliaBydgoska.PL, jeden ze sponsorów wycofał się z finansowania fundacji ze względu na zachowanie Anny Derewienko. A zarząd fundacji już kolejnego dnia – i to jednogłośnie (zarząd jest trzyosobowy, w jego skład wchodzą jeszcze: wiceprezes Barbara Jagodzińska i skarbnik Leszek Drill) – podjął uchwałę o wypowiedzeniu umowy swojej podopiecznej.

Sytuacja zmieniła się w środę, 15 lipca wieczorem, gdy fundacja Dum Spiro, Spero opublikowała nie tylko nowe oświadczenie dotyczące sprawy, ale również powiązaną z nią dokumentację. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że sponsorem, który złożył oświadczenie o wycofaniu się ze wsparcia i wskazał jako przyczynę Annę Derewienko, jest bydgoskie studio filmowe Proxymedia Films. Jego współwłaścicielem jest Michał Grzelak. I to właśnie jego podpis figuruje pod krótkim pismem, w którym wskazuje on, że grono osób związanych ze spółką zaprzestało przekazywania 1 procenta podatku na rzecz fundacji. „Nasza firma oraz jeden z właścicieli jest notorycznie szkalowany przez Anię za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ofiarą wpisów jest szeroka grupa osób, w tym małoletnie dzieci” – pisze Grzelak. I dodaje, że sprawa została skierowana na policję i jest prowadzona w kierunku artykułu 190a Kodeksu karnego, czyli stalkingu.

Jeszcze w środę wieczorem kontaktujemy się z Grzelakiem. Przyznaje, że widział pismo opublikowane przez Dum Spiro, Spero, ale sprawy komentować nie chce. – Szkoda, bo widać na dokumencie wszystkie dane. Niepotrzebnie wciągnęli mnie w ten spór – podkreśla. Twierdzi, że nie chce też publikować żadnych oświadczeń ani „przepychać się w mediach”. Dla mnie najważniejsza jest moja rodzina i tyle ucina.

Jak udało nam się dowiedzieć, to właśnie wątek rodzinny może być w tej sprawie kluczowy. Brat Grzelaka to bowiem były partner Anny Derewienko. Tu warto zaznaczyć, że jest ona osobą niepełnosprawną po wypadku, którego doznała kilka lat temu. Docieramy do jednego z wpisów Derewienko (z końcówki maja), w którym wyraża ona żal do swojego byłego chłopaka, ale również jego rodziny. Twierdzi, że jej były partner zerwał z nią kontakt, a jego najbliżsi mają „inne cele”. „Dlaczego jestem złośliwa? Bo uważam, że nie wolno w taki sposób odwracać się od człowieka, któremu życie się nagle zawaliło” – pisze Derewienko. Twierdzi też, że (tu cytat) „rodzina G. to nie jest rodzina, z którą warto się przyjaźnić”.

Wszyscy ludzie Platformy

Anna Derewienko także po wyborach konsekwentnie podkreślała, że to wątek polityczny przesądził o losie jej przyszłości poza fundacją Dum Spiro, Spero. Należy dodać, że nie jest to jedyna organizacja, którą Derewienko określa jako opanowaną przez polityków Platformy Obywatelskiej. Podobne oskarżenia wysunęła pod adresem fundacji Nasza tradycja – nasza przyszłość, na czele której stoi Małgorzata Stawicka, a jednym z jej ważnych ogniw jest pisarz Tadeusz Oszubski.

W materiale opublikowanym przez TVP Bydgoszcz Derewienko twierdzi, że druga z fundacji wykorzystała jej wystawę obrazów w okresie poprzedzającym wybory samorządowe w 2018 roku. – Moja wystawa była organizowana pod hasłami „Wspomagamy osoby niepełnosprawne”. Podpięła się pod to bydgoska fundacja Nasza tradycja – nasza przyszłość, której prezesem jest Małgorzata Stawicka prowadząca Dom Legend w Bydgoszczy, o którym jest dosyć głośno. To wszystko są ludzie Platformy Obywatelskiej – twierdzi Anna Derewienko.

Tyle tylko że Małgorzata Stawicka jest wieloletnią działaczką, ale… Prawa i Sprawiedliwości. Z jego list kandydowała zresztą w wyborach samorządowych we wspomnianym 2018 roku. Wcześniej była nawet sekretarzem lokalnych struktur PiS. W 2014 roku jako kandydatka niezależna startowała w wyborach na fotel prezydenta Bydgoszczy. W jej domu na Bartodziejach, gdzie dzisiaj mieści się Dom Legend, miał siedzibę sztab wyborczy. W jego składzie znajdowali się między innymi Krzysztof Magierowski i Szymon Dankowski, późniejsi działacze Solidarnej Polski. Poparcia Stawickiej udzielał wówczas prof. Roman Kotzbach, w przeszłości zasłużony opozycjonista, dziś autorytet bydgoskich środowisk PiS.

Stawicka w piśmie skierowanym do TVP Bydgoszcz zaprotestowała przeciwko prezentowaniu fundacji jako upolitycznionej. Domaga się usunięcia nieprawdziwych informacji kolportowanych przez Derewienko dotyczących między innymi uprzywilejowania fundacji w miejskich konkursach i dotacjach (za to miałaby odpowiadać również radna Zwierzchowska). „Odnosząc się do kłamstw pani Derewienko informujemy, że w ciągu czterech lat z lokalnych funduszy publicznych fundacji Nasza tradycja – nasza przyszłość przyznano zawrotną sumę 5500 złotych” – pisze do dyrektora bydgoskiego oddziału Telewizji Polskiej Michała Rybickiego Stawicka. Zapowiada, że jeśli bydgoszczanka nie wycofa się ze swoich słów, fundacja podejmie kroki prawne.

Budzik i dzwonek alarmowy

Kontrowersji związanych z działaniami Anny Derewienko jest zresztą więcej. W ubiegłym tygodniu w rozmowie z nami przekonywała, że w swojej niechęci do PO utwierdziła się, gdy do Bydgoszczy w czerwcu przyjechał jej kandydat w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski. – Trzaskowski i jego sztab posłużyli się niepełnosprawnym chłopcem z porażeniem mózgowym. Wcisnęli mu do ręki flagę Unii Europejskiej i robili z nim zdjęcia – twierdzi Derewienko.

Tyle że chłopca, a w zasadzie nastolatka udało się zidentyfikować. To Krzysztof Fogel spod Warszawy, dziś 17-latek, który kilka lat temu uległ wypadkowi – został potrącony przez samochód. Przez kilka miesięcy pozostawał w śpiączce. Udało się go wybudzić w klinice „Budzik”. Od tego momentu przechodzi intensywną rehabilitację (obecnie przebywa na turnusie w Bielsku-Białej). Jego mama – Anna na fanpage’u „Wielkie budzenie Krzyśka” pisze wprost, że za sprawą Derewienko Krzysztof „znalazł się w środku bardzo obrzydliwej historii”. – Krzysiek ma prawo chodzić na wszystkie polityczne imprezy, które go interesują – wskazuje Anna Fogel, mając na myśli właśnie wiec Trzaskowskiego w Bydgoszczy z 19 czerwca.

Mama Krzysztofa podkreśla, że jej syn stał się obiektem niezrozumiałych ataków ze strony Derewienko. – Pisała między innymi, że „wystarczy na niego spojrzeć, żeby zrozumieć, że nic nie rozumie” – opisuje. – Nam zarzucała, że wykorzystujemy go do poprawy wizerunku, a teraz zrobiła z siebie ofiarę i już podobno w jednej stacji TV poszedł materiał o niepełnosprawnym chłopaku nieświadomym swoich preferencji politycznych, a ciąganym przez rodziców. 

Zobacz również:

Awantura o Anię. Czy bydgoszczankę usunięto z fundacji za sympatie polityczne?

Anna Fogel od Anny Derewienko domaga się publicznych przeprosin. Ale bydgoszczanka twierdzi, że za sytuację już przeprosiła w czerwcu (załączyła screeny z korespondencją). „Nie mam siły komentować już każdej bzdury, która się w sieci pojawia. Proszę wnioski wyciągać samodzielnie. Nie będę się tłumaczyć z niczego więcej, bo to się mija z celem. Nie pozwolę się jednak obrażać” – napisała w miniony weekend na Facebooku.

Na epilog poczekamy

Wszystko wskazuje na to, że swój ciąg dalszy będzie miała sprawa fundacji Dum Spiro, Spero i zakończonej niedawno współpracy z Anną Derewienko. Sama organizacja w oświadczeniu zapewnia, że będzie oczekiwała przeprosin, sprostowań oraz wyjaśnienia faktów. Ma to dotyczyć zarówno aktywności Derewienko w mediach społecznościowych, jak również w prasie, radiu i telewizji czy fanpage’u fundacji. Sprawę ma poprowadzić pro bono kancelaria Janusza Mazura.

W komunikacie opublikowanym w środę wieczorem prezes Zwierzchowska pisze także, że wypowiedzenie współpracy zbiegło się w czasie z kampanią wyborczą, co Anna Derewienko „haniebnie wykorzystała”. Szefowa Dum Spiro, Spero deklaruje też – podobnie jak w rozmowie z nami – że fundacja nie zajmuje się badaniem światopoglądu podopiecznych. Przypomnijmy, że w chwili obecnej lista osób, którym fundacja udziela wsparcia, obejmuje ponad pięćdziesiąt nazwisk.

Anna Derewienko we wpisie opublikowanym w czwartek w nocy do oświadczenia Dum Spiro, Spero się nie odniosła. Zabrała za to głos w sprawie oczekiwań Małgorzaty Stawickiej i fundacji Nasza tradycja – nasza przyszłość. „Pan napisał pismo, bo jest pisarzem, a pani podpisała, bo zgadza się z treścią pisma i oboje czekają, co zrobi telewizja” – skomentowała.

W czwartek skontaktujemy się z osobami, które publicznie zabierały głos w sprawie Anny Derewienko – o komentarz poprosimy kancelarię prezydenta, ministerstwo aktywów państwowych, PKN Orlen oraz pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych. Do tematu wrócimy.

21
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
ZraniinaB. M.B.MDo B. M.Do BM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pablo
Gość
Pablo

Ta laska jest szurnięta…

Aneta Piotrowska
Gość
Aneta Piotrowska

Bardzo się cieszę ,że prawda wychodzi na jaw i ludzie odstępują od hejtu fundacji i innych osób, które zabrały głos w sprawie i wspierały pomówionych.
Proszę Was kochani weryfikujcie wszystkie informacje w mediach.
Hejt to nie metoda a Opinia publiczna ma niszczącą siłę tsunami.
Pozdrawiam ciepło

koronapokemon
Gość
koronapokemon

Tak myślałem ! Zawistna laska i bez skrupułów ! Po trupach do własnych chorych celów
Jako prezes fundacji zrobiłbym to samo!!!!
Brawo Pani prezes!!!

Znajomy
Gość
Znajomy

Wyjaśnienia pójdą, ale przed wyborami co poszło….. I zostało wykorzystane tego już nie cofniemy
. Dwie rzeczy mnie zastanawiają
…… Orlen? Tak szybko działa ( wiele osób czeka )…..wiecie co trzeba robić :) aby szybko dostać wsparcie .
Druga to czy Anna ma świadomość, że … Już część ludzi i fundacji nie będzie chciało podjąć współpracy…. ze względu na strach ….. Co się może stać…. pozdrawiam obiektywnych

Ktoś przesladowany
Gość
Ktoś przesladowany

Nawet jeśli tu nie chodzi o polityczne poglądy, a o zatarg rodzinny, to Ci co ten 1%daja na Fundację nie powinni si obrażać na tą Panią Annę, w ten sposób, że nie damy kasy, bo nam się w rodzinie Pani Ania nie podoba,tak nie powinno być, że szkaluje się Artystów za głos na Pana Dude,a potem wychodzi na jaw wątek miłosny i rodzinny-niesprWiedliwe to jest

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Niepełnosprawność nie usprawiedliwia krzywdzenia innych ludzi. Cieszę się, że prawda Ujrzała światło dzienne, a internet zapamięta te fakty. Pani Anna ma czas na refleksję I przeproszenie skrzywdzonych osób

chtoaiC
Gość
chtoaiC

Ta Pani ma najwidoczniej za dużo wolnego czasu, skoro poświęca go na wykorzystywanie prywatnych konfliktów do politycznych potyczek, przy okazji niszcząc reputację organizacji charytatywnych i osób niepełnosprawnych. Czy nowy wózek i poparcie rządzących był wart szurania po dnie godnością? Ale przynajmniej drzwi do wymarzonej kariery politycznej stoją otworem

Gdybym Cię nie znała...
Gość
Gdybym Cię nie znała...

Mało kto wie, że P. Ania jest niepełnosprawna na własne życzenie! Rzuciła się pod pociąg po odrzuceniu zalotów faceta w którym się zakochała, ale on nie kochał jej!! Przeżyła.. Na skutek tego zdarzenia amputowano jej obie kończyny!! Wspomniany w artykule chłopak i jego rodzina, mimo wszystko, byli przy niej po wypadku. Jednak jad Pani Ani był tak skuteczny, że się po jakimś czasie poddali!! I co zrobiła niedoszła samobójczyni??? Za dobroć, miłość..?? Fala hejtu!!!
Tak, jak i teraz!!! Ludzie pogrzebicie w necie, to WARIATKA!!!

Katarzyna
Gość
Katarzyna

nie podcina się gałęzi na której sie siedzi i nie gryzie się ręki która karmi

B. M.
Gość
B. M.

Nie ma żadnego znaczenia fakt prywatnych relacji pomiędzy Anną, a kimkolwiek ze sponsorów. Jesli sponsor czuł się urażony wpisami Anny, powinien je zgłosić do sądu, a nie wycofywać swoje wsparcie dla WSZYSTKICH podopiecznych fundacji. Natomiast sama fundacja zareagowała w sposób rażąco niehumanitarny i nieludzki.

do B.M.
Gość
do B.M.

Sponsor może zrobić ze swoimi pieniędzmi co chce. Nic nie powinien.
Ta Anna to w ogóle chyba nie odkłada telefonu… wciąż tweeter, facebook, instagram. Dramat.

michał rachuń
Gość
michał rachuń

derewienko jest chora psychicznie, twierdzi ze zbiera na swoja rehabilitacje, a wiecej czasu spedzala na poprawianiu brwi i malowaniu paznokci.

Pete
Gość
Pete

Nieludzko to ostatnie dni zachowuje się Pani Ania.
Pisze o rodzinie i ludziach którzy jej pomagali
publicznie w wulgarny obrażliwy sposób .
Atakuje ludzi na prawo i lewo.
Człowiek nawet nie wie jak to skomentować bo nie chce się zniżać do tego poziomu.
Przykra sprawa bo rykoszetem dostają wszystkie niepełnosprawne osoby.
Ludzie się dwa razy zastanowąi zanim zaufają i udzielą pomocy następnym razem osobie na wózku . Pani Ania natomiast chyba nie zdaje sobie sprawy , że wkrótce nikt nie będzie chciał podjąć z nią współpracy .To zły człowiek , zły albo bardzo chory.

B. M.
Gość
B. M.

Nie jestem z Bydgoszczy i nie znam środowiska ani relacji i zależności jakie tam panują. Wydaje mi się, że Anna zna i je piętnuje. Ja w to nawet nie usiłuję wnikać. Wypowiadam się wyłącznie odnośnie samego faktu usunięcia Anny z fundacji. Zdecydowanie NIE popieram zachowania tzw. sponsora. Wykorzystując swoją przewagę i wpływy kierował się pobudkami najniższych kategorii. Niemniej, ma do tego oczywiście prawo. Natomiast zupełnie nie rozumiem stanowiska fundacji, bo jesli podopieczny wykazuje symptomy niestabilności emocjonalno/psychicznej, a mają one związek z niepełnosprawnością, co jest chyba w świecie osób niepełnosprawnych raczej powszechne, to ja uważam, że fundacja powinna nieść pomoc również… Czytaj więcej »

Do BM
Gość
Do BM

Fundacja w tej sprawie postapila bardziej niz slusznie. Calą sprawę rozdmuchala w mediach pani Anna, kreując się na ofiarę i obrazajac wszystkich, którzy śmieli miec inne niz ona zdanie. Fundacja nie chciala sprawy naglasniac, zeby nie robić problemów pani Annie, ta jednak nie miala hamulców w wywnetrzaniu sie i szkalowania w mediach społecznościowych. Nie uważam również , aby wycofanie się sponsora z powodu hejtu wylewanego przez panią Annę było kierowaniem pobudkami niższej kategori. Prawda jest taka, że gdyby pani Anna miała choć odrobine pokory, sprawa nie trafiła by do sądu, ale ta wybrała inaczej. Szkody jakie swoim działaniem pani Anna… Czytaj więcej »

B. M.
Gość
B. M.

Pozostanę przy zdaniu odrębnym od większości wpisów, jakie widzę w sieci odnośnie tej sprawy, a głównie reakcji fundacji. Z profilu Anny jestem w stanie wyczytać, że w związku z wypadkiem spadła z naprawdę wysokiego konia. Bardzo trudno jest jej teraz odnaleźć się w nowym dla niej wymiarze. Jej reakcja na zachowania osób kiedyś jej bliskich, którym ufała, a które ją zawiodły, może być bardzo różna. I to właśnie powinna wiedziec fundacja i pomóc Annie. Tymi niestosownymi zachowaniami (których nie znam, bo nie śledzę aż tak sieci) mogłaby ewentualnie zająć się policja czy sąd, ale nie fundacja, która pracując w środowisku… Czytaj więcej »

Do B. M.
Gość
Do B. M.

Pani Anna była niestabilna emocjonalnie już wcześniej, gdyby było inaczej nie rzuciłaby się pod pociąg z powodu niespelnionej miłości. Osobie niestabilnej należy pomóc, należy ją leczyć, psycholog, psychiatra, ktokolwiek, kto pomógłby się jej doprowadzić do porządku. Dlaczego choćby rodzice nie zaciagneli jej siłą, dla jej dobra? Efektem tego zaniedbania są czyny przez nią właśnie podejmowane. Co miał zrobić darczyńca fundacji? „będę wam pomagać, ale proszę nie przeznaczać moich pieniędzy na Panią A. D. bo stalkuje, obraża, zastrasza moją rodzinę”? Nie. Podopieczny fundacji jest równiez jej twarzą. Jeżeli pod jej szyldem dopuszcza się do zachowań społecznie nieakceptowalnych, to rzutuje na wizerunek… Czytaj więcej »

B. M.
Gość
B. M.

„Pani Anna była niestabilna emocjonalnie już wcześniej, gdyby było inaczej nie rzuciłaby się pod pociąg z powodu niespelnionej miłości. ” – jeśli to jest prawda, to tym bardziej fundacja powinna zareagować INACZEJ niż pisemkiem „aut”. Nie dolewać oliwy do ognia, powinna pomóc. Jeśli nie zna metod, to niech nie udaje fundacji pomocnej osobom niepełnosprawnym, bo ewidentnie nie zna się na tym.Oliwy dolewają wszyscy, którzy reagują na niekontrolowany, od kilku dni dosyć agresywny, niestety, przekaz Anny jaki czytam w sieci. Wydaje mi się, że reaguje jak ktoś zaszczuty w tym środowisku, chaotycznie i na oślep. Przypominam, że jesli to, co w… Czytaj więcej »

B.M
Gość
B.M

do B.M Rozumiem pana stanowisko jednak do tej pory to pani Ania zaszczwwała innych grożąc że ich zniszczy wykończy i trafią do psychiatryka co widziałem na własne oczy w przestrzeni publicznej . Mam nadzieje , że ktoś jej pomoże ale dopóki nie jest uznana za niepoczytalna i zdiagnozowana a występuje medialnie -musi odpowiadać za wyrządzone krzywdy jak każdy inny. Na tym polega równouprawnienie proszę pana. W innym wypadku każdy mógłby pomawiać innych narażajac ich na hejt a przecież każda ofiara hejtu może być słaba i polec na polu bitwy.Jeśli ma pan pomysł jak zorganizować pomoc, badania i leczenie -naród bedzie… Czytaj więcej »

B. M.
Gość
B. M.

Nie jestem psychologiem, nie potrafię zdefiniować jaki typ zaburzeń dręczy Annę. Czytelny jest pewien mechanizm, on jest zresztą czytelny jeszcze sprzed nagłośnień medialnych, którymi żył polski kraj i tyczył się sfer prywatnych, interpersonalnych (partner, rodzina partnera), a po nieprofesjonalnej reakcji fundacji rozszerzył się na sferę publiczną miasta Bydgoszcz : Ja (Anna) poświęciłam ci (wam) to i to, wsparłam, pomogłam, partycypowałam itp, – masz wobec mnie powinność. Następuje wymuszanie uwagi i zaangażowania. I to wymuszanie jest osią dnia Anny przybierającą tak drastyczne już w sieci, a także w mieście Bydgoszcz poruszenie i rozmiary. Według mnie to się samo nie zatrzyma i… Czytaj więcej »

Zraniina
Gość
Zraniina

Ja pracowałam dla fundacji resztkami sił, bo miałam obiecane mieszkanie z ADM A wylądowałam na ulicy dzięki p. Stawickiej, tylko przy pomocy dobrych ludzi udało mi się wynająć mieszkanie. Nie raz zostaliśmy oblani błotem bo chciałam się odczepić od fundacji nigdy tego nie zapomnę.

Powiązane treści