Bydgoszcz
-7C
Słonecznie
86% wilgotność
Wiatr: 1km/h WSW
H -7 • L -7
3C
Sr
3C
Czw
5C
Pt
6C
Sob
7C
Nd
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczBiznesDziurawa tarcza Polskiego Funduszu Rozwoju uderzyła w bydgoską spółkę. „Nie było intencją wykluczanie takich firm”
03.02.2021 | 07:00

Dziurawa tarcza Polskiego Funduszu Rozwoju uderzyła w bydgoską spółkę. „Nie było intencją wykluczanie takich firm”

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Rząd Mateusza Morawieckiego zlecił Polskiemu Funduszowi Rozwoju realizację kolejnego programu pomocowego w ramach tzw. tarczy antykryzysowej. Okazało się, że ma ona jednak luki.

Fot. Maciej Rejment

Polski Fundusz Rozwoju chętnie chwali się liczbą firm, które otrzymały wsparcie w ramach Tarczy Finansowej 2.0, i wypłaconymi na ich rzecz kwotami. Dużo trudniej przychodzi mu wytłumaczenie, dlaczego regulamin, który stosuje, wyklucza bezzasadnie z programu część przedsiębiorców. W tym – między innymi – jedną z bydgoskich firm.

Nabór wniosków o subwencje z Tarczy Finansowej PFR 2.0 dla małych i średnich przedsiębiorstw rozpoczął się w połowie stycznia. W puli jest 13 miliardów złotych wsparcia dla branż poszkodowanych przez epidemię koronawirusa. Połowa przeznaczona jest dla mikrofirm, czyli tych zatrudniających poniżej dziesięciu osób, druga połowa – dla firm małych i średnich. W przypadku tych pierwszych możliwe jest uzyskanie subwencji w wysokości 18 lub 36 tysięcy złotych dla każdego zatrudnionego. Dla tych drugich istnieje możliwość dofinansowania kosztów stałych – do wysokości 70 procent straty brutto.

W poniedziałek, 1 lutego PFR poinformował, że z nowego instrumentu wsparcia skorzystało już ponad 22 tysiące mikrofirm oraz 3,5 tysiąca małych i średnich przedsiębiorstw. Z dokumentów przekazanych przez firmy wynikało, że zatrudniają one ponad 170 tysięcy osób. Łączna wartość wypłaconej dotychczas pomocy to ponad cztery miliardy złotych.

Aby uzyskać wsparcie, należy spełniać kryteria dotyczące spadku przychodów na poziomie przynajmniej 30 procent (mikrofirmy objęły dwa progi – drugi był wyznaczony na poziomie 60 procent), ale także legitymować się jednym z 45 kodów PKD (Polskiej Klasyfikacji Działalności). Czyli – prowadzić działalność w ściśle określonych branżach. Wszystkie zostały wskazane w liczącym czterdzieści stron regulaminie tarczy.

Jedną z firm, które ubiegały się o pomoc, była bydgoska spółka Viveka. Zajmuje się ona między innymi działalnością związaną z turystyką. Opisana jest ona w dziale 79. PKD. Regulamin Tarczy PFR 2.0 wymienia taką działalność w swoim regulaminie, ale nie jako pełny dział, ale wchodzące w jego skład podklasy (79.11.A Działalność agentów turystycznych; 79.12.Z Działalność organizatorów turystyki; 79.11.B Działalność pośredników turystycznych; 79.90.A Działalność pilotów wycieczek i przewodników turystycznych; 79.90.B Działalność w zakresie informacji turystycznej; 79.90.C Pozostała działalność usługowa w zakresie rezerwacji, gdzie indziej niesklasyfikowana). – Uznaliśmy, że kwalifikujemy się do otrzymania wsparcia i złożyliśmy wniosek – mówi w rozmowie z nami Bartosz Mikołajczyk, członek zarządu Viveki.

W teorii sprawa powinna wyglądać prosto. Wniosek można składać w jednym z kilkunastu banków (do tego dochodzą też wybrane banki spółdzielcze). Należy złożyć online komplet dokumentów i czekać na decyzję. Polski Fundusz Rozwoju chwali się, że w większości przypadków decyzja wraz z wypłatą zapada w ciągu zaledwie 48 godzin.

W przypadku spółki Viveka tak jednak nie było. – Ku naszemu zaskoczeniu otrzymaliśmy decyzję odmowną – tłumaczy Mikołajczyk. I na dowód pokazuje nam elektroniczny dokument wygenerowany z bankowego systemu. Czytamy w nim, że PFR odmawia wypłaty subwencji. Powód: „Zweryfikowane PKD firmy nie kwalifikuje do udziału w Programie. Prosimy o sprawdzenie w odpowiednich rejestrach wpisów w zakresie PKD na daty wskazane w warunkach Programu” (pisownia oryginalna).

Mikołajczyk sugeruje, że problem z uwzględnieniem Viveki wynika z faktu, że spółka ma w Krajowym Rejestrze Sądowym zgłoszony cały dział turystyczny (wspomniany kod 79), a PFR bierze pod uwagę jego poszczególne części (podklasy). Tyle że firma w rozmowie z konsultantką PFR odbija się od ściany. Dostaje jedynie szczątkową i wymijającą odpowiedź, że „wprowadzane dane powinny być zgodne z danymi zawartymi w rejestrze KRS lub CEiDG”.

Okazuje się, że problemem jest sposób zapisania kodów PKD w przypadku spółek. Jeśli zgłoszą one cały dział, zostaje on zapisany w KRS np. tak 79.–.–. Podklasy najczęściej pojawiają się jedynie w przypadku tzw. przeważającej działalności przedsiębiorcy. Ale regulamin PFR nie nakazuje, aby to ona decydowała o przyznaniu subwencji z tarczy 2.0. Inaczej sytuacja ma się w przypadku osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Wówczas wszystkie zgłoszone PKD pojawiają się w formule podklas. Co ciekawe, jeśli zajrzymy w rejestr REGON spółki, wszystkie podklasy z działu 79. spółka Viveka posiada. Ale PFR tego rejestru nie analizuje.

W piątek zapytaliśmy biuro prasowe PFR, dlaczego firmy prowadzące działalność w ramach całych działów PKD nie są uwzględniane przy podziale środków. Sugerujemy, że odpowiedzialny może być za to algorytm odrzucający niepasujące do zastosowanego modelu kody. Pytamy, czy nie należałoby go zmodyfikować lub uwzględnić zapisów z REGON-u. Odpowiedzi nie otrzymujemy ani w piątek, ani w poniedziałek, ani we wtorek. Przez infolinię próbujemy uzyskać namiar telefoniczny na przedstawicieli biura prasowego. Bezskutecznie. Słyszymy, że takiego kontaktu nie ma, a numeru do sekretariatu rozmawiająca z nami konsultantka podać nie może. Pytania stawiamy też na Twitterze, oznaczając zarówno PFR, jak i jego prezesa Pawła Borysa. Pozostają bez odpowiedzi.

Nie dajemy za wygraną i z infolinią łączymy się jeszcze raz. Tym razem podając się za przedsiębiorcę działającego w obszarze turystyki opisujemy problem, z którym się stykamy. Ale rozwiązanie nie nadchodzi. – Nasz dział prawny przekazał nam, że pozytywnie rozpatrywane będą jedynie wnioski posiadające określone w regulaminie podklasy – przekazuje nam konsultantka. – Funkcjonując w obszarze całego działu 79. logiczne jest, że spełniamy warunki opisane w regulaminie – wskazujemy. Ale nasza rozmówczyni raz jeszcze powtarza formułkę przekazaną przez prawników. Odkładamy słuchawkę.

Sprawą próbujemy zainteresować więc ministra w kancelarii premiera Łukasza Schreibera. Jeszcze w miniony piątek na swoim Facebooku chwalił się on, że rząd Mateusza Morawieckiego rozszerzył katalog branż, które będą uprawnione do pełnego umorzenia subwencji otrzymanych w ramach pierwszej Tarczy PFR, a wkrótce ma być też poszerzona lista firm, które będą mogły skorzystać z tarczy 2.0 (nastąpiło to ostatecznie we wtorek). „Od początku epidemii koronawirusa do polskich firm trafiło już ponad 175 mld złotych. Uratowaliśmy ponad 5 milionów miejsc pracy” – pisze Schreiber.

I dopiero ta interwencja przynosi zamierzony efekt. Ministrowi Schreiberowi wysyłamy dokumenty i opis sytuacji związanej z PFR. Jest wtorek, godzina 18:00. Przed północą otrzymujemy odpowiedź, że problem jest „rozwiązywany systemowo”. – Nie było intencją wykluczenie takich podmiotów – zapewnia współpracownik premiera Morawieckiego.

W ciągu kilku dni firma Viveka (i inne firmy znajdujące się w podobnej bądź identycznej sytuacji) mają otrzymać decyzje pozytywne i wnioskowane subwencje.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane treści