Bydgoszcz
16C
Niebo częściowo zachmurzone
93% wilgotność
Wiatr: 2km/h WSW
H 18 • L 14
19C
Sr
20C
Czw
23C
Pt
23C
Sob
23C
Nd
Relacja na żywo z dróg w Bydgoszczy i regionie w naszej nowej usłudze TRAFFIC. Kliknij, aby zobaczyć więcej.
Metropolia BydgoskaBiałe BłotaNa sygnaleKoszmar zwierząt pod Bydgoszczą. „Likwidujemy kolejną fabrykę psów” [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]
Pogotowie dla Zwierząt Białe Błota
08.12.2018 | 14:05

Koszmar zwierząt pod Bydgoszczą. „Likwidujemy kolejną fabrykę psów” [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Eryk Dominiczak | e.dominiczak@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Na posesji miało znajdować się kilkadziesiąt zwierząt. Stowarzyszeniu udało się na razie odnaleźć kilka, niestety - także martwych.

Fot. Pogotowie dla Zwierząt

Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt wszczęło kolejny alarm w naszym regionie. W piątek w asyście policji jego przedstawiciele ujawnili horror, który przeżywały psy w gminie Białe Błota. I, niestety, część z nich złego traktowania nie przeżyła.

Akcja rozpoczęła się w piątek, 7 grudnia wieczorem. Jak informuje stowarzyszenie, był to efekt kilkudniowych działań po zgłoszeniu, że na jednej z posesji na terenie gminy Białe Błota może przebywać w tragicznych warunkach nawet kilkadziesiąt psów. Pogotowie dla Zwierząt pozyskało do współpracy policjantów, a także nakaz przeszukania domu i przyległych zabudowań. „Posesja otoczona żywopłotem niewiele pokazywała. Psy miały być schowane w garażu, budynkach gospodarczych i boksach. Zdobyliśmy dowody, że były one zagłodzone. Właścicielka miała być kiedyś członkiem Związku Kynologicznego w Polsce (a jej psy nagradzane na wystawach – dod. red.)” – relacjonuje stowarzyszenie.

Wejście na teren wspomnianej posesji (Pogotowie dla Zwierząt nie podało dokładnej lokalizacji; nieoficjalnie ustaliliśmy, że chodzi o miejscowość Murowaniec) potwierdziło najczarniejsze scenariusze. Część psów nie żyła. Umierały we własnych odchodach. „Jak długo? Tego nie wiemy” – piszą w poruszającym wpisie na portalu Facebook przedstawiciele stowarzyszenia, nazywając miejsce wprost „fabryką psów”. Choć furtka wejściowa była zamknięta na klucz członkowie Pogotowia dla Zwierząt mieli przekonanie, że na terenie znajdują się także ukrywający się ludzie.

Zanim jednak dotarli oni do 39-letniej Wioletty I., właścicielki zabudowań, odkryli w garażu wychudzone, ledwo trzymające się łapach mopsy i buldożki francuskie. „Skóra i kości” – to najbardziej dobitny komentarz do ich stanu. W boksie znaleziono także psa rasy akita, który ważył… 13 kilogramów (waga dorosłych osobników zaczyna się od nieco ponad 30 kg i sięga 50, do nawet 60 kg). „Nie wiemy, jakim cudem przeżył” – czytamy w relacji z akcji.

Tego szczęścia nie miał mops, które zwłoki również odkryli członkowie stowarzyszenia. Ostatecznie z posesji zabrano cztery ledwo żywe psy i jednego martwego. Ale tylko początkowo. „Nieoficjalnie uzyskaliśmy informację, że kolejny zagłodzony pies może być zakopany przed posesją i przykryty starą lodówką. Rozpoczęliśmy poszukiwania jego ciała. Po chwili szpadel natrafił na zwłoki. Z ziemi wyłonił się kolejny szkielet” – wskazuje Pogotowie dla Zwierząt.

Uratowane psy zostały przetransportowane na badania do lekarza weterynarii. U zmarłych zwierząt zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. 39-latka, którą przesłuchano w tej sprawie, nie chciała wyjaśnić, gdzie są pozostałe czworonogi. Policja uzyskała jednak informacje, że mogą znajdować się one w dwóch miejscach na terenie Bydgoszczy. Trwa sprawdzanie tego tropu.

Pogotowie dla Zwierząt zaapelowało do internautów o pomoc w sfinansowaniu hospitalizacji uratowanych psów. „Z uwagi na ich stan będą to spore koszty. Obejmą koszty transportu, specjalistycznych badań biegłych i karmy dla psów” – wylicza stowarzyszenie. W ciągu kilku godzin na ten cel udało się zebrać ponad 10 tysięcy złotych.

Stowarzyszenie pomagające zwierzętom zapowiada również, że chce postawić właścicielkę posesji przed sądem. „Chcemy, aby odpowiedziała za zagłodzenie psów” – zapowiada. To nie pierwsza tego typu historia w naszym regionie. Przypomnijmy, że Pogotowie dla Zwierząt na początku ubiegłego roku ujawniło makabryczne warunki hodowli w Dobrczu. Jej właściciele stanęli przed sądem.


Powiązane treści