[awesome-weather owm_city_id="3102014" location="Bydgoszcz" units="C" size="wide" show_icons="1" custom_bg_color="#070738"]
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

Koniec pięknego snu [FELIETON SZCZAPY]

Dodano: 20.12.2022 | 13:24

Na zdjęciu: Dariusz Szpakowski ostatni mecz mistrzostw świata skomentował z Sebastianem Milą

Fot. twitter Sebastiana Mili

Piszę te słowa po finale mistrzostw świata w Katarze, niesiona na skrzydłach Argentyna wygrała z Francja po rzutach karnych. Dla nas, Polaków, ten mecz miał wymiar szczególny. Sędzią głównym był Szymon Marciniak z Płocka (na liniach i VAR towarzyszyli mu również Polacy). Ale dla mnie, niezależnie od wyniku, głównym bohaterem tego meczu nie był Messi, Mbappe czy Marciniak. Dla mnie ten mecz miał twarz, a przede wszystkim głos, Dariusza Szpakowskiego.

Towarzyszy mi i milionom polskich kibiców od 1976 roku. Był z nami na mistrzostwach świata i Europy, na Igrzyskach Olimpijskich, europejskich pucharach. Kiedy odchodził legendarny komentator telewizyjny Jan Ciszewski płakaliśmy, że nikt nigdy go nie zastąpi.

Byliśmy w błędzie – zastąpił go Dariusz Szpakowski. Umarł król, niech żyje król.

Jest warszawiakiem, rocznik 1951. Aktywnie uprawiał koszykówkę, studiował na AWF, jednak swoje miejsce na ziemi znalazł w redakcjach sportowych, prasowych (Świat Młodych), radiowych (Polskie Radio), telewizyjnych (TVP). Uczeń takich legend jak Bohdan Tomaszewski, Bogdan Tuszyński i…. Gustaw Holoubek (szkolił Szpakowskiego z wymowy).

Nie jestem w stanie policzyć, ile meczów komentowanych przez Szpakowskiego oglądałem. Zasiadałem przed ekranami TV podczas dziesięciu kolejnych mundiali, które komentował. Dariusz Szpakowski to jeden z bardziej znanych polskich dziennikarzy. Szkoda, że kapituła Grand Press nigdy nie znalazła na tyle mądrości, żeby nagrodzić go choćby specjalnym Grand Pressem za całokształt kariery dziennikarskiej. Miałem ten zaszczyt spotykać się z Dariuszem Szpakowskim kilkukrotnie w życiu. Już sam jego głos brzmi jak legenda, każdy kibic, nawet ten niedzielny, kiedy go usłyszy na żywo, ma tzw. ciary.

Nie inaczej było też ze mną. Mecz Argentyny z Francją był jego ostatnim na Mundialu. Kończy się tym samym wielka epoka w polskim sporcie i dziennikarstwie, a na horyzoncie, niestety, nie widać następców. Bo Szpakowski nie jest tylko komentatorem – jest mistrzem języka polskiego, jest królem dobrego językowego smaku, jest ekspertem nie tylko od sportu, ale również od emocji widza.

Po tym Mundialu nic już nie będzie takie samo. Na kolejnych mistrzostwach nie usłyszymy Dariusza Szpakowskiego. Może sportowo będą lepsze, bardziej udane. Jednak telewizyjnie będą uboższe o legendę – o komentarz Dariusza Szpakowskiego. Kończę ten tekst i dziele się z ostatnim mundialowym komentarzem Dariusza Szpakowskiego.

„Nie mówię żegnaj, ale do widzenia, do usłyszenia, cześć. Gdzieś co jakiś czas chciałbym jeszcze być z Państwem. Przepraszam za wszelkie pomyłki, potknięcia, przejęzyczenia w czasie tych komentarzy z dwunastu finałów, ale bycie w Państwa domach było zaszczytem, przyjemnością i też wyróżnieniem.
Dziś mogę powiedzieć, z finałów mistrzostw świata, pożegnalne „Halo, Warszawa !”

Dziękujemy za wszystkie wspólne lata!

Koniec pięknego snu [FELIETON SZCZAPY]
Latest posts by Wojciech Szczapa Romanowski (see all)
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Benc Benc 12
Benc Benc 12
1 miesiąc temu

hmmmmmmmmmmmmm , a co obaj mają wspólnego z naszym miastem ?