Bydgoszcz
16C
Słonecznie
27% wilgotność
Wiatr: 3km/h SE
H 17 • L 14
14C
Wt
14C
Sr
15C
Czw
11C
Pt
11C
Sob
Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]
Metropolia BydgoskaBydgoszczPolitykaMikołaj Gabinecki: Nasze zaangażowanie może przekształcić się w wiele dobrego [STUDIO METROPOLIA]
mikołaj gabinecki, młodzieżowe rada miasta bydgoszczy - sf
20.12.2019 | 09:16

Mikołaj Gabinecki: Nasze zaangażowanie może przekształcić się w wiele dobrego [STUDIO METROPOLIA]

Na zdjęciu: Mikołaj Gabinecki drugą kadencję z rzędu został przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Bydgoszczy.

Fot. Szymon Fiałkowski

Jest już trzecią kadencję w Młodzieżowej Radzie Miasta Bydgoszczy, a w ubiegłym tygodniu po raz drugi został wybrany jej przewodniczącym. W rozmowie z cyklu Studio Metropolia Mikołaj Gabinecki tłumaczy, czym zajmują się młodzi radni oraz mówi o przyczynach spadku zaangażowania w sprawy miejskie wśród jego rówieśników. Odpowiada też na pytanie, czy presja na dobre wyniki w szkole jest wśród młodych za duża.

Sebastian Torzewski: Czy, żeby zostać przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Bydgoszczy trzeba zbudować polityczne poparcie niczym w dorosłej radzie?
Mikołaj Gabinecki (przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Bydgoszczy): Myślę, że w moim przypadku pozostali radni docenili doświadczenie, przeprowadzone już inicjatywy i dostrzegli, że rada może się pod moim sterem rozwijać. Staram się działać tak, aby nasze działania były apolityczne, tak jak warunkuje to statut. Oczywiście, radni mogą być członkami jakiejś młodzieżówki partyjnej i działać w polityce, bo to także jest rozwijanie obywatelskie.

– Młodzieżowi radni chętnie angażują się w działania partyjne?
– Tendencja jest raczej wzrostowa, bo jeszcze kilka lat temu nikt z rady nie był w młodzieżówce. Generalnie jednak możemy się z tego cieszyć, bo to pokazuje, że zaangażowanie młodych ludzi nie spada tak bardzo.

– Młodzieżowa rada to dobre miejsce, żeby wejść do polityki czy raczej skupiacie się na partycypacji i aktywizacji młodzieży?
– To już zależy od indywidualnego podejścia każdego z radnych. Jeśli ktoś ma takie ambicje i chciałby w przyszłości kandydować na radnego czy posła lub senatora, to dzięki młodzieżowej radzie na pewno pozna ludzi i złapie kontakty. Ale staramy się przede wszystkim promować partycypację i angażować młodych ludzi. Pokazać, że zaangażowanie nie jest nudne i może przekształcić się w wiele ciekawych pomysłów, które potem są realizowane i przydają się młodym bydgoszczanom. Najnowszym pomysłem jest Bydgoska Karta Młodzieży, z której korzysta już tysiąc młodych osób.

– Ilu jest obecnie partnerów karty?
– Około 70. W najbliższych miesiącach ukształtuje się nowa komisja, która będzie pozyskiwała kolejnych. Mam nadzieję, że w połowie przyszłego roku będzie to już sto firm i instytucji.

– Jak więc wygląda praca w młodzieżowej radzie miasta?
– Sesje zgodnie ze statutem muszą odbywać się minimum raz na kwartał. Tutaj nie ma sztywnych reguł i czasem spotykamy się raz na miesiąc, na dwa, mamy sesje nadzwyczajne. To zależy od liczby uchwał, które musimy podjąć. Oprócz sesji mamy też raz na tydzień lub dwa spotkania robocze.

– Na co rada ma realny wpływ?
– Wspominałem już o karcie młodzieży. To pokazuje, że władze miasta nie są zamknięte na propozycje, chcą z nami działać i zapraszają do współpracy. Wyszliśmy do prezydenta z inicjatywą, aby rozszerzyć ofertę biletu uczniowskiego o uczniów szkół ponadpodstawowych, co także się stało. Jesteśmy organem doradczym rady miasta, więc opiniujemy kwestie dot. młodzieży, a także dokumenty strategiczne. Członkowie rady wyjeżdżają na różne kongresy w Polsce i Europie. Teraz organizujemy wyjazd dla młodych radnych do Sejmu, gdzie w czwartek przedstawiany będzie projekt dot. powstania Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Spotykamy się i rozmawiamy z miejskimi politykami.

Czytaj więcej: Sprawa Uniwersytetu Medycznego wróciła do sejmu. Dużo słów, mało treści. I rządowa krytyka [WIDEO]

– Dorośli radni są wami zainteresowani? O co najczęściej pytają?
– O sprawy związane z edukacją, bo o tym najwięcej możemy powiedzieć. Są też pytania o dokumenty strategiczne i rewitalizację terenów, więc płaszczyzna, na której działamy, jest spora. Wiele elementów dotyka młodych ludzi i będzie ich dotykało, gdy już będą starsi.

– Jakie są cele rady na nową kadencję?
– Spotkania robocze w sprawie planu pracy odbędą się w najbliższych tygodniach. Na pewno będziemy chcieli rozwijać Bydgoską Kartę Młodzieży. Planujemy też działania w kwestii budżetu obywatelskiego. Jestem członkiem rady ds. partycypacji społecznej, która się tym zajmuje. Powstał zespół roboczy dotyczący budżetów dla młodzieży i seniorów. Na przykład w budżecie dla młodych tylko oni mogliby zgłaszać projekty i głosować. Jak dotąd nie udało się jeszcze wypracować regulaminu, ale za to w tegorocznym głosowaniu pojawiły się małe projekty społeczne, które cieszyły się dużym poparciem.

– Jest szansa, że w najbliższych edycjach budżetu obywatelskiego pojawią się środki dedykowane młodzieży?
– To zależy od tego, czy powstaną regulaminy. To jest trudna kwestia, bo pomysłów i zmiennych jest wiele. Ale mam nadzieję, że ten pomysł powróci.

– Oprócz zaangażowania w młodzieżowej radzie miasta czy radzie ds. partycypacji społecznej jesteś też rzecznikiem programu Szkoła otwarta i tolerancyjna. Na czym polega ten projekt?
– To pierwszy tego typu program w Polsce. Zrzesza zdecydowaną większość szkół w Bydgoszczy i ma na celu zbudowanie i utrzymanie fundamentów Bydgoszczy jako miasta otwartego i tolerancyjnego wobec osób z innych państw. W naszym mieście pracuje chociażby wielu profesorów z zagranicy. Będziemy na przykład tworzyć zegar tolerancji wzorowany na zegarze zagłady z Chicago. Jego wskazówki będą przesuwane lub odsuwane od północy zależnie od tego, czy w naszym mieście lub regionie dochodzić będzie do sytuacji nienawistnych czy nietolerancyjnych.

– Jesteś uczniem trzeciej klasy liceum. Wiesz już, jakie studia wybierzesz?
– Powinienem już wiedzieć, ale wiadomo, że takie plany mogą się szybko zmienić. Myślałem o uczelniach w Poznaniu lub w Warszawie. Jestem na kierunku humanistyczno-prawnym, więc naturalną koleją rzeczy jest wybór prawa. Ale przyszłość pokaże.

– Czyli w Bydgoszczy nie planujesz zostać.
– Na ten moment nie, ale tak jak powiedziałem, może się to zmienić.

– To problem naszego miasta? Kształcimy dobrych absolwentów szkół średnich, ale później oni wyjeżdżają, aby studiować gdzie indziej?
– Wydaje mi się, że aż tylu nie wyjeżdża. Wielu zostaje na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, bo to dobra uczelnia techniczna. Inni wybierają Uniwersytet Kazimierza Wielkiego. Często też bydgoszczanie studiują na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a nadal mieszkają w Bydgoszczy, tu żyją i odprowadzają podatki. Pamiętajmy też, że miasto nie ma dużego wpływu na uczelnie, na ich poziom czy zarządzanie.

– Jakim miastem dla młodych jest Bydgoszcz?
– Myślę, że otwartym, stwarzającym możliwości. Na pewno rozwinięty jest sport. Sam mam znajomych trenujących kajakarstwo czy wioślarstwo. Próby utworzenia związku metropolitalnego i napływ młodych z okolicznych miejscowości potwierdzają, że miasto daje im możliwość rozwoju i przyciąga do siebie.

– A jacy są młodzi bydgoszczanie? Chętnie angażują się w życie miasta albo wolontariat?
– Patrząc na chętnych do działań proobywatelskich, wolontariackich, to niestety od kilkunastu lat tendencja jest spadkowa. Niestety, przybliżamy się w tej kwestii do Europy Zachodniej. Razem z Bydgoskim Centrum Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu staramy się jednak ten trend odwrócić lub chociaż zatrzymać.

– Z czego wynika ten spadek zainteresowania?
– Moim zdaniem wywiera się coraz większy nacisk na młodych ludzi w kwestii nauki, która wypełnia coraz więcej czasu wolnego. Kilkanaście lat temu można go było przeznaczyć na pracę w wolontariacie, a teraz wielu uczniów skupia się w stu procentach na nauce i nie ma czasu na działania pozaszkolne.

– Presja na dobre wyniki w szkole jest tak duża, że ogranicza czas na pasje?
– Myślę, że tak. To jest zauważalne w Europie Zachodniej, a my dołączamy do tego grona z całym szczęściem i nieszczęściem. Zobaczymy, co będzie dalej. Tak jak wspomniałem, liczę, że uda nam się odwrócić te tendencje i przekonać ludzi, że nie tylko w nauce jest potencjał, ale też w działaniach pozaszkolnych.

Rozmawiał Sebastian Torzewski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Powiązane treści