Lista odwołanych wydarzeń i zamkniętych miejsc [AKTUALIZACJE NA BIEŻĄCO]

„Mówiłem, że wywiozę go w taczce”. Zbigniew Boniek zwrócił się do prezesa Abramczyk Polonii

Dodano: 28.09.2026 | 12:18

Na zdjęciu: Zbigniew Boniek i Jerzy Kanclerz

Fot. Szymon Fiałkowski

Zbigniew Boniek to zapalony fan żużla, w szczególności bydgoskiego. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w rozmowie z portalem MetropoliaBydgoska.PL zabrał głos na temat awansu bydgoskiej drużyny. – Nie jest łatwo udźwignąć presję po tak świetnej rundzie zasadniczej. Szczególnie cieszy, że ojcami tego sukcesu są przede wszystkim wychowankowie. To ważne dla całej miejskiej społeczności – mówi nam legenda polskiej piłki. 

Rok awansów w bydgoskim sporcie trwa! Najpierw Zawisza, później Chemik, następnie Enea Abramczyk Astoria (obecnie Enea Łaciate Astoria), a na koniec Abramczyk Polonia! Tym samym pierwszy raz od 2020 roku, na najwyższym szczeblu rozgrywkowym będą rywalizować cztery bydgoskie drużyny w różnych dyscyplinach. Mowa o żużlowcach, siatkarkach, koszykarzach i koszykarkach. Z kolei Abramczyk Polonia wróciła do PGE Ekstraligi po 13 latach oczekiwania

– Na pewno tak wielki sukces cieszy, bo miejsce utytułowanego klubu, Abramczyk Polonii, jest w PGE Ekstralidze. Należy docenić sukces, który wywalczyli chłopacy na torze. Zaznaczając taką dominację w rundzie zasadniczej, wygrywając wszystkie mecze, nie jest łatwo utrzymać dobrą dyspozycję w fazie play-off. To nakłada na cały zespół ogromną presję. Finał długo był wyrównany. Mecz w Poznaniu mógł się różnie potoczyć. Gdyby z Golęcina Hunters PSŻ przyjechał z kilkupunktową przewagą, to by ważyło i nie byłoby wcale łatwe do odrobienia. W dwumeczach tej wagi trzeba się mocno sprężyć, żeby odrobić każdy punkt. Ostatecznie Abramczyk Polonia dopięła swego, pewnie wygrywając przed własną publicznością i po trzynastu latach wywalczyła upragniony awans – mówi MetropoliaBydgoska.PL Zbigniew Boniek.

Boniek docenia politykę Abramczyk Polonii. Zwrócił się też do prezesa Jerzego Kanclerza

Już Marek Ziębicki zwracał uwagę, że sukces Gryfów jest wypadkową pracy ludzi związanych z Abramczyk Polonią (więcej -> TUTAJ). W minionym sezonie trzy najwyższe średnie zanotował tercet bydgoskich wychowanków. Drugim najskuteczniejszym żużlowcem całych rozgrywek okazał się Szymon Woźniak, zdobywający średnio 2.402 punktu na bieg. Na trzeciej pozycji uplasował się Maksymilian Pawełczak, a na siódmej Wiktor Przyjemski.

– Mam wrażenie, że w Bydgoszczy czują się dobrze. Ich też cieszy, że mogą jeździć dla Abramczyk Polonii, reprezentować swoje miasto. Mają tu bardzo dobre warunki i chcą odpłacić się wysokimi zdobyczami punktowymi. Z kolei klub ma na czym budować zespół. Aspiracje nie kończą się na samym awansie – podkreśla Boniek.

Krzysztof Buczkowski bronił barw klubu znad Brdy w latach 2005-2009 i 2012-13. Teraz ścigał się z Gryfem na piersi trzeci sezon z rzędu. W przeszłości dla Polonii punkty zdobywał też Aleksandr Łoktajew. Także Kai Huckenbeck powrócił w 2024 roku do dawnego domu, po tym jak ścigał się w Polonii w latach 2016 i 2020.

Nie sposób wymienić wszystkich gwiazd bydgoskiego żużla. Począwszy od tych, które stawiały pierwsze kroki w czarnym sporcie w innych ośrodkach, ale przez niemal całą karierę ścigały się z Gryfem na piersi, skończywszy na wychowankach z krwi i kości. Obecnie jest to coraz rzadziej spotykane. Abramczyk Polonia jako jedna z nielicznych nie wyłamała się ze schematu bardzo pożądanego przez kibiców, szczególnie tych pamiętających dawne czasy.

– Niezmiernie cieszy, że sukces zbudowaliśmy w oparciu o postawę wychowanków i ludzi stąd. Kiedyś właśnie tak wyglądał zawodowy sport. Bazowanie na wyszkolonych zawodnikach nie było rzadkością. Kibice chętniej przychodzili oglądać „swoich”. Co innego, gdy w drużynie są jeszcze wszyscy z zewnątrz. Wówczas po zakończeniu przez nich kariery albo zmianie barw klubowych nie będą brali udział w życiu miasta, nikt nie spotka ich w sklepie. Nie ma tej energii, że to chłopacy stąd. Zupełnie inaczej jest w przypadku Szymona Woźniaka, Wiktora Przyjemskiego i Maksymiliana Pawełczaka. Dla kibiców to frajda, że mogą na nich wpaść na przykład w galerii handlowej. Ta więź jest większa – komentuje Boniek.

Były piłkarz między innymi Juventusu Turyn zwrócił się także do prezesa Kanclerza. – Znam Jurka wiele lat. Mówiłem mu, że jeśli teraz nie wywalczy awansu, to sam przyjadę z taczką i go wywiozę. Taki scenariusz się nie ziścił, z czego na pewno wszyscy się cieszymy. Ja z kolei składam mu serdeczne gratulacje. Wyciągnął klub z dołka i wywalczył upragniony awans. To był ostatni gwizdek, bo gdyby teraz się nie udało, sytuacja stałaby się bardzo trudna – przyznaje nasz rozmówca.

Boniek: Liga nie ma znaczenia. Kibicem jest się zawsze

Boniek nie śledził awansu z perspektywy trybun. Tym razem nie pozwoliły na to okoliczności. Za to zapowiedział, że będzie gościem stadionu przy Sportowej 2 jeszcze wielokrotnie. Bez względu na to, na jakim szczeblu będzie występowała Abramczyk Polonia.

– Nie było mi dane podziwiać awansu na żywo, ale ja tę atmosferę doskonale znam. Nawet gdy żona wyciąga mnie gdzieś z domu i leci akurat mecz Abramczyk Polonii, zawsze odchodzę na bok z telefonem i uważnie obserwuję przebieg wydarzeń torowych. Sukces tylko cieszy. Choć gdy tylko okazja jest sprzyjająca, chętnie stawiam się na trybunach osobiście. Nie ma znaczenia, czy to jest PGE Ekstraliga, Metalkas 2. Ekstraliga albo Krajowa Liga Żużlowa. Na stadion prawdziwy kibic przychodzi na Abramczyk Polonię, a nie na gwiazdorską obsadę albo zespoły ekstraligowe. Na pewno, gdy tylko będę w Bydgoszczy, wybiorę się na jakieś spotkanie osobiście – zapewnia zdobywca 3. miejsca z reprezentacją Polski na mundialu w 1982 roku.

Przed półfinałem Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze Boniek obiecał, że jeśli Zawisza Bydgoszcz sprawi sensację, on ufunduje całej drużynie eleganckie garnitury. Zdecydowanie trudniej byłoby wyposażyć żużlowców w odświętne… kevlary. Bydgoszczanin wrócił do wcześniejszego postulatu.

– Tamta umowa byłaby trudna do zrealizowania. Chłopacy są dosyć wątli i trudno byłoby znaleźć coś sensownego, co na nich dobrze leży, więc trochę mi się upiekło – zaśmiał się Zbigniew Boniek. – Zresztą w żużlu ile ja już się najeździłem z tymi częściami do Włoch dla Tomka (przyp. red. Golloba), żeby regulowali mu te wały i nie tylko wały… myślę, że mam już czyste sumienie i nie muszę obiecywać niczego więcej – podsumował w serdeczny sposób.

Bogumił Burczyk