Bydgoszcz
12C
Słonecznie
93% wilgotność
Wiatr: 1km/h N
H 12 • L 12
21C
Nd
23C
Pon
25C
Wt
27C
Sr
28C
Czw
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaKolejny spór dekomunizacjny. Postać majora Żychonia dzieli bydgoskich historyków
DSC_0025 (Copy)
22.12.2017 | 23:26

Kolejny spór dekomunizacjny. Postać majora Żychonia dzieli bydgoskich historyków

Czy major Jan Żychoń był jednym z bohaterów II wojny światowej, czy podwójnym agentem?

Na zdjęciu: Krzysztof Osiński i Piotr Król - pomysłodawcy upamiętnienia majora Jana Żychonia.

Fot. Stanisław Gazda

Przedstawiciele IPN i środowisk naukowych podpisali się pod listem protestacyjnym przeciw szkalowaniu dobrego imienia majora Jana Żychonia. Poparcia dla inicjatywy udzieliła też rodzina wojskowego. 

Zarządzenie wojewody Mikołaja Bogdanowicza o zmianie nazw ulic w związku z ustawą dekomunizacyjną wciąż budzi wielkie emocje. Z decyzją przedstawiciela rządu nie zgadzają się mieszkańcy ul. Jana Piechockiego – jej patron pierwotnie nie znalazł się na liście przeznaczonych do zmiany. Wystosowali oni protest do wojewody, sprzeciwiając się zmianie nazwy na Zbigniewa Raszewskiego.

Kolejny spór dotyczy postaci majora Jana Żychonia. Propozycje nadania jednej z bydgoskich ulic jego imienia przedstawił na listopadowej konferencji prasowej poseł Piotr Król wraz z historykiem bydgoskiego oddziału IPN dr Krzysztofem Osińskim. Doktor wówczas przytoczył argumenty za uhonorowaniem majora. Żychoń przez dziewięć lat kierował ekspozyturą II Oddziału Sztabu Głównego Wojska Polskiego (wywiadu wojskowego) i odnosił w tym zakresie olbrzymie zasługi dla kraju. Jednym z największych jego sukcesów było wykradanie tajnej niemieckiej korespondencji wojskowej i cywilnej z wagonów pocztowych jadących z III Rzeszy do Prus. Ponadto współpracował z Marianem Rejewskim, dostarczając mu cennych informacji na temat Enigmy. Major poległ w bitwie o Monte Cassino w maju 1944 roku.


CZYTAJ WIĘCEJ: Jan Żychoń będzie miał swoją ulice w Bydgoszczy?


Wojewoda Bogdanowicz poparł inicjatywę posła PiS i 13 grudnia wydał decyzję o nadaniu imienia Żychonia ulicy noszącej dotychczas nazwę Oskara Langego. Nowy patron wzbudził jednak kontrowersje innych historyków – 17 grudnia na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł „Czy nowym patronem bydgoskiej ulicy jest podwójny agent”. Wypowiadający się w nim dr Krzysztof Halicki z Archiwum Państwowego w Bydgoszczy twierdzi, że są poszlaki, wskazujące na możliwą współpracę Żychonia z wywiadem niemieckim w okresie przed wybuchem II wojny światowej. Podobnego zdania jest Wiesław Trzeciakowski, znawca wojennych dziejów Bydgoszczy.

Na publikację „GW” zareagował dr Osiński, jeden z pomysłodawców uhonorowania majora. Historyk, wraz z innymi pracownikami IPN, przedstawicielami środowisk naukowych oraz członkami rodziny Żychonia podpisał się pod listem protestacyjnym w sprawie „szkalowania dobrego imienia majora Jana Żychonia”.

„Autor posunął się do manipulacji, twierdząc, że „bydgoscy historycy protestują przeciwko decyzji wojewody, który nadał bydgoskiej ulicy nazwę majora Jana Żychonia”, sugerując tym samym, że jest to głos całego środowiska zawodowych historyków. W rzeczywistości tekst jest oparty na opinii zaledwie dwóch osób (dr Krzysztof Halicki i mgr Wiesław Trzeciakowski), spośród których jedna nie jest nawet zawodowym historykiem! Co więcej, obydwie osoby nie zajmują się badaniem przedwojennego wywiadu oraz losów majora Żychonia” – czytamy w liście. Według jego autorów, nie ma żadnych dowodów na to, że Żychoń był podwójnym agentem, a tekst uznają za dezawuowanie postaci majora po latach zapomnienia.

Halicki i Trzeciakowski odnieśli się do protestu środowisk naukowych. W odpowiedzi, umieszczonej na stronie „Gazety Wyborczej”, badacze bronią swoich racji, argumentując swoją opinie na temat Żychonia tym, że relacjonują oni jedynie zapisy z akt i świadectw archiwalnych. Według nich, list „zawiera obraźliwe wylewy pogardy wobec nas, które całkowicie wykluczają intencje i sens nauki, gdzie powinno chodzić o szukanie prawdy, dla dobra nauki, a zarazem także majora Żychonia”. Zadają też pytanie, dlaczego pod listem nie podpisał się poseł Król oraz pozostali pracownicy bydgoskiej delegatury IPN oraz zarzucają dr Osińskiemu brak kompetencji.

Czy dyskusja na temat Żychonia przyczyni się do ponownego zbadania jego losów? Halicki i Trzeciakowski puentują swoje pismo zachętą do podjęcia działań w tej kwestii, i „kończą publiczną dyskusję” na ten temat. Wydaje się, że spór historyków, również na łamach mediów, potrwa jeszcze przez długi czas.

Powiązane treści