Bydgoszcz
11C
Niebo częściowo zachmurzone
82% wilgotność
Wiatr: 8km/h W
H 11 • L 11
17C
Sob
17C
Nd
17C
Pon
15C
Wt
14C
Sr
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczSportMichał Aleksandrowicz: Kibice czuli, że ten awans jest potrzebny [STUDIO METROPOLIA]
31.05.2019 | 11:12

Michał Aleksandrowicz: Kibice czuli, że ten awans jest potrzebny [STUDIO METROPOLIA]

Rozmawiał Szymon Fiałkowski | s.fialkowski@metropoliabydgoska.pl

Na zdjęciu: Michał Aleksandrowicz był w sezonie 2018/2019 kapitanem Enea Astorii Bydgoszcz, z którą awansował do Energa Basket Ligi.

Fot. Szymon Fiałkowski

Michał Aleksandrowicz był w sezonie 2018/2019 jednym z liderów Enea Astorii Bydgoszcz, która wygrała rozgrywki I ligi i po trzynastu latach przerwy powróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. W rozmowie z nami opowiada o finałach ze Śląskiem Wrocław, meczach z Legią w ekstraklasie i tym, jak podoba mu się Bydgoszcz.

Szymon Fiałkowski: Na początek naszego wywiadu, postawię taką tezę, że triumf w I lidze zapewniliście sobie wygrywając drugi mecz finału ze Śląskiem we Wrocławiu, gdzie w pewnym momencie rywal was dogonił, niemal odrabiając straty. Zgodziłbyś się z tą tezą?
Michał Aleksandrowicz (kapitan Enea Astorii Bydgoszcz):
Tak, jechaliśmy do Wrocławia z planem wygrania jednego spotkania. Remis wszyscy brali w ciemno, natomiast udało nam się wygrać tam oba spotkania i myślę, że ten drugi mecz zaważył też na naszej pewności siebie, a Śląsk wiedział że musi przyjechać do nas, by jeden pojedynek wygrać, aby jeszcze mieć nadzieję na piąty mecz we własnej hali. Udało nam wspiąć na poziom finałowy i optymalny, nie dając szansy przeciwnikowi.

W fazie play-off rozegraliście jedenaście spotkań. Chyba ten bój w półfinale przeciwko Rawlplug Sokołowi Łańcut był najtrudniejszy?
Tak, takie mecze, a zwłaszcza te pięć w półfinale potrafią niszczyć organizmy, ale udało nam się szybko dojść do siebie.

To, co też jest istotne to to, że w tym sezonie omijały was kontuzje i to, że zebrał się kolektyw i trener Skiba to fajnie poukładał.
Mieliśmy szczęście do braku kontuzji, acz pojawiały się drobne urazy u Marcina Nowakowskiego czy Jakuba Dłuskiego, ale nie były to aż tak poważne, by wykluczyły ich z gry na 2-3 miesiące, a tutaj to był maksymalnie tydzień odpoczynku i wrócili do gry.


WIĘCEJ WYWIADÓW Z CYKLU STUDIO METROPOLIA


Jaki był sezon ligowy 2018/2019 indywidualnie dla Michała Aleksandrowicza?
Indywidualnie to myślę, że początek w ataku miałem kiepski, ale zawsze jestem takim graczem, który powtarza, że mistrzostwa i mecze wygrywa się obroną. W ofensywie może nie iść, ale wówczas trzeba zrobić wszystko, żeby rywal nie miał tak dobrej skuteczności i to pokazał piąty mecz półfinału z Sokołem Łańcut, gdzie jednak tę naszą obronę zmieniliśmy na tyle, że rywale nie mieli takiej przestrzeni do rzutów.

Jak smakuje to złoto?
To piękne uczucie, choć już raz to przeżywałem z Legią Warszawa. Tamten awans nie smakował tak bardzo jak ten

Tutaj ta feta i ta otoczka były dopracowane do perfekcji. Kibice czuli, że Bydgoszcz potrzebuje tego awansu, że tutaj ta najlepsza koszykówka i najwyższa klasa rozgrywkowa jest potrzebna.

Serce mocniej zabije w przyszłym sezonie przy meczach z Legią?
Mam nadzieję, że się spotkamy. Zobaczymy jaka będzie przyszłość, na razie nie miałem jeszcze rozmów z zarządem, obecnie kończy mi się kontrakt z klubem. Oczywiście Astoria będzie miała pierwszeństwo w rozmowach, za jakiś czas wszystko będzie jasne.

Jak się podoba Tobie i twoim najbliższym miasto podoba?
Bardzo mi się podoba miasto, mieszkamy blisko rynku, więc sporo chodziliśmy na spacery, choć wiadomo, że małe dziecko może być marudne na nich. Było fajnie, dopóki nie zamknęli ostatnio dwóch rond, poczułem się trochę jak w Warszawie. Normalnie jeździłem na treningi 15 minut, teraz 40, więc to było uczucie niemal jak w domu.

Nieczęsto się zdarza, żeby na mecz finału sprzedać wszystkie 1,5 tysiąca biletów w jeden dzień.
Jak się o tym dowiedzieliśmy, że ludzie stali od rana w kolejce po wejściówki i że potem odkupywali od siebie, to wiedzieliśmy, że będzie gorąco i że przyjdzie komplet. Mieliśmy na to tydzień, żeby się do tego meczu przygotować, musieliśmy wyczyścić głowy. W hali było duszno i gorąco. Wielkie podziękowania dla kibiców, to złoto jest dla nich, jeździli za nami na mecze. Jak taki doping będzie w ekstraklasie, to mogą powalczyć z tymi najlepszymi.

Jaki to może być sezon Enea Astorii w ekstraklasie?

Sportowo na pewno elitą nie będziemy, ale słabeuszem z pewnością też nie

Jak już mamy coś robić, to porządnie. Podstawą jest to, żeby dobrze dobrać zawodników zagranicznych, bo choćby w Legii ci zmieniali się co dwa-trzy tygodnie. Dużo graczy trafia do nas z NCAA (amerykańskie akademie – dop. red.), oni nie chcą wielkich pieniędzy i skoro prezesi myślą, że gracze tacy trafiają do naszej ligi, to sobie spokojnie poradzą. Chciałbym, żeby ten skład był zgrany.

To był dla nas taki cichy awans. Nikt na nas nie stawiał, głośno nikt o tym nie mówił

Oni musieli, my mogliśmy, a u nas wygrało doświadczenie. Śląsk ma trzech doświadczonych zawodników, a my mamy ich sześciu.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Powiązane treści